poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 11: Wreszcie cz 1

Stałam z otwartymi oczami i przestraszoną miną. Co ja mam mu powiedzieć? Przecież nie powinnam mu mówić prawdy czy może jednak powinnam. A co jeśli powiem mu prawdę? Znienawidzi mnie? Spojrzałam na niego i się zaśmiałam.
- Nie - odpowiedziałam. Jednak wybrałam kłamstwo - Dlaczego pytasz ? - zapytałam zaciekawiona a on tylko pokręcił głową i spojrzał na mnie
- Zapomnij o tym - powiedział zmieszany i odszedł. Zdziwiło mnie jego zachowanie a jeszcze bardziej pytanie. Może coś sobie przypomniał. A ja jak głupia go okłamała. Ale ja jestem idiotką - krzyknęłam na siebie. Weszłam do środka i trzasnęłam za złością drzwiami.
Leon
Ruszyłam pod domu Fran. Skoro Violetta nie jest tą dziewczyną to kto? Przecież wszystko wskazuje na to, ze to właśnie ona. To nie ma sensu. W mojej głowie jest jeszcze większy bałagan niż wcześniej. Jestem w tym samym punkcie co na początku. Kiedy wreszcie dotarłem do domu mojej przyjaciółki od razu zapukałem. Otworzyła mi po dłuższej chwili uśmiechnięta Fran.
- Cześć. Muszę z tobą porozmawiać - odezwałem się a ona spojrzała z powagą.
- Tak wchodź - zaprosiła mnie do środka. Udaliśmy się do jej pokoju, który był ładnie urządzony. Ściany były pomalowane na błękitno - biały kolor, łóżko znajdowało się pod ścianą w podobnych kolorach. Meble idealnie dopasowane do kolorystyki pokoju. Niepewnie usiadłem na białym drewnianym krześle. Natomiast ona usadowiła się na swoim łóżku.
- To o czym chcesz ze mną rozmawiać ? - zapytała i wzięłam do ręki poduszkę.
- Przed tym jak utraciłem pamięć, my się przyjaźniliśmy ? - zacząłem zadawać pytania on tylko kiwnęłam głową na tak - Tylko przyjaciółmi, nic między nami nie było ?
- Nie, znaczy na początku podobałeś mi się zresztą jak każdej ale nic z tego nie wyszło - odpowiedziała a ja się uśmiechnąłem
- A jak było miedzy mną i Cami ? -  zadawałem dalej a ona spojrzała zdziwiona na mnie
- Tak jak za mną ale czemu pytasz ? - odpowiedziała i się zaśmiała
- Od tego jak się wybudziłem ze śpiączki śni mi się dziewczyna. Za każdym razem nie widzę jej twarzy. Najgorsze jest to, że się chyba w niej zakochałem. W ostatnich snach daje mi znaki, że ona jest wśród bliskich mi osób. Rozumiesz. Ta dziewczyna istnieje tylko muszę ją odnaleźć - wytłumaczyłem jej a ona spojrzała na mnie ja na wariata - Nie zwariowałem, mówię serio - dodałem i wstałem z krzesła - Dlatego musisz mi pomóc - podszedłem do niej i spojrzałam na nią.
- Ale jak ? - zapytała
- Czy zanim to wszystko się zaczęło miałem dziewczynę ? - zapytałem z powagą
- Tak ale ona wyjechałam, nie było jej zbyt długo i wtedy ty poznałeś Nine - odpowiedziała
- Nine? Kto to jest ?
- To nowa uczennica w Studio. Przyjaźniliście się i praktycznie spędzaliście każdą wolną chwilę razem
- Gdzie ona teraz jest ?
- Nikt tego nie wiem. Kiedy cię porwano ona także zniknęła, możliwe jest także, że była zamieszana w twoje porwanie.
- Czyli ona nie jest tą dziewczyną ze snu
- Raczej w to wątpię - nastała cisza, którą po chwili przerwałem
- A ta dziewczyna co wyjechała? Między nami było coś wyjątkowego ? - zapytałem a ona się zaśmiała
- Świata poza nią nie widziałeś i pewnie nadal tak jest - spojrzałem na nią pytającym wzrokiem a ona się uśmiechnęła
- Czekaj - powiedziałem a ona się zaśmiała - A ona wróciła ?
- No tak
- To kto to jest ? - zapytałem już lekko zdenerwowany ona popatrzyła na mnie
- To Violetta - odpowiedziała a ja zaniemówiłem. Czyli ona mnie okłamał
- Wiedziałem, że to nie może być przypadek - podniosłem głos a ona spojrzała zdziwiona na mnie
- O czym ty mówisz ?
- Na ostatniej imprezie Violetta miała identyczną sukienkę jak ta dziewczyna ze snu - wyjaśniłem a ona otworzyła szerzej oczy - Jeszcze te ona i bransoletka - dodałem
- Chwila. Jaka bransoletka ?
- Violetta ma na nadgarstku taką samą bransoletkę jak we śnie
- Przecież ona dostała ją na urodziny od Ciebie - powiedziała a ja zamilkłem. Dostała ją ode mnie? Dlaczego mi o tym nie powiedziała? A może właśnie chciała a ja nie dałem jej dojść do słowa. Czy to wszystko musi być takie trudne?
- To znaczy, że Violetta jest tą dziewczyną ze snu - powiedziałem i usiadłem na krześle
- Ta wszystko na to wskazuje - odpowiedziała uśmiechając się natomiast ja ukryłem twarz dłońmi.
- Zakochałem się w dziewczynie swojego przyjaciela
- Co?
- Violetta jest z Diego a ja się w niej zakochałem
- Ona z nim nie jest, sama mi to powiedziała - wytłumaczyła mi a ja od razu wstałem i wychodziłem z jej pokoju - Gdzie idziesz ? - zapytała
- Do Violetty - odpowiedziałem i wyszedłem. Nie mogę uwierzyć, że to Violetta. Nigdy bym nie przypuszczał, że byliśmy razem, nic na to nie wskazywało. Nawet jej zachowanie było normalne, oprócz  tego kiedy dowiedziała się, że się zakochałem. Violetta od samego początku mi się spodobała, nawet bardzo ale nie robiłem sobie nadziei ponieważ byliśmy przyjaciółmi. Po krótkim czasie w końcu dotarłem do domu Violetty. Zapukałem do drzwi i czekałem. Czas dłużył się makabrycznie. Nareszcie otworzyła mi Violetta. Nic nie powiedziałem tylko wszedłem do jej domu.
- Dlaczego mnie okłamałaś ? - zapytałam ze złością
- O co ci chodzi ? - odpowiedziała pytaniem na pytanie
- Powiedziałaś mi, że ni byliśmy razem a Fran twierdzi inaczej - wyjaśniłem natomiast ona zamilkła i spuściła głowę Patrzyłem na nią i niecierpliwie oczekiwałem odpowiedzi. Podniosła swój wzrok na mnie i wtedy zauważyłem, że po jej policzku spływa łza.
- A co miałam ci niby powiedzieć? Miałam tak po prostu podejść do ciebie i powiedzieć ,, Cześć to ja Violetta, byliśmy razem ale wyjechałam, zostawiłam cię, to z mojej winy cię porwali i to przeze mnie straciłeś pamięć ale wybacz mi, bo cię kocham - mówił zdenerwowana a po jej policzkach leciały łzy - Uwierzyłbyś mi ? Wybaczył ?- zapytała a ja milczałem - No właśnie byłoby tak samo jak teraz - stwierdziła otarła swoje łzy i spojrzała na mnie - Na początku wierzyłam, że mnie sobie przypomnisz, że znowu mnie pokochasz tak samo jak ja ciebie ale kiedy usłyszałam, że się zakochałeś ja po prostu odpuściłam i .... - przerwałem jej pocałunkiem. Mimo początkowego zdziwienia po chwili oddała go i pogłębiła. Wtedy poczułem, że to jednak prawda.Wszystkie chwili, które spędziliśmy razem automatycznie powróciły do mojej głowy. Każdy pocałunek, spacer, spędzona razem chwila. Wszystkie słowa czułe słowa jakie do siebie mówiliśmy.  Po chwili oderwałem się od niej i spojrzałem głęboko w oczy.
- To w tobie się zakochałem tylko nie wiedziałem, że to byłaś ty - powiedziałem i otarłem jej łzy
- Na prawdę mnie kochasz ? - zapytała z lekkim uśmiechem natomiast ja złapałem ją za rękę i położyłem do swojego serca.
- Czujesz jak bije ? - zapytałem a ona kiwnęła lekko głową - Bije tylko i wyłącznie dla ciebie - dodałem a ona się uśmiechnęła i pocałowała czule po czym wtuliła się w mój tors.
- Nawet sobie nie wyobrażasz jak za tym tęskniłam - odezwała się i jeszcze bardziej we mnie wtuliła.
- Nie tylko ty, Violu - powiedziałem i pocałowałem ją w czubek głowy.
- Idziemy do mnie ? - zapytała a ja tylko się uśmiechnąłem. Złapała mnie za rękę i pociągnęła do swojego pokoju. Kiedy wszedłem zobaczyłem na półce pełno zdjęć. Usiedliśmy na łóżku  i patrzeliśmy na siebie nie odzywając się.
- Przytulisz mnie ? - zapytała nieśmiało Viola ja tylko się uśmiechnąłem, usiadłem obok niej i mocno do siebie przytuliłem. Nawet się nie zorientowałem a odpłynąłem do krainy morfeusza.
*****************
Podzieliłam ten rozdział na części ponieważ nie mam czasu aby napisać dalszą część a jest strasznie krótki. PRZEPRASZAM Z BŁĘDY ! :))
15 komentarzy = NEXT  
Ps: Mam jazdę na Nirvana - Smells Like Teen Spirit <33333333


czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 10: Nie powinnam tego robić

Leon
Obudziłem się wcześnie. Ten sen wywołał u mnie kilka wspomnień. Przypomniało mi się, że taką samą bransoletkę dawałem pewnej dziewczynie ale tak samo jak w śnie nie mogłem sobie przypomnieć jej twarzy. Dlaczego to jest takie trudne ? Muszę porozmawiać z Fran. Ona powinna wiedzieć czy miałem dziewczynę. Przecież te sny nie mogą być tylko moja wyobraźnią. One dają mi jakieś znaki. ''Zwracaj uwagę na szczegóły''. Jakie szczegóły? Co to miało w ogóle znaczyć ? Muszę dowiedzieć się kim jest ta dziewczyna. Wstałem z łóżka i udałem się do łazienki wziąć szybki prysznic. Wróciłem z powrotem do swojego pokoju, ubrałem się i udałem na śniadanie.
- Cześć mamo - przywitałem się z nią buziakiem w policzek
- Leon co ty tu robisz ? - zapytała zdenerwowana - Powinieneś leżeć w łóżku - dodała
- Kto tak powiedział ?
- Lekarz - odpowiedziała zdenerwowana - Nie możesz się przemęczać. Marsz do łóżka - zakończyła i popchnęła mnie lekko w stronę salonu
- A dostanę chociaż coś do jedzenia ? - zapytałem ze śmiechem
- Zaraz ci przyniosę - odpowiedziała i posłała mi swój uroczy uśmiech. Uwielbiam kiedy tak się uśmiecha. Bez marudzenia udałem się do swojego pokoju. Kiedy wszedłem moją uwagę przykuła gitara. Wcześniej jej nie zauważyłem. Wszyscy mi mówili, że potrafię grać, śpiewać i tańczyć. Niepewnie chwyciłem instrument i usiadłem na łóżku. Przejechałem delikatnie palcami po strunach. Poczułem przyjemny dreszcz. Wtedy do pokoju weszła moja mama.
- Uwielbiałam kiedy mi grywałeś - zaśmiała się i usiadła obok na łóżku - Pamiętasz jak się gra ? - zapytała po chwili ja tylko złapałem za struny i wydobyłem z nich pierwsze akordy. Każdy kolejny chwyt układał pewną melodię, którą już kiedyś słyszałem. Tylko nie mogłem przypomnieć sobie do kogo należy. Do mojej głowy automatycznie wkradły się słowa. Piosenka opowiadała o miłość. Przed moimi oczami pojawiło się pewne wspomnienie. Kiedyś już grałem tą melodię na pianinie a jakaś dziewczyna śpiewała   tylko nie mogłem dostrzec jej twarzy ponieważ obraz był zamglony. Przestałem grać i spojrzałem na mamę, której łzy leciały po policzku.
- Czemu płaczesz ? - zapytałem a ona przetarła łzy - Aż tak źle śpiewałem ? - dodałem na co ona się zaśmiała.
- Nie wręcz przeciwnie, jak zwykle grałeś idealnie - odpowiedziała i złapała mnie za rękę - Kocham cię, synku - dodała i się uśmiechnęła
- Ja ciebie też - uśmiechnąłem się natomiast ona pocałowała mnie w policzek i wyszła.
Violetta
Siedziałam przy keyboardzie w sali. Od jakiegoś czasu nie mogę się skupić na jednej rzeczy. Moją głowę ciągle zaprząta myśl w kim mógł zakochać się Leon. Jak ja mogłam do tego dopuścić ? Mogłam od razu powiedzieć mu, że byliśmy razem ale nie mądra Viola ubzdurała sobie, że sam powinien to odkryć. Co ja sobie myślałam, że będzie tak jak we wszystkich romantycznych filmach. Nagle do sali weszła Fran.
- Cześć Viola - powiedziała uśmiechnięta
- Cześć - odpowiedziałam zła
- A coś ty taka wkurzona ?
- Bo nie każdy ma taki dobry dzień jak ty - warknęłam
- Przepraszam, że zapytałam - powiedziała z pretensjami i chciała wyjść
- Nie, Fran - zatrzymałam ją - Przepraszam, po prostu chodzi o to, że nie mogę się na niczym skupić, wszystko mnie denerwuje i nie mogę znaleźć sobie miejsca - dodała i usiadłam na krześle.
- O co chodzi Violu ? - zamartwiła się
- Usłyszałam wczoraj rozmowę Leona i Diego - zaczęłam i spojrzałam na nią - Leon się zakochał - wyjaśniłam a ona otwarła szeroko oczy
- Co ? Zakochał się ? Ale w kim ? - dopytywała
- Nie wiem - odpowiedziała - A do tego wszystkiego myśli, że jestem z Diego - dodałam
- Dlaczego tak uważa ? - zapytała a ja tylko wzruszyłam ramionami - Mówiłam ci, że powinnaś mu powiedzieć na początku, że byliście razem -  dodała - Co teraz chcesz zrobić ? - zapytała po czym usiadła obok mnie.
- Nic, on mnie uważa za swoją przyjaciółkę tylko przyjaciółkę - odpowiedziałam załamana - Zresztą on się zakochał w kimś innym - dodałam
- Żartujesz sobie? - zaśmiała się a ja spojrzałam na nią pytająco - Przecież Leon kocha tylko ciebie....
- Fran on mnie nie pamięta tamtej Violetty ! - krzyknęłam i wyszłam z sali. Udałam się do parku tam przynajmniej będę miała spokój. Usiadłam na ławce przy dużym drzewie. Moją uwagę przykuł piękny widok na ocean. Delikatny wiatr muskał moją rozgrzaną skórę a włosy falowały w rytm wiatru. Czułam się niesamowicie zazwyczaj w takich filmach dzieje się coś romantycznego. Nagle mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz dzwonił Leon. Uśmiechnęłam się po czym szybko odebrałam.
L: Violetta?
V: Tak.
L: Gdzie jesteś?
V: W parku, a coś się stało ?
L: Nie. Ale chciałem cię zaprosić na taką jakby imprezę do mnie. Wiem, że trochę późno ale trudno mi było przekonać do tego mamę.
V: A kto będzie?
L: Nasi przyjaciele, Diego też będzie.
V: Leona ale ja i Diego ...
L: Przyjdziesz?
V: Jasne - odpowiedziałam zrezygnowana
L: To do zobaczenia o 18.00 - powiedział i się rozłączył. Westchnęłam głośno. Dlaczego on jest taki uparty i nie może zrozumieć, że ja nie jestem z Diego. My się tylko przyjaźnimy i to Leona kocham. Nagle poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę. Troszkę się przestraszyłam i wzdrygnęłam.
- Spokojnie to tylko ja - usłyszałam głos Diego. Uśmiechnęłam się delikatnie i pokazałam mu gestem aby usiadł - Coś się stało ?
- Wszystko się stało - odpowiedziałam a on spojrzał na mnie - Leon zaprosił mnie do siebie na małą imprezkę - oznajmiłam
- To chyba dobrze - zaśmiał się
- Tak ale on nadal uważa, że my jesteśmy razem - powiedziałam
- A nie jesteśmy ? - zaśmiał się
- Diego ja mówię poważnie - odpowiedziałam -  Chciałabym aby to wszystko okazało się snem i było jak dawniej - dodałam
- Wszystko się z czasem ułoży - powiedział i przytulił mnie do siebie - Odprowadzić cię do domu ? - zapytał - W końcu musisz przygotować się na imprezę - dodał, wstał z ławki i podał mi rękę, którą chwyciłam.
Leon
Za jakiś czas powinni zjawić się moi przyjaciele. Długo mi zajęło przekonanie mojej mamy żeby pozwoliła mi chociaż zorganizować taką mają imprezę dla najbliższych a jeszcze trudniej żeby zostawiła nas w domu samych. Rozumiem, że się o mnie martwi ale ja nie jestem już dzieckiem. Nadal mam dziewiętnaście lat ja tylko tymczasowo straciłem pamięci, która powoli wraca. Przynajmniej wiem jak mam na imię w przeciwieństwie do Andresa. Usłyszałem pukanie do drzwi. Poszedłem szybko je otworzyć i ujrzałem wszystkich oprócz Diego i Violetty. Pewnie przyjdą razem jak na parę przystało. Zastanawia mnie jedno czemu ukrywają swój związek przecież to normalne, że dwoje ludzi zakochanych w sobie spotyka się ze sobą. Wpuściłem ich do środka i zaczęliśmy się tak jakby bawić. Chłopaki przynieśli alkohol ale niestety ja nie mogę pić ponieważ przyjmuję leki. Po chwili do domu weszła Violetta razem z Diego. Muszę przyznać, że wyglądała zniewalająco. Miała nawet podobną sukienkę do tej dziewczyny ze snu, co ja mówię ta sukienka była identyczna. Przez tą chwilę przestałem patrzeć na nią jak na moją przyjaciółkę stała się kimś więcej. Zauważyłem jej pełne usta, które prosiły się aby je pocałować. Przestań! - krzyknąłem na siebie w myślach. To dziewczyna mojego przyjaciela. Otrząsnąłem się i podszedłem do nich. Przywitałem się i zaprosiłem do zabawy. Przez tą całą imprezę nie mogłem przestać patrzeć na Violettę, która bawiła się z dziewczynami. Nasze spojrzenia w niektórych momentach się spotykały czułem wtedy takie dziwne uczucie. Udałem się do kuchni aby trochę się ogarnąć i przygotować innym drinki.
- Pomóc ci ? - usłyszałem niespodziewanie znajomy głos. Odwróciłem się i ujrzałem uśmiechniętą Violettą. Odwzajemniłem uśmiech i kiwnąłem twierdząco głową. Zaczęliśmy w ciszy przygotowywać napoje. Co jakiś czas zerkałem na nią ale zaraz karciłem się w myślach - Muszę ci coś powiedzieć - odezwała się niepewnie a ja spojrzałem na nią - Słuchaj ja i Diego my ...
- Spokojnie nic nie powiem. Tylko nie rozumiem dlaczego to ukrywacie - przerwałem jej i uśmiechnąłem się
- Ale ty nic nie rozumiesz my ...
- Viola, na prawdę nie musisz mi się tłumaczyć - powiedziałem - Podasz mi cytrynę ? - zapytałam i uśmiechnąłem się. Ona tylko westchnęła i podała mi to o co prosiłem. Wtedy na jej nadgarstku ujrzałem bransoletkę lecz to nie była zwykła bransoletka, to była taka sama jak w tym śnie. Delikatnie dotknąłem jej ręki i obejrzałem przedmiot. Czy to przypadek ?
- Od kogo ją dostałaś ? - zapytałem i spojrzałem na nią
- Od osoby, którą kocham - odpowiedziała
- Czyli od Diego - zaśmiałem się a ona pokiwała przecząco głową
- Od kogoś ważniejszego - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Nic nie rozumiałem. Violetta jest z Diego a kocha kogoś innego. Przecież to jest absurdalne. Nie sądziłem, że ona taka jest. Zawsze uważałem ją za rozsądną, wierną i delikatną dziewczynę a tu takie coś. Nie spodziewałem się tego.
- Leon ja....
- Nie musisz mi się tłumaczyć. To twoje życie i twoje błędy - powiedziałem i wyszedłem z kuchni zabierając przy tym tacę z drinkami.

******************

 Siedziałem na plaży i wpatrywałem się w głąb oceanu. Widok był niesamowity. Jak w jakiejś bajce lub romantycznym filmie. Nagle zauważyłem znajomą postać stojącą przy brzegu, która mi się przyglądała. Delikatnie wstałem i podszedłem do niej. Rozpoznałem ją. To ona, dziewczyna ze snu.
- Powiesz mi kim jesteś ? - zapytałem a ona się do mnie odwróciła. Nie widziałem twarzy ale dostrzegłem czekoladowego koloru oczy. Widać było, że płakała - Czemu płaczesz ? - zapytałem
- Przepraszam - odpowiedziała i podeszła do mnie bliżej - Nie powinnam tego robić - dodała
- Nie rozumiem - stwierdziłem
- Przepraszam, że wyjechałam - powiedziała i odchodziła ode mnie. Nie mogłem tak tego zostawić i pobiegłem za nią.
- Poczekaj! - krzyknąłem za nią a ona się odwróciła -  Jak to wyjechałaś ? Kiedy ? - dopytywałem
- Nie chciałam - odpowiedziała - Ale zawsze byłeś i będziesz częścią mojego serca - dodała i zniknęła.

*******************

Obudziłem się jak oparzony. Co to miało znaczyć ? Czy ja ją już wcześniej znałem? Czemu jej nie pamiętam? I dlaczego wyjechała ? Tyle pytań a tak mało odpowiedzi. Nie rozumiem tych snów. Chyba moja podświadomość chce mi pokazać, że dzieje się ze mną coś złego.Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę 12.00. Wstałem z łóżka, ubrałem się i zszedłem na dół. Mojej mamy jeszcze nie było a w domu o dziwo było czysto. Postanowiłem skorzystać z okazji, że mojej rodzicielki nie ma i wyszedłem na krótki spacer. To wszystko jest jakieś dziwne. Śni mi się dziewczyna, w której się zakochałem i którą już wcześniej znałem ale wyjechała. Pytanie jest jedno czy wróciła? W jednym ze snów powiedziała, że rozmawiam z nią każdego dnia, patrze jej prosto w oczy i spędzam z nią czas. Czyli to jest bliska mi osoba. Tylko kto to jest? Która dziewczyna ma czekoladowe oczy ? Głupie pytanie każda bliska mi dziewczyna ma taki kolor oczu. Jednak nie daje mi spokoju ta bransoletka, którą widziałem w śnie i którą ma Violetta na nadgarstku. Na pewno nie dostał jej od Diego, bo sama to powiedziałam. To od kogo ją dostała ? I czy to jest jedyny egzemplarzy czy może popularny wzór? Moja głowa to jedne wielki bałagan. Bezradnie usiadłem na ławce przy drzewie. Spojrzałem przed siebie i ujrzałem taki sam widok jak w jednym ze snów. Uśmiechnąłem się. Nagle poczułem czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłem się z nadzieją, że to ona, dziewczyna ze snu ale niestety się rozczarowałem. To była tylko Violetta albo może aż Violetta. Sam już nie wiem co się ze mną dzieje. 
- Cześć - przywitała się i usiadła obok mnie - Mama pozwoliła ci wreszcie wyjść z domu - zaśmiała się
- Nie, mama nic o tym nie wiem - odpowiedziałem ze śmiechem
- Uciekłeś ?
- Nie, jeszcze nie wróciła do domu - powiedziałem i spojrzałem jej prosto w oczy. Dostrzegłem w nich taki sam błysk jak miała ta dziewczyna ze snu. Moje serce zaczęło wtedy szybciej bić a na twarzy pojawił się uśmiech. Delikatnie i niepewnie zacząłem się do niej przybliżać. Ona uczyniła to samo. Nie myślałem wtedy co robię i jakie będą tego konsekwencje. Po prostu dałem się ponieść uczuciom. Nareszcie moje usta dotknęły jej. Poczułem w sobie ciepło, które rozpierało mnie od środka. Czy to uczucie to jest miłość? Nie. Przecież to moja przyjaciółka. Oderwałem się szybko od niej i wstałem z ławki.
- Nie powinienem cię całować. Jesteś dziewczyną mojego przyjaciela. To nie powinno mieć miejsca - powiedziałem i szybko odszedłem od niej. Jak ja mogłem to zrobić ale najgorsze jest to, że strasznie podobał mi się ten pocałunek i poczułem coś kiedy dotknąłem jej ust swoimi. Wpadłem jak najszybciej do swojego pokoju i położyłem się na łóżko. Niestety nie trwało to zbyt długo ponieważ usłyszałem pukanie do drzwi.
- Proszę! - krzyknąłem i wtedy ujrzałem uśmiechniętego Diego. Z poważniałem i usiadłem na łóżko.
- Co tam u ciebie stary ? - zapytał i poklepał mnie po ramieniu. Zdziwiłem się trochę przecież jakiś czas temu całowałem jego dziewczynę chyba, ze on jeszcze o tym nie wiem. Czy ja powinienem mu o tym powiedzie? Czy może niech Violetta to zrobi? Ale w końcu to ja ją pocałowałem - Hallo Leon - wyrwał mnie z moich rozmyślań Diego machając mi ręką przed twarzą.
- Przepraszam zamyśliłem się - odpowiedziałem i potrząsnąłem głową.
- Dobra nie ważne - zaśmiała się - Słuchaj przyszedłem po moją płytę. Pamiętasz dałem ci ją jak leżałeś w szpitalu. Potrzebuje jej - wyjaśnił mi swoją wizytę.
- Zaraz ci ją oddam - powiedziałem, wstałem z łóżka i podszedłem do swojego biurka. Otworzyłem pierwszą szufladę i zacząłem szukać. Po kilku chwilach znalazłem ją lecz moją uwagę przykuła biała koperta z napisem '' Leon''. Delikatnie wziąłem ją do ręki i obejrzałem.
- Znalazłeś ?  - zapytał Diego.
- Tak jasne - odpowiedziałem, wziąłem do ręki płytę i list po czym zasunąłem szufladę. Podałem mu płytę i uśmiechnąłem się.
- Dzięki. To do zobaczenia jutro - powiedział i wyszedł z mojego pokoju. Spojrzałem ponownie na kopercie. Usiadłem na łóżku i otworzyłem delikatnie kopertę. Wyciągnęłam z niej kartkę zapisaną ładnym pismem. Zacząłem niepewnie czytać.

Drogi Leonie,

   Jest mi o wiele łatwiej przekazać ci to tak a nie powiedzieć osobiście. Pewnie pomyślisz teraz, że jestem tchórzem ale nie potrafiłabym spojrzeć ci w oczy i to wyznać. Zacznę od tego co najłatwiej mi napisać. Po prostu przeleję na papier swoje uczucia, które wypełniają całe moje serce. Kocham cię, bardzo cię kocham i sądzę, że ty odczuwasz to samo. Nigdy nie sądziłam, że to wszystko się tak potoczy ale cóż tak wyszło ... To życie a nie opowiadanie ani film. Wyjeżdżam. Przeprowadzamy się z tatą do .. tak właściwie to sama nie wiem dokładnie gdzie. Mój ojciec wplątał się w jakieś czarne interesy i musimy wyjechać, chronić siebie i naszych bliskich. Wrócę, gdy tylko wszystko się wyjaśni. Przepraszam, że nie mam na tyle odwagi aby powiedzieć ci tego prosto w twarz. Wybacz mi. Chcę aby był szczęśliwy z .. kimś innym. Na zawsze zostaniesz w moim sercu i będziesz dla mnie najważniejszy na świecie. Jednak nie chce abyś nadaremnie czekał na mój powrót. Jedyne o co cię proszę abyś zawsze o mnie pamiętał i wspomniał mnie czasem.
Przepraszam, całuję, tęsknie i kocham.
Violetta.

Nic z tego nie rozumiem. Violetta wyjechała? Napisała do mnie list, w którym wyznaje mi swoje uczucia i wyjaśnia swój wyjazd. Ona była we mnie zakochana? Czemu mi o tym nie powiedział ? Czy my byliśmy razem ? Błyskawicznie wstałem ze swojego łóżka i podszedłem do biurka. Zacząłem nerwowo szukać jakiś kolejnych listów ale niestety na nic nie trafiłem. Znalazłem jedynie nasze wspólne zdjęcie, na którym się przytulaliśmy. Musiałem znać odpowiedź. Wybiegłem z mojego pokoju i jak najszybciej udałem się pod dom Violetty. Zapukałem do drzwi i już po chwili otworzyła mi uśmiechnięta brunetka.
- Cześć - odezwała się uśmiechając
- Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie - powiedziałem z poważnym tona a ona spojrzała na mnie pytająco - Czy zanim to wszystko się stało my byliśmy razem ? - zapytałem prosto z mostu natomiast ona otworzyła szerzej oczy i przybrała zakłopotany wyraz twarzy.

**********************
Zastanawiałam się czy dodać go czy nie. Trochę zdziwiło mnie, że tak mało komentarzy pod ostatnim. Ale szkoda mi się zrobiło tego rozdziału, że tak długo czeka wiec się nad nim zlitowałam. Ale już następny będzie jak pod tym pojawi się co najmniej 15 komentarzy

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Rozdział 9: Może pomożesz mi to zmienić

*Następnego dnia*

Violetta
Obudziłam się w swoim pokoju. Sama dokładnie nie wiem jak ja się tu znalazłem. Ostatnie co pamiętam to jak byłam na korytarzu w szpitalu. Najwidoczniej tato mnie tutaj przywiózł. Wstałam leniwie ze swojego łóżka i udałam się do łazienki. Wzięłam długi relaksujący prysznic, umyłam włosy po czym je wysuszyłam. Ubrałam się i zrobiłam szybki makijaż. Zeszłam na śniadanie, które zjadłam w szybkim tempie. Ruszyłam pełna nadziei do szpitala. Od razu udałam się pod sale gdzie leżał Leon. Usiadłam prze salą i zastanawiałam się czy wejść do środka. On mnie nie pamięta i pewnie tak będzie przez jakiś czas. Na samą myśl o tym zachciało mi się płakać. Tak bardzo chciałabym aby byl jak dawniej. Za czasów kiedy jeszcze nie wyjechałam. Nagle z sali wyszła Fran.
- Hej Viola, Dlaczego tutaj siedzisz ? Nie wejdziesz? - zapytała kiedy mnie ujrzała
- Nie mam już na to siły - odpowiedziałam załamana
- O czym ty mówisz ?
- Wyjechałam na tak długo, nie widziałam go przez tak długi czas a kiedy w końcu wróciłam on mnie nie pamięta - powiedziałam prawie płacząc - Może po prostu nie było pisane nam być razem - dodałam
- Żartujesz sobie. Jeszcze nigdy nie widziałam tak dobrze dogadującej się pary. On cię kochał i pewnie nadal kocha jak wariat. Może i cię nie pamięta ale uczucie, które do ciebie czuje nadal w nim są. Amnezja nie zmieni tego co on czuje. Wiem też, ze ty także go kochasz i nie wyobrażasz sobie życia bez niego. Dlatego nie pozwól aby jakiekolwiek przeszkody zniszczyły waszą wspólną przyszłość - wytłumaczyła mi i to obudziło we mnie jakąś nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy szczęśliwi.
- Idę do niego - stwierdziłam, wstałam i udałam się do jego sali. Nie pewnie podeszłam do jego łóżka i usiadłam na krzesełku. Patrzyłam na niego z bólem w oczach. Nie odzywałam się tylko patrzyłam w jego piękne oczy. Delikatnie się do mnie uśmiechnął a z moich oczu automatycznie poleciała jedna łza.
- Dlaczego płaczesz ? - zapytał przejęty
- To nic takiego a tylko ... - przerwałam i się rozpłakałam
- Chodzi o to, że cię nie pamiętam ? - spojrzałam na niego - Chociaż chciałbym bardzo sobie ciebie przypomnieć ale nie potrafię. Przepraszam - dodał patrząc na mnie nic nie odpowiedziałam tylko spuściłam głowę - Może pomożesz mi to zmienić - zaproponował z uśmiecham - Chciałabym cię poznać i zaprzyjaźnić się z tobą - sprostował - To może mi powiesz jak się poznaliśmy
- Szczerze mówiąc to nie było zbyt miłe dla nas obojga - odpowiedziałam ze śmiechem 
- Dlaczego ?
- Wpadłam na ciebie w Studio. Szedłeś wtedy z piciem , którym się oblałeś przeze mnie. Zaczęliśmy się kłócić i tym postanowiłeś odpłacić mi się i oblałeś mnie resztką tego picia - zaśmiałam się wspominając to wydarzenie
- Czyli zaczęliśmy nienawidząc się - sprostowałam i się zaśmiałam. Zaczęłam mu opowiadać o reszcie naszych spotkań, o wspólnym mieszkaniu, imprezach i wyjazdach.
Leon
Świetnie mi się słuchało jak Violetta opowiadała mi o tym co razem przeżyliśmy. Musze przyznać, że polubiłem ją i to bardzo. Chyba mi się nawet spodobała. Jest na prawdę śliczna. Ma takie duże brązowe oczy, piękny uśmiech i uroczy mały nosek. Ciekawi mnie czy coś między nami było, bo kiedy mi o tym wszystkim opowiadała ani słowem nie wspomniała o relacji jaka nas łączyła. Chyba nie mam na co liczyć. Pewnie ma chłopaka i jest w nim zakochana. Postanowiłem dłużej o tym nie myśleć i udałem się do krainy Morfeusza.

Siedziałem na ławce w parku. Było dość ciemno. Lampy rozświetlały drogę a na niebie były widoczne gwiazdy. Usłyszałem czyjeś kroki. Odwróciłem głowę w tamtym kierunku i ujrzałem drobną dziewczynę. Niestety nie widziałem jej twarzy ponieważ światło od lamp raził mnie w oczy. Podeszła do mnie śmiało i usiadła obok.
- Kim jesteś ? - zapytałem próbując dostrzec jej twarz
- Twoim przeznaczeniem - odpowiedziała melodyjnym głosem, który skądś znałem.
- Znamy się ?
- Znasz mnie bardzo dobrze - odpowiedziała z uśmiechem - Jestem w twoim serce od dawna musisz po prostu to odkryć na nowo - dodała i położyła mi swoją drobną rękę na mojej klatce piersiowej
- Nie rozumiem - powiedziałem
- Odnajdź w sobie miłość, która już dawno tam drzemie - sprostowała i zniknęła.

* Tydzień później*


Violetta
Wreszcie nadszedł ten dzień. To już dzisiaj Leon wychodzi ze szpitala i wraca do domu. Niestety jeszcze nie może chodzić do Studio. Mimo iż próbuje mu o sobie przypomnieć to on nadal mnie nie pamięta. Wie tylko to co ja mu opowiadam i inni. Oczywiście poprosiłam wszystkich aby nie mówili mu o tym, że byliśmy razem. Chcę aby jego uczucia do mnie same przywróciły, żeby nie próbował pokochać mnie na siłę jeśli kiedykolwiek mnie kochał. Właśnie jestem w drodze do jego domu. Zapukałam delikatnie do drzwi i już po chwili otworzyła mi jego mama.
- Dzień Dobry - przywitałam się z uśmiechem
- Witaj Violetto, Leon jest u siebie - oznajmiła i wpuściła mnie do środka. Przywitałam się jeszcze z jego ojcem po czym cicho udałam się do jego pokoju. Już chciałam otwierać drzwi ale usłyszanym rozmowę Leona i Diego.

- A wiesz jak wygląda ? - zapytał Diego
- W tym problem, że nie - odpowiedział zawiedziony - A najgorsze jest to, że poczułem coś do niej a nawet nie wiem kim ona jest - dodał a ja posmutniałam. Poczuł coś do innej dziewczyny czyli nie mam już na co liczyć. Co ja wygaduje. Przecież muszę o niego zawalczyć.
- Czyli śni ci się dziewczyna ale nigdy nie widziałeś jej twarzy i do tego wszystkiego coś do niej czujesz - analizował słowa Leona
- Stary, ja się w niej chyba zakochałem - powiedział a ja miałam nogi jak z waty
- Przecież to niemożliwe - zaśmiał się Diego
- Wiem ale nie mogę przestać o niej myśleć - odpowiedział i usiadł na łóżku
- Może to tylko zauroczenie - stwierdził i usiadł na krześle przy biurku
- Nie - zaprzeczył - Czuje, że to coś większego - oznajmił z uśmiechem
- Stary - krzyknął - Co ty z księżyca się urwałeś. Ona nie istnieje, to jest tylko wytwór twojej wyobraźni. Nie możesz kochać kogoś kogo sam stworzyłeś w swoich snach. Lepiej zejdź na ziemię, bo czasem miłość jest bliżej niż myślisz a nawet możesz ja mieć pod ręką - dodał już spokojnie
- To, że ty jesteś szczęśliwy z Violettą nie znaczy, że ja na to nie zasługuję - zdenerwował się
- Co? Ja przecież nie jestem z ...
- Nie musisz tego ukrywać. Widzę jak na ciebie patrzy - powiedział ze złością - Violetta ? - zapytał i wtedy spostrzegłam się, że mnie zauważył - Czemu nie wchodzisz ? - dodał a ja spłonęłam rumieńcem
- Nie chciałam wam przeszkadzać - skłamałam i weszłam do środka
- Nie przeszkadzasz, tylko rozmawiamy - odezwał się z uśmiechem Diego co odwzajemniłam po czym spojrzałam na Leon i od razu mu uśmiech znikł, bo przypomniałam sobie jak mówił o mnie i Diego.
- Co cię do mnie sprowadza ? - zapytał Leon po czym się uśmiechnął
- Chciałam sprawdzić jak się czujesz - odpowiedziałam i także się uśmiechnęłam
- Ja już chyba pójdę - odezwał się Diego i wstał z miejsca 
- Dlaczego ? - zapytałam i skarciłam się w myślach. Co ja wyprawiam przecież w ten sposób pokazuje Leonowi, że mnie i Diego coś łączy.
- Do jutra - dodał i wyszedł. Zostaliśmy sami w pokoju. Czułam się jakoś dziwnie. Po tym co usłyszałam nie potrafię zapomnieć o tym, ze się zakochał w kimś innym.
- Coś się stało ? - zapytał i spojrzał na mnie
- Podsłuchałam waszą rozmowę - wyznałam a on na mnie popatrzył - Na prawdę się zakochałeś ? - zapytałam prosto z mostu a on tylko lekko się uśmiechnął i pokiwał głową.
- Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwy - odpowiedziałam udając zadowoloną a w środku płakałam - Ja już pójdę - dodałam szybko i zmierzałam do wyjścia
- Nie, zostań jeszcze - zatrzymał mnie
- Lepiej będzie jak pójdę. Pewnie jesteś zmęczony - powiedziałam i jak najszybciej wyszłam. Kiedy tylko opuściłam jego dom rozpłakałam się.
Leon 
Zachowanie Violetty było dziwne. Wyglądało na to, że zabolało ją to iż się zakochałem. Przecież jesteśmy przyjaciółmi powinna się cieszyć, że odnalazłem miłość, którą spotykam tylko w snach. Może kiedyś spotkam nieznajomą w rzeczywistości. Położyłem się na łóżko i momentalnie zasnąłem.

Stałem nad brzegiem jeziora. Spoglądałem na zachodzące słonce. Uśmiechnąłem się do siebie i w oddali zobaczyłem dwa łabędzie. Nagle poczułem na moim ramieniu czyjąś dłoń. Odwróciłam się i ujrzałem dobrze znaną mi postać. Była to znowu ta dziewczyna i jak za każdym razem nie widziałem jej twarzy.
- Miło znowu cię spotkać - odezwałem się z uśmiechem ona nic nie powiedziała - Chciałbym się z tobą spotkać w rzeczywistym świecie - dodałem
- Spotykasz mnie każdego dnia, jestem zawsze przy tobie, patrzysz mi prosto w oczy i rozmawiasz ze mną tylko nie dostrzegasz, że to ja - powiedziała i podała mi rękę na której widniała piękne bransoletka - Zwracaj uwagę na szczegóły - dodała i zniknęła jak za każdym razem.
*****************
Nareszcie go napisałam. Nawet nie macie pojęcia jak się męczyłam, żeby napisać ten rozdział. Miał on wyglądać trochę inaczej no ale wyszło jak wyszło i jest trochę krótki. Ale ważne, że jest. Pozdrawiam i bardzo przepraszam za błędy.  

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 8: Tęskniłam

Violetta
- Zatrzymała się akcja serce - odpowiedział Lekarz a ja czułam jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Poczułam jak tato mnie łapie i sadza na krzesło.
- Czyli, że on ... - zawiesiłam głos
- Nie, na szczęście udało nam się przywrócić bicie serce - odpowiedział lekarz a ja odetchnęłam z ulgą - Niestety pacjent zapadł w śpiączkę i nie wiem kiedy się wybudzi, czy kiedykolwiek się wybudzi - dodał i spojrzał na mamę Leona, która ledwo stała - Przykro mi - zakończył i odszedł. Spojrzałam na państwo Verdas przepraszającym wzrokiem. Zdaje sobie sprawę, że to po części moja wina. Gdybym nie pojawiła się w jego życiu pewnie teraz by nie leżał w szpitalu i nie walczył o życie.
- Przepraszam to moja wina - odezwałam się i ukryłam twarz w rękach.
- Skarbie nie mów tak to nie twoja wina - powiedziała mama Leona i podeszła do mnie
- To wina twojego ojca - wtrącił się Pan Verdas
- Przestań! - krzyknęła na niego Veronica
- No co a może nie mam racji ! - także krzyknął i odszedł. Natomiast ja napisałam do Fran aby poinformować ją o stanie Leona. Pewnie zaraz tutaj będzie razem z resztą naszych przyjaciół. Siedziałam na krześle ze spuszczoną głową i płakałam. Nie potrafię przestać myśleć o tym, że być może nigdy nie usłyszę jego głosu, nie poczuję tego ciepła, które od niego biło, smaku jego ust i nie ujrzę głębi jego oczu. Nagle na korytarzu pojawili się nasi przyjaciele ale niestety nie w komplecie.
- Co z nim ? - zapytała zdyszana Fran nic nie powiedziałam tylko się rozpłakałam
- Jest w śpiączce - odpowiedział mój ojciec
- Kiedy się wybudzi ? - zapytał przejęty Maxi
- Nie wiadomo - odezwałam się - Nie wiadomo czy w ogóle się wybudzi - dodałam powstrzymując łzy dziewczyny nic nie powiedziały tylko usiadły obok mnie.
- Można do niego wejść ? - zapytał jakiś chłopak
- Nie - odpowiedziała mama Leona - Jego stan jest zbyt poważny - dodał załamana.

*Dwa miesiące później*

To był najgorszy okres mojego życia. Codzienne wylewanie łez ze strachu o osobę, na której ci zależy najbardziej na świeci. Strach o to czy kiedykolwiek jeszcze usłyszysz jej głos. Przez ten czas stan Leona jest stabilny. Niestety nic się nie poprawiło, nadal leży w śpiączce i walczy o życie. Całe dnie przesiaduję w szpitalu przy jego łóżku. Mówię do niego mimo iż wiem, że on mnie nie słyszy. Właśnie jestem przed drzwiami jego sali. Usłyszałam rozmowę Pani Verdas i lekarza.
- Jak to przecież wszystko było już dobrze ? - zapytała oburzona
- Wiem, że było ale dzisiejszej w nocy znowu jego serce przez chwilę nie pracowało - odpowiedział a ja czułam łzy w oczach - Obawiamy się, że następnym razem nie uda nam się przywrócić bicia serca - kontynuował
- Czyli chce pan powiedzieć, że mój syn w każdej chwili może umrzeć ? - zapytała przerażona
- Niestety tak ale oczywiście nie dopuścimy do tego - oznajmił
- A jest jakaś szansa, że się wybudzi ?
- Szansa zawsze jest ale w jego stanie jest ona mała, jedynie możemy liczyć na cud - odpowiedział - A teraz przepraszam ale muszę iść do pacjenta - dodał.
- Dobrze, dziękuję - zakończyła a lekarz zmierzał ku wyjściu. Szybko odsunęłam się od drzwi i stanęłam tak jakby wyglądała, że dopiero chciałam wejść. Przywitałam się z nim uśmiechem i weszłam do środka. Mama Leona stała do mnie tyłem i patrzyłam przed siebie.
- Dzień Dobry - odezwałam się a ona się odwróciła i wtedy mogłam dostrzec, że płakała. Nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się do mnie i otarła swoje policzki. Podeszłam do niej i nie pewnie się przytuliłam. Od razu oddał uścisk i się rozpłakała mi także chciało się płakać ale się powstrzymywałam.
- Pójdę kupić sobie kawę - odezwała się po chwili, odsunęłam się ode mnie i wyszła. Westchnęłam głośno i spojrzałam na łóżko, na którym leżał Leon. Usiadłam na krześle obok, złapałam go za rękę i przyglądałam się mu. Wszystkie wspomnienia związane z nim automatycznie pojawiły się przed moimi oczami. Nie wytrzymałam i rozpłakałam się.
- Nie daję rady bez Ciebie. Rozumiesz? Potrzebuje cię właśnie tu i teraz. Potrzebuję żebyś mnie objął, potrzebuję spojrzeć w twoje oczy, bo mi cholernie ciężko. Wmawiam sobie, że będę wystarczająco silna, że będę wznosić się, gdy deszcz pada w dół. Ale ciężko być silną, gdy tak długo się za kimś tęskni - powiedziałam i rozpłakałam się - Walcz - szepnęłam, pocałowałam jego rękę i położyłam się głowa na niej.

* Dwanaście miesięcy później*

Wara, nadzieja i cud. Te trzy słowa od dłuższego czasu ciągle sobie powtarzam. Minęło już tyle czasu a Leona nadal się nie wybudził na szczęście jego stan z dnia na dzień się poprawia. Mimo iż lekarze zapewniają, że jeżeli jego stan zdrowotny się nie zmieni jest szansa, że się wybudzi. Jednak powoli wszyscy tracimy nadzieję, że to się jednak stanie lecz jedna osoba nadal ma nadzieję a jest nią Francesca. W ostatnim czasie zbliżyłam się do Diego. Wspiera mnie w tej sytuacji i jest za każdym razem kiedy go potrzebuję. Oczywiście nie jesteśmy razem, bo ja wciąż kocham Leona i zawsze tak będzie ale nie mogę zaprzeczyć, że Diego nie jest dla mnie tylko przyjacielem. Jakiś czas temu wróciłam ze szpitala nie chciałam stamtąd wychodzić ale muszę skomponować piosenkę, teraz Fran siedzi z Leonem. Stałam przy keyboardzie i próbowałam wymyślić jakąś melodię to napisanego teksu ale nic mi nie przychodziło do głowy. Nagle do sali wszedł Diego. Uśmiechnęłam się na jego widok.
- Coś ci nie wychodzi - odezwał się i podszedł na przeciwko mnie
- Dzięki za szczerość - powiedziałam udając złą
- Nie, nie o to mi chodziło... znaczy ja chciałem ... kurde - plątał się a ja się zaśmiała
- Wiem, że nie idzie mi najlepiej, po prostu nie umiem się skupić - wytłumaczyłam i zaczęłam zbierać moje partytury.
- Leon ? - zapytał z powagą
- Tak, cały czas o nim myślę. Jaka część mnie wierzy, że się wybudzi ale z druga mówi aby dała spokój i zaczęła żyć dalej - powiedziałam i spojrzałam na niego. On nic nie powiedział tylko wyminą instrument i podszedł do mnie po czym mnie mocno przytulił. Próbowałam sobie wyobrazić, że to Leon. Od razu poczułam się lepiej. Odsunęłam się ode niego i ujrzałam jedyne i niepowtarzalne szmaragdowe oczy. Przyjrzałam mu się i zobaczyłam twarz Leona. Uśmiechnęłam się a ona zaczął się do mnie przybliżać. Kiedy jego usta znajdowały się minimetry od moich zadzwonił mój telefon. Szybko się od niego odsunęłam i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwoniła Fran. Przestraszyłam się i odebrałam.
V: Fran ?
F: Violetta nie uwierzysz co się stało ? - mówiła płacząc
V: Coś nie tak z Leonem ? Czemu płaczesz ? - zapytałam spanikowana i spojrzałam na równie przestraszonego Diego.
F: Violetta, On się obudził - krzyknęłam i się zaśmiała płacząc. Nie mogłam w to uwierzyć. Automatycznie z moich oczu poleciały łzy szczęścia. Rozłączyłam się, zakryłam ręką usta i zaczęłam płakać.
- Violetta, co się stało ? - zapytał przejęty Diego, nie odpowiadałam - Coś nie tak z Leonem ? - dopytywał a ja milczałam - Do jasnej cholery powiedz co się stało - krzyknął a ja spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
- Obudził się - krzyknęłam szczęśliwa i rzuciłam się na niego. On ścisnął mnie mocniej i się popłakał ze szczęścia.
- To co ty tu jeszcze robisz ? - zapytał i się odsunął ode mnie - Biegnij do niego - dodała i się uśmiechnął a ja pocałowałam go w policzek i jak najszybciej wybiegłam z sali. Do szpitala pobiegłam, nie miałam zbytnio czasu na zamówienie taksówki czy coś w tym stylu. Nie mogłam się już doczekać aż znowu usłyszę jego głos i spojrzę w oczy. Cała uśmiechnięta podążałam do szpitala. Po jakimś czasie wreszcie dotarłam. Szybko weszłam do środka i udałam się pod salę Leona. Przed wejściem stała Fran.
- Można do niego wejść ? - zapytałam cała w skowronkach
- Tak - odpowiedziała a ja ruszyłam do jego sali - Poczekaj, bo on ... - nie usłyszałam dalej, bo znajdowałam się już w sali. Spojrzałam na niego i zauważyłam, że chyba śpi. Podeszłam nie pewnie, usiadłam na krzesełku i złapałam go za rękę. Odwrócił głowę a ja się uśmiechnęłam i pojedyncza łza spłynęłam po moim policzku.
- Tęskniłam - odezwałam się jako pierwsza a on spojrzał na mnie jakby nie wiedział o co chodzi.
- Kim ty jesteś ? - zapytał poważnie a ja zamarłam
- Leon, to nie jest śmieszne nie rób sobie żartów - powiedziałam przestraszona
- Nie robię, na prawdę nie wiem kim jesteś - odpowiedział
- Nie pamiętasz mnie ?
- Przepraszam ale nie - odpowiedział a ja wybiegłam z sali. Rozpłakałam się i usiadłam na krześle przed salą. Podeszła do  mnie Francesca. Przytuliłam się do niej i dalej płakałam.
- Rozmawiałam z lekarzem - zaczęłam a ja na nią spojrzałam - Jest szansa, że jak przewrócimy wspomnienia to odzyska pamięć - dodała  
*********************
Jest długo oczekiwany rozdział. Znowu trochę przyśpieszyłam akcję, bo jakby było tak jak zaplanowałam to Leon obudziłby się dopiero gdzieś tak w 20 rozdziale. Teraz jeszcze trochę poczekać nie na Leonettę, przed nimi jeszcze długa droga a być może nie. Jeszcze się zobaczy. Za błędy przepraszam. 

wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 7: Violetta wraca

Violetta
Te słowa były jak wyrok. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Na początku myślałam, że to jakiś głupi sen, z którego zaraz się obudzę. Przez moje myśli przebiegały najgorsze scenariusze. Automatycznie na słowa Fran do moich oczu naleciały łzy.
F: Halo, Violetta ? Słyszysz mnie? - nic nie odpowiadałam, bo upuściłam słuchawkę. Opadłam bezwładnie na łóżko i zaczęłam płakać. To wszystko przeze mnie, nie co ja mówię to wina taty i jego głupich interesów. Szybko wstałam z mojego miejsca i pobiegłam do jego gabinetu. Weszłam bez pukania rozmawiał przez telefon.
- Wracamy do Buenos Aires, teraz - powiedziałam stanowczo i oczekiwałam jego odpowiedzi
- Nie możemy, wyjeżdżamy dopiero za kilka dni - odpowiedział i odłożył słuchawkę
- Leon zaginął rozumiesz - krzyknęłam - I to przez ciebie - dodałam i się rozpłakałam a on bez słowa do mnie podszedł i przytulił - Musimy wrócić - mówiłam płacząc
- Ale nasza obecność nic nie zmieni - powiedział spokojnie 
- Ja chcę wracać - odsunęłam się od niego i spojrzałam zapłakanymi oczami - Proszę - dodałam 
- Wracamy - powiedział i mnie przytulił. Kiedy usłyszałam te słowa z jego ust od razu pobiegłam do pokoju. Szybko się przebrałam i zaczęłam pakować pozostałe rzeczy. Gdy wszystko już było gotowe wróciłam do mojego taty.
- Załatwiłem nam prywaty odrzutowiec  - oznajmił mi a ja się uśmiechnęłam - Wylatujemy za godzinę - dodał i wrócił do swojego biura. Pobiegłam jeszcze szybko sprawdzić czy wszystko spakowałam. Po kilku minuta zawołał mnie tato, zabrał moje walizki i wsiedliśmy do samochodu, którym pojechaliśmy na dach jakiegoś wieżowca, na którym znajdował się prywatny odrzutowiec. Wsiedliśmy do niego, wyciągnęłam szybko swój telefon i napisałam wiadomość do Fran, że wracam do Buenos Aires. Wznieśliśmy się w górę. W okół nas było pełno gwiazd w końcu jest już dość późno. Nawet się nie spostrzegłam a odpłynęłam do krainy Morfeusza.

* Nastepny dzień*
Francesca 

Wszyscy siedzimy w domu u rodziców Leona i czekamy na jakieś wieści od policji. Minęły już dwa dni od jego zaginięcia. Każdy siedzi jak na szpilkach, każdy z nas się o niego martwi i każdemu z nas go brakuje. W pomieszczeniu panuje cisza, nikt się nie odzywa nawet na siebie nie patrzymy.
- Violetta wraca - odezwałam się nagle, żeby ich powiadomić. Jeszcze nikomu tego nie mówiłam.
- Skąd wiesz? - zapytała mnie Ludmiła
- Dzwoniła do mnie - odpowiedziałam krótko i wpatrywałam się w obraz na ścianie. Wszyscy zaczęli coś szeptać, nie zwracałam na to zbytniej uwagi, bo bardziej interesowało mnie zaginięcie Leona. Nagle zadzwonił mój telefon. Szybko wyciągnęłam go z torebki, spojrzałam na wyświetlacz dzwoniła Violetta.
F: Halo ?
V: Fran, gdzie jesteś ?
F: Wszyscy jesteśmy u rodziców Leona
V: Macie jakieś wieści?
F: Nie jeszcze nic konkretnego nie wiemy
V: Zaraz tam będziemy - powiedziała i się rozłączyła. Odłożyłam telefon do torebki i wtedy zorientowałam się, że wszyscy na mnie patrzą.
- Dzwoniła Violetta, powiedziała, że zaraz tu będą - oznajmiłam i znowu zaczęły się szepty. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Tata Leona poszedł otworzyć i wtedy w drzwiach stanęła Violetta razem ze swoim ojcem. Kiedy ich zobaczyliśmy zamarliśmy, oni z wahaniem podeszli do nas.
- Powinniśmy wam coś wyjaśnić - odezwała się ojciec Violetty i zmierzył nas wszystkich wzrokiem - Nie będę zaczynał od początku tylko powiem do sedna. Kilka miesięcy temu podpisałem kontrakty z pewnymi klientami, którzy okazali się oszustami. Kiedy się tylko tym dowiedziałem od razu poszedłem na policję ale niestety nie miałem żadnych dowodów i nic nie mogli zrobić ale gdy ci oszuści dowiedzieli się, że byłem na policji zaczęli grozić mi i mojej rodzinie, dlatego właśnie wyjechaliśmy bez słowa - powiedział i przełknął ślinę - Możliwe jest także, że to zaginięcie Leona jest z mojego powodu - dokończył i spojrzał na państwo Verdas.
- Co ? - zapytał zezłoszczony tata Leon i rzucił się na Pana Germana z pięściami. Wszyscy chłopcy od razu zaczęli ich od siebie odciągać. Po kilku minutach walki w końcu udało się i rozdzielić - Nigdy ci tego nie wybaczę - krzyknął ojciec Leona trzymany przez Diego i Maxi'ego
- Uspokój się - powiedziała do niego jego żona
- Jak mam się uspokoić skoro to prze niego zaginął nasz syn - zwrócił się do Pani Verdas z podniesionym głosem - Nie wiemy nawet czy on jeszcze żyje - dodał i usiadł bez silnie na fotelu natomiast Violetta zaczęła płakać. Podbiegłam do niej i bez zastanowienia przytuliłam ją do siebie. Siedzieliśmy jeszcze w domu Leona przez parę godzin aż mama Leona stwierdziła, że powinniśmy iść się przespać a oni zadzwonią do nas jak się czegoś dowiedzą. Nie zaprzeczaliśmy tylko bez słowa wyszliśmy i udaliśmy się do swoich domów.

*Tydzień później*
Leon
Zaczynam tracić nadzieję, że kiedykolwiek się stąd wydostanę. Plusem jest chociaż to, że już nie dostaję takich łomotów. Biją mnie teraz tylko raz na dzień i to nie zbyt mocno. Podobno chcą żebym przeżyj jak najdłużej. Gdybym miał siły próbowałbym chociaż wstać i uciec ale moje ciało odmawia mi posłuszeństwa. Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia i stanął nade mną.
- Widzę, że się obudziłeś - powiedział i klęknął obok mnie a ja nic nie odpowiedziałem - Może jak ci kogoś przedstawię to zmienisz zdanie i coś powiesz - dodał. Ile razy można im mówić, że ja nic nie wiem - Wejdź - krzyknął i do pomieszczenia weszła dobrze mi znana dziewczyna.
- Nina? - zapytałem ledwo mówiąc 
- Widzę, że znasz już naszą wspólniczkę - odpowiedział chytrym głosikiem a ja nie mogłem w to uwierzyć.
- To prawda ? - spojrzałem na nią
- Przepraszam - powiedziała i spuściła głowę chciałem już coś powiedzieć ale do pomieszczenia ktoś wpadł.
- Castillo wrócił! - krzyknął i uśmiechnął się a potem wyszedł.
- Nie jesteś już nam potrzebny - odezwał się ten drugi i spojrzał na Ninę
- Wypuszczamy go ? - zapytała z nadzieja w głosie a on się zaśmiał i pokręcił przecząco głową
- Zabijemy go - odpowiedział z uśmiechem
- Chcesz go zabić ? - zapytała oburzona
- Nie ja, ty to zrobisz - powiedział i podał jej broń
- Nie zrobię tego !
- Zrobisz ale ciebie też zabiję
- Dobra !- krzyknęłam i chwyciła broń do ręki po czym ją na mnie skierowała - Przepraszam - powiedziała i zamknęła oczy, zaczęła wciskać lekko spust - Nie, nie zrobię tego - stwierdziła i opuściła broń
- Wiedziałem, że jesteś słaba - zaśmiał się i popatrzył na mnie - Przykro mi ale i tak zginiesz - dodał, zabrał jej broń po czym skierował ja na mnie - Ostatnie słowo - nic nie powiedziałem tylko zamknąłem oczy. Kiedy miał już naciskać spust, ktoś wpadł do pomieszczenia tym razem była to policja.
- Pomocy ! - krzyknąłem i usłyszałem strzał nic więcej nie pamiętam.
Violetta
Przed chwila dzwoniła do mnie mama  Leona. W końcu go odnaleźli. Jestem właśnie w aucie razem z moim tatą i jedziemy do szpitala, w którym obecnie znajduje się mój ukochany. Nie mogę się już doczekać aż go zobaczę, przytulę i pocałuję a co najważniejsze będę przy nim. Jak torpeda wybiegłam z samochodu i skierowałam się do budynku. Nie zatrzymałam się przed recepcjonistą tylko biegłam pod salę operacyjną, o której mówiła mi Pani Verdas. Kiedy tam dotarłam zobaczyłam zapłakaną mamę Leona i wkurzonego tatę. Gdy mnie zobaczył lekko się uśmiechnął ale mina od razu mu zrzedł kiedy ujrzał mojego ojca. Podszedł do niego.
- To wszystko twoja wina, to przez ciebie mój syn może nie przeżyć - powiedział i prawie się rozpłakał. a ja opadłam na krzesła i także się popłakałam. Mój tato nic nie powiedział tylko spuścił głowę i usiadł obok mnie po czym przytulił. Siedzieliśmy przez bite kilka godzin w ciszy. Co jakiś czas ojciec Leona spoglądał złowrogo na mojego. Nagle z sali operacyjne wyszedł lekarz wszyscy jak oparzeni wstaliśmy.
- Co z nim ? - zapytał pełen nadziei Pan Verdas
- Nie mam najlepszych wieści - przerwał na chwile a ja czułam jak moje serce pęka - Pan Verdas ma liczne złamania żeber, które doprowadziły do krwotoku wewnętrznego, musieliśmy usunąć lewą nerką ponieważ była nie sprawna, ma lekki wstrząs mózgu, który może doprowadzić do zaników pamięci i także problemy z oddychaniem - dokończył a ja zaczęłam płakać jak małe dziecko
- Można do niego wejść ? - zapytała roztrzęsiona mama Leona
- Niestety nie obecnie pacjent jest w śpiączce ponieważ były komplikacje podczas operacji - odpowiedział i wtedy podbiegł do niego jakaś pielęgniarka.
- Jest problem z Leonem Verdasem - powiedziała i obije jak najprędzej pobiegli do jego sali. Jeszcze bardziej się rozpłakałam i wtuliłam w tors mojego ojca. Czekaliśmy jakieś dwadzieścia minut na jakieś wiadomości. Wreszcie przyszedł lekarz.
- Co się stało ? - zapytał ojciec Leona, Nicolas
- Zatrzymała się akcja serca....
********************************
Jest i rozdział. Dramatyczny! Biedny Leoś tak jest mi go szkoda a mi mimo wszystko muszę to pisać, bo tak wymyśliłam. Nie wiem kiedy kolejny, bo jutro jadę do kuzynki i będę u niej spać a raczej tam nie będę miała czasu na pisanie. Przepraszam z błędy. 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 6: Walczyć? O co?

Francesca
Dzisiaj od samego rana wydzwania do mnie mama Leona podobno nie wrócił wczoraj do domu, nie odbiera telefonu i nikt go nie widział. Wiedziałam, ze coś się stanie po prostu to przeczuwałam, w końcu od jakiegoś czasu mamy pecha. Mam nadzieję, że nic mu się nie stało. Oby tylko zabłądził albo za bardzo się upił albo po prostu coś na broił i siedzi teraz w areszcie ale jakby policja go przyskrzyniła to zawiadomili by rodziców chociaż on jest  już pełnoletni i nie mają takiego obowiązku. Zadzwonię do Diego, może on coś będzie wiedział. Jak najszybciej wybrałam numer do jego przyjaciela. Po dwóch sygnałach odebrał.
D: Halo ?
F: Diego?
D: Nie, kopciuszek
F: To nie pora na żarty
D: To o co chodzi ?
F: Leon nie wrócił do domu, nie widziałeś go ?
D: Nie, widziałem go wczoraj jak wychodził z klubu z Niną
F: Niną ?
D: Tak nie martw się pewnie się z nią zabawił i został u niej na noc - zaśmiał się
F: Mam nadzieję, że jednak tak nie było
D: A co zazdrosna jesteś o niego
F: Nie ale coś mi się nie podoba w tej dziewczynie
D: Oczywiście - powiedział a ja w jego głosie usłyszałam sarkazm - Nie martw się, znajdzie się
F: No dobra - rozłączyłam się.
Leon
Odzyskałem przytomność. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Nadal znajduje się w jakiś magazynie czy czymś podobnym. Już miałem nadzieję, że to tylko sen. Zastanawia mnie jedno. Co zrobił Pan German i co ja mam z tym wspólnego? A może właśnie dlatego Violetta wyjechała i nic nie powiedziała. Moje przemyślenia przerwało skrzypnięcie drzwi.
- Obudził się nasz książę - powiedział żartobliwie
- Możesz mnie wypuścić
- Nie dopóki nie powiesz gdzie jest Castillo
- Tyle, że ja nic nie wiem
- To cię nie wypuszczę - nie odpowiedziałem tylko spuściłem głowę. Zapadła cisza, on siedział na przeciwko mnie i mi się przyglądał. Nie widziałem ale czułem to.
- Powiesz mi teraz grzecznie gdzie on jest ? - zapytał spokojnie ale w jego głosie można było usłyszeć zdenerwowanie.
- Kiedy ja nie wiem! - krzyknąłem i oberwałem z pięści w twarz
- Na prawdę nie mam serce cię bić - powiedział kiedy wyplułem krew z buzi - Dlatego załatwiłem sobie pomocników - kontynuował - Są silniejsi i bardziej agresywni - dodał i się zaśmiał - Chłopaki chodźcie - zawołał i do pomieszczenie weszło dwóch masywnych facetów. Przyznam przestraszyłem się - Przestraszyłeś się ? - zapytał z uśmieszkiem - Zajmijcie się nim - zwrócił się do nich i wyszedł. Wiedziałem już co mnie czeka, byłem pewien, że mogę pożegnać się z życiem. Podeszli do mnie uśmiechnęli się i spojrzeli na siebie.
- Zaczynaj - zwrócił się ten większy. I jak na zawołanie dostałem z pięści w brzuch na co jęknąłem - Co tak słabo - zaśmiał się  - Patrz teraz - dodał i przywalił mi w twarz z taką siłą, że aż przewróciłem się z krzesłem na ziemię. Zaczęli mnie kopać w każde miejsce gdzie się da w pewnym momencie poczułem jak łamie mi się żebro. Automatycznie z moich oczy poleciały łzy. Tak nie byli, że połamali krzesło gdybym miał siły chociaż postarałbym się bronić ale pewnie nie dałbym sobie rady.
- Okej dzisiaj mu już darujemy, żeby dożył do jutra - zaśmiał się jeden a mi ulżyło. Zadowoleni z siebie wyszli a ja mogłem odetchnąć resztą sił jednak po chwili zasnąłem tak mi się wydawało, bo to nie wyglądało jak sen tylko było zbyt rzeczywiste.

Szedłem białym korytarzem. Nie było nikogo, żadnych drzwi, okien jakiejś żywej duszy. Co się dzieję? Gdzie ja jestem? Czy to jakiś kolejny durny sen czy rzeczywistość. Nagle usłyszałem czyjś głos, znajomy głos. Bez zastanowienia poszedłem w stronę światła, z którego wydobywał się ten bardzo znany mi głos. Byłem coraz bliżej tego światła a głos znikał.
- Leon! - usłyszałem czyjś głos. Obróciłem się i ujrzałem Violettę. W pięknej, przewiewnej, białej sukni. Wyglądała jak anioł. Stała zaledwie kilka metrów ode mnie. Powolnym krokiem podchodziłem do niej a ona nadal stał z uśmiechem na twarzy i wyglądała tak jakby na mnie czekała. Nie wierzę, że znowu ze mną jest.
- Tęskniłem - odezwałem się kiedy stałem z nią twarzą w twarz.
- Wracaj tam Leon - powiedziała i z jej twarzy znikł uśmiech
- Nie, chce zostać tutaj z tobą - zaprzeczyłem i podszedłem do niej bliżej
- Wracaj, walcz dla mnie - mówiła i nie zwracała uwagi na moje słowa.
- Chce tu być z tobą - ciągnąłem swoje
- Musisz tam wrócić i walczyć - dalej brnęła w swoje
- Walczyć? O co ? - zapytałem zdziwiony na co ona się uśmiechnęła
- O nas  - odpowiedziała - Kocham cię - pocałowała mnie w policzek - Walcz, Leon - szepnęła. Wtedy poczułem coś zimnego na moim ciele i zacząłem się oddalać od miejsca, w którym stała Violetta. Byłem coraz dalej aż nagle....


- Żyje - powiedział jeden z tych osiłków, spostrzegłem się, że jestem cały mokry. Spojrzałem w ich stronę i ujrzałem jednego z nich z wiadrem - Jutro do niego wrócimy - dodał i wyszyli z pomieszczenia. A ja zasnąłem ze zmęczenia ale tym razem udałem się do krainy Morfeusza.
Violetta
Jest już dość późny wieczór a dokładniej po 21:00. Spakowałam już prawie wszystkie swoje rzeczy. Wiem, że wyjeżdżamy dopiero za trzy dni ale już nie mogę się doczekać aż zobaczę z powrotem Fran, Cami właśnie ciekawe jak ona się czuje, przecież jest w ciąży. Usiadłam na łóżku z uśmiechem po raz pierwszy odkąd tu jesteśmy uśmiecham się. Podeszłam jeszcze do szafy i wyciągnęłam bluzę Leona, którą natychmiast na siebie założyłam, przytuliłam się do siebie ale czułam jakby to był właśnie on.
- Wracam do ciebie - wyszeptałam i położyłam się na łóżko. Nagle do pokoju wszedł tato. Chciał coś powiedzieć ale spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
- Co ty masz na sobie ? - zapytał
- Bluzę Leona - odpowiedziałam zadowolona - Po co przyszedłeś?
- Chciałem ci tylko powiedzieć, że jeśli chcesz może zadzwonić do swoich przyjaciół - powiedział jakby to było coś nieważnego
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję - rzuciłam się na niego - Ale ja przecież nie mam do niech numerów - dodałam z mniejszym entuzjazmem
- Czy aby na pewno - odpowiedział i pokazał mi mój stary telefon po raz kolejny się na niego rzuciłam. Po chwili jednak się ogarnęłam i zaczęłam wystukiwać numer do Leona. Pokazałam tacie ręką, że ma wyjść. Nie mogę uwierzyć, że zaraz usłyszę jego głos. Jeden sygnał, drugi, trzeci i nic. Jeszcze raz. Jeden, drugi, trzeci i znowu nic. Może jest zajęty. Wybrałam numer do Fran ona na pewno odbierze. Jeden, drugi..
F: Halo?
V: Francesca?
F: Violetta czy to ty ?
V: Tak to ja, jak się cieszę, że cię słyszę
F: Ja też. Co się z tobą działo? Gdzie ty jesteś?
V: Nie ważne opowiem ci jak wrócę, czyli nie długo. Lepiej opowiadaj jak tam u was.
F: U nas nie jest za ciekawie
V: Coś się stało?
F: Tak i to dużo. Zacznę od tego, że zaraz po twoim wyjeździe ktoś potrącił Cami i straciła swoje dziecko.
V:  O matko tak mi przykro
F: Zaraz po tym ktoś podpalił Resto
V: Ale nikomu nic się nie stało ? 
F: Nie, na szczęście nie.
V: A nie wiesz co się dzieje z Leonem, dzwoniłam do niego i nie odbiera.
F: Violetta, Leon zaginął ....
*********************
Jak zareaguje na tą wiadomość Violetta? Co się stanie z Leonem? Czy przeżyje? Czy Leon dowie się, że Nina jest zamieszana w jego porwanie? Na te pytanie poznacie odpowiedź w następnych rozdziałach. Przepraszam za błędy ale nie mam sił ich sprawdzać.  

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 5: Zapłata

* Miesiąc później*

Przez ten czas nie wiele się zmieniło. Wszyscy żyją tak jak zawsze. Codziennie chodzą do Studia, uczą się tańca i śpiewu, spotykają się ze sobą i co najważniejsze wspierają się. Niedawno do Studio jak i do paczki naszych przyjaciół dołączył przystojny Hiszpan - Diego a także nowa przyjaciółka Nina, która początkowo nie przypadła do gustu dziewczyną ale z czasem można powiedzieć polubiły ją a raczej zaczęły tolerować. Jednak w dalszym ciągu ani Federico ani Violetta nie wrócili do Buenos Aires. Co prawda mają kontakt z Włochem ale nadal nikt nie wie gdzie znajduje się piękna brunetka. Wszyscy się już pogodzili , że ona nie wróci. Nawet Leon, który był, jest i nadal będzie w niej zakochany. Jednak w głębi duszy, tak bardzo głęboko wierzy, że jeszcze kiedyś ją zobaczy lub usłyszy choćby przez chwilę jej łagodny głos. Mimo wielu trudności nie potrafi o niej zapomnieć. 

Leon
Jesteśmy już wszyscy po zajęciach w Studio. Ostatnio coraz częściej nas szybciej puszczają do domu. Może mają nas już dość, bo od kiedy Resto Band spłoną ciągle przesiadujemy w Studio i coś komponujemy a raczej się wygłupiamy. Siedzimy teraz wszyscy w parku i jak zwykle gadamy o niczym.
- Ej słuchajcie mam niesamowity pomysł - odezwał się nagle Maxi
- Oświeć nas - powiedział obojętnie Diego
- Jak wiecie dzisiaj jest piątek - powiedział
- No co ty nie wiedziałem - wtrącił się Tomas i zaśmiał się z Diego
- Nie przerywaj mi - krzyknął Maxi a oni podnieśli ręce w geście obrony - Może wybierzemy się na jakąś imprezę ?  - zapytał i poruszał śmiesznie brwiami
- W sumie fajny pomysł - odezwała się Francesca - Dawno nie byliśmy na żadnej imprezie - dodała z uśmiechem.
- Czyli co dzisiaj wieczorem idziemy na imprezę - sprostowałem a wszyscy mi przytaknęli.
- Zbierajcie się - odezwała się Ludmiła i wstała a my spojrzeliśmy na nią zdziwieni - Musimy się przygotować - dodała i wszyscy wstali.
- Odprowadzić cię? - zwróciłem się do Niny, która siedziała obok mnie ona nic nie powiedziała tylko się uśmiechnęła, natomiast Francesca zgromiła mnie wzrokiem. Nie przejąłem się tym i razem z Niną poszliśmy w stronę jej domu. Wkurza mnie trochę zachowanie Fran przecież tyle razy jej powtarzałem, że między nami nic nie ma oprócz przyjaźni a ta się ciągle czepia.
- Jesteśmy - odezwała się z uśmiechem
- Co?
- Jesteśmy już pod moim domem - powiedziała i wskazała na budynek po czym się zaśmiała
- Okej, zadzwoń do mnie później to po ciebie przyjdę - odpowiedziałem i pocałowałem ją w policzek na pożegnanie.
- Nie musisz - protestowała
- Ale chce, jesteś moją przyjaciółka i nie chce żeby coś ci się stało - postawiłem na swoimi
- Dziękuję - powiedziała i podeszła do mnie, trochę się przestraszyłem ale nie dałem tego po sobie poznać.
- Ale za co ? - zapytałem zdziwiony
- Za to, że jesteś taki troskliwy - odpowiedziała i pocałowała mnie w policzek po czym weszła do środka a ja udałem się do domu.
Nina

Weszłam do tego domu chociaż tutaj nie mieszkam. Otworzyłam drzwi rozejrzałam się czy w pobliżu nie ma nigdzie Leona i wyszłam z niego. Musiałam go okłamać przecież, nie może wiedzieć gdzie mieszkam. Nie wiem jak długo jeszcze będę potrafiła go okłamywać. Jak najszybciej poszłam do kryjówki tych głupków. Nie raz chciałam zrezygnować ale oni mi grozili więc muszę nadal działać zgodnie z ich planem, o którym nie chcą mi do końca powiedzieć. Weszłam do środka.
- Już wróciłaś ? - zdziwił się Rico
- Tak muszę się przygotować na imprezę - odpowiedziałam i wstałam
- Czekaj - zatrzymał mnie - Jaką imprezą ?
- Idę dzisiaj z Leonem i jego przyjaciółmi do klubu - odpowiedziałam niechętnie
- To dobrze się składa - powiedział chytrze - Dzisiaj zaczniemy ciąg dalszy naszego planu - dopowiedział
- Jakiego planu, o czym ty mówisz ? - zapytałam wściekła
- Mówię o porwaniu naszego Leonka
- Porwaniu ?
- No tak a ty nam w tym pomożesz
- Niby jak ja mam wam pomóc ?
- Wlejesz mu to do picia - powiedział i podał mi małą buteleczkę
- Nie zrobię tego - zaprzeczyłam
- Zrobisz?
- Nie, nie wleją mu tego i nie będę pomagać wam w porwaniu go. Mówiłeś, że nic mu się nie stanie.
- Nie, powiedziałem, że być może nic mu się nie stanie
- W takim razie ja się wycofuje
- Dlaczego?
- Bo nie chce być wspólniczką w porwaniu 
- Nie chcesz być wspólniczką czy może ty się w nim zakochałaś
- Co nie zakochałam się w nim - krzyknęłam chociaż nie wiem czy to była prawda
- Na pewno? - zapytał a ja kiwnęłam twierdząco z zawahaniem - W takim razie to zrobisz - dodał
- Okej zrobię to - powiedziałam po chwili - Pójdę się przyszykować - dodałam i wyszłam. Udałam się do pomieszczenia, w którym znajdują się ubrania. Usiadłam na kanapie i ukryłam twarz w dłoniach. Nie zrobię tego, nie będę potrafiła mu tego wlać. Ja chyba na prawdę coś do niego czuję. Otrząsnęłam się i postanowiłam ubrać. Podeszłam do wieszaków i zaczęłam wybierać odpowiedzi strój. Po wielu trudach w końcu wybrałam. Udałam się za zasłonę, przebrałam się i wyszłam. Zrobiłam jeszcze makijaż i wróciłam do Rico.
- Ale żeś się wystroiła dla tego twojego Verdasa - powiedział i się zaśmiał
- On nie jest mój - wysyczałam przez zęby - Wytłumacz mi jak ma wyglądać ten plan - powiedziałam a on zaczął mi wszystko tłumaczyć. Kiedy już wszystko wiedziałam  wyszłam z ich siedzimy i udałam się pod mój niby dom. Zadzwoniłam do Leona i czekałam przed budynkiem. Po chwili się zjawił. Wyglądał ja zawsze zachwycająco. Zazdroszczę Violetcie w sumie nie są razem ale wiem, że on ją kocha i tęskni za nią.
- Ślicznie wyglądasz - odezwał się a ja zarumieniłam się
- Dziękuję - powiedziałam i spuściłam głowę
- Zarumieniłaś się ? - zapytał a ja się speszyłam - Chyba po raz pierwszy się zarumieniłaś - dodał a ja podniosłam głowę
- Idziemy ? - zapytałam niepewnie a on kiwnął głową i ruszyliśmy do klubu.
Violetta
Minęło już tyle czasu odkąd widziałam go ostatnio raz. Tyle dni, minut, godzin a ja nadal tak samo za nim tęsknie. Codziennie zastanawiam się co on teraz robi, czy o mnie myśli, czy tęskni, czy wciąż mnie kocha. Nagle do mojego pokoju wpadł mój tato.
- Coś się stało ? - zapytałam obojętnie
- Kochanie mam dla ciebie dobre wieści - zaczął i usiadł obok mnie na łóżku - Dzwoniła policja z Buenos Aires, namierzyli kryjówkę tych oszustów...
-Wracamy do Buenos Aires? - zapytałam szczęśliwa przerywając mu
- Tak ale dopiero za parę dni ponieważ policja musi zaplanować zasadzkę - dokończył wypowiedź, którą mu przerwałam. Gdy tylko to powiedział rzuciłam się na niego.
Leon
Jesteśmy w klubie od jakiś dwóch godzin. Jak zwykle chłopcy musieli zalać się w trupa. Zresztą ja też już trochę wypiłem ale tylko jednego drinka. Nie chciałem się upić tym razem. Jeszcze zrobiłbym coś głupiego a później bym tego żałował. Po chwili przysiadła się Nina, która wróciła z parkietu.
- Przyniosłam ci drinka - odezwała się z uśmiechem
- Miałem już więcej nie pić ale tobie nie odmówię - powiedziałem a ona tylko się uśmiechnęła. Rozmawialiśmy i piliśmy drinka. Naśmiewaliśmy się z tańca Maxiego, który podobno jest najlepszym tancerzem ze Studio. Zrobiło się trochę późno i postanowiłem odprowadzić Ninę. Stanęliśmy pod jej domem.
- Dobranoc - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek. Już odchodziłem ale ona mnie zatrzymała. Spojrzałem na nią pytająco a ona się uśmiechnęła i podeszła bliżej. Przestraszyłem się trochę, bo co jeśli mnie pocałuje. Odepchnę ją czy oddam pocałunek?. Zamknąłem oczy i zacisnąłem usta. Kiedy jej usta już prawie spoczywały na moich ona się odsunęła. 
- Przepraszam nie powinnam jesteśmy przyjaciółmi a ja chce cię całować - powiedziała speszona i spuściła głowę
- Nic się nie stało - odpowiedziałem - Ale jest w tym też trochę mojej winy, bo powinienem się odsunąć a ja stałem i czekałem w sumie nie wiem czemu nic nie zrobiłem, może po prostu chciałem tego pocałunku -kontynuowałem - Nie wiem co do ciebie czuję ale nie jesteś mi obojętna - zakończyłem a ona na mnie spojrzała
- Za to ja wiem, że nie jesteś dla mnie tylko przyjacielem - powiedziała niepewnie i spojrzała mi w oczy. Uśmiechnąłem się nie pewnie a ona przybliżyła się do mnie. Delikatnie dotknęła mojego policzka i już miała złożyć na moich ustach pocałunek ale urwał mi się film.....

*Kilka godzin później*

Obudziłem się w jakimś starym magazynie przywiązany do krzesła. Zacząłem się szarpać chcą rozerwać sznury ale niestety były zbyt mocne. Co tutaj się dzieje? Jak ja się tutaj znalazłem? Ostatnie co pamiętam to prawie pocałunek z Niną. No właśnie Ninie oby jej nic nie było. A co jeśli ją też porwali. Zacząłem krzyczeć. Nagle oświeciło mnie światło i ktoś wszedł do środka.
- Widzę już się obudziłeś - odezwał się ktoś, niestety nie widziałem twarzy, bo miał maskę.
- Kim jesteś? - zapytałem na co on się zaśmiał
- Twoim koszmarem
- Dlaczego tu jestem ?
- Zapłata
- Przecież ja nic nie zrobiłem
- Ty nie ale ktoś z twoich bliskich tak
- O kim mówisz?
- Kojarzysz kogoś takiego jak German Castillo ? - zapytał a ja kiwnąłem głową - Właśnie z jego powodu tutaj jesteś - dodał - German zadarł nie z tymi co trzeba - zaśmiał się - I ty za to zapłacisz
- A co ja mam z tym wspólnego ?
- Dużo, gdyby on nie uciekł ze swoją córeczką ciebie by tu nie było - powiedział, podszedł do mnie bliżej i kucnął - Grzecznie cię teraz zapytam. Gdzie jest German Castillo ?
- Skąd mam wiedzieć przecież wyjechał - krzyknąłem a on spojrzał na mnie tak jakby chciał mnie zabić.
- I dlatego właśnie pytam gdzie.
- Nie wiem - odpowiedziałem a on mnie uderzył
- Grzecznie mi powiedz a ja cię wypuszczę
- Przecież mówię, że nie wiem - krzyknąłem i ponownie dostałem tylko tym razem mocniej.
- Niech chcesz mówić to nie ale ja wiem jak cię do tego zmusić
- Jak? - zapytałem a on tylko się zaśmiał i zaczął mnie bić. Uderzał mnie tam gdzie się tylko dało. Czułem jak po moim ciele spływa krew i jak powstają siniaki. Dalej nic nie pamiętam, bo straciłem przytomność.
*****************************************
Nareszcie napisałam rozdział. Postanowiłam przyśpieszyć trochę akcję, bo to co jest teraz dopiero byłoby w 15 rozdziale a to trochę daleko więc macie. Postaram się dzisiaj jeszcze napisać kolejny ale opublikuje go dopiero jutro no zależy też od komentarzy. Wesołych Świąt Wielkanocnych <3333