niedziela, 28 września 2014

Rozdział 4: Wybaczam

Spokojnie mogę uznać wczorajsze zakupy za udane. Cieszę się, że spędziłam chociaż jeden dzień ze swoją przyjaciółka i Ludmiłą, która z czasem pewnie też się nią stanie. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze widząc niesamowity efekt dzisiejszych starań o ubiór. Przejechałam swoim brzoskwiniowym błyszczykiem po moich ustach po czym zadowolona wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer do mojego ojca mając nadzieję, że nie jest zajęty. Na szczęście odebrał już po dwóch sygnałach.
G: Hallo?
V: Cześć tato - przywitałam się z nim z wielkim uśmiechem i wyczuwalną radością w głosie. Mimo iż czasami się ze mną zgadza i doprowadza mnie do szału to kocham go i tęsknie z nim.
G: Co tam u ciebie córeczko? Podoba się dom? - uśmiechnęłam się na sam dźwięk jego szczęśliwego tonu. Zrobiłam mnie się cieplej na sercu.
V: Wszystko dobrze, świetnie się dogadujemy z Fran a dom jest wspaniały.
G: Tęsknimy za tobą z mamą.
V: Ja za wami też. Tato mogę cię o coś prosić?
G: Jasne kochanie, o co chodzi?
V: Wiesz, że mam prawo jazdy i tak sobie pomyślałam czy ..
G: Nie kupiłbym ci samochodu - dokończyła za mnie i zaśmiał się a ja razem z nim.
V: Wiesz to by nam ułatwiło życie.
G: Jeżeli jest tak jak mówisz to kupię ci samochód.
V: Naprawdę! Jesteś wspaniały.
G: Wiem o tym Violu - zaśmiał się a mój uśmiech się powiększył
V: I jest jeszcze jedna sprawa - zaczęłam a on tylko westchnął - Gdzie będziemy się uczyć? Wiesz za kilka dni zaczyna się szkoła i...
G: Rozmawialiśmy już z rodzicami Fran i razem zadecydowaliśmy, że pójdziecie do Wilson High School jest ona jakieś pół godziny drogi od waszego domu więc nie powinno być problemu - po raz kolejny przerwał mi na co troszeczkę się zdenerwowałam ponieważ nie lubię jak ktoś mi przerywa.
V: Dobrze, ja będę już kończyć, bo zaraz wychodzę. Pozdrów mamę.
G: Pa, córeczko. - rozłączyła się a ja cicho westchnęłam. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał grubo po piętnastej. Postanowiłam udać się do pokoju mojej przyjaciółki. Kiedy tylko otworzyłam drzwi ujrzałam ją na łóżku malująca sobie paznokcie na turkusowo. Uśmiechnięta weszłam i przysiadłam się do niej. Spojrzała na mnie pytającym spojrzeniem.
- Co dzisiaj robisz? - zapytałam po czym wzięłam do ręki jeden z lakierów leżących obok niej.
- W telewizji puszczają maraton mojego ulubionego serialu - odpowiedziała po czym uśmiechnęła się do mnie i zaczęłam poruszać zabawnie brwiami.
- Tego o tej zagubionej uczuciowo dziewczynie? - zapytałam dla pewności na co ona kiwnęła tylko głową. Westchnęłam głośno po czym wstałam z jej łóżka. Zeszłam na dół do kuchni w celu napicia się czegoś. W drodze dostałam wiadomość. Nie patrząc kto napisał otworzyłam ją.

Od: Diego♥
Przyjdź do mnie. Spędzimy razem dzień :*

Do: Diego♥
Będę za dziesięć minut ;*

sobota, 13 września 2014

Rozdział 3: Zapomnij bracie (Informacja)

Poczułam na swojej szyi czyjś oddech. Uśmiechnęłam się mimowolnie ponieważ to było przyjemne. Wtuliłam się jeszcze bardziej w ramie, do którego się aktualnie tuliłam. Mogłabym tak leżeć cały czas. Czuję się bezpieczna i kochana. Jednak ktoś nie pozwolił mnie się tym cieszyć ponieważ poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramię. Otworzyłam delikatnie głowę i obróciłam w stronę ramienia, do którego się tuliłam i ujrzałam uśmiechniętą twarz Leona. Odwzajemniłam uśmiech i ponownie się do niego przytuliłam. Usłyszałam śmiech i po chwili oderwałam się szybko od niego. Ponownie się zaśmiał a ja spojrzałam na niego pytająco.
- Francesca i Diego zrobili śniadanie - oznajmił mi po czym wstał i uśmiechnęła się do mnie - Idziesz? - zapytał kiedy zobaczył, że nadal siedziałam na kanapie. Niepewnie potrząsnęłam twierdząco głową po czym wstałam i ruszyłam do kuchni. Gdy tam weszłam ujrzałam mojego chłopaka i przyjaciółkę świetnie bawiących się w kuchni. Zdenerwowałam się troszeczkę ponieważ ze mną nigdy nie chciał gotować gdyż mówił, że to nie dla niego. A teraz nagle zmienił zdanie. Spojrzałam na Leona, który stał obok mnie z lekkim uśmiechem. Po chwili przeniósł wzrok na mnie i jego uśmiech zniknął. Ponownie skupiłam swój wzrok na tamtej dwójce. Odchrząknęłam najgłośniej jak umiałam po czym przybrałam sztuczny uśmiech natomiast on od razu spojrzeli zakłopotani na mnie.
- Cześć - odezwałam się bez żadnych uczuć. Natomiast mój chłopak podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek a brunet, który jeszcze przed chwilą stał obok podszedł do mojej przyjaciółki. Spojrzałam na Diego stojącego przede mną. Uśmiechnął się do mnie odwzajemniłam to tylko, że mój uśmiech był sztuczny.

*********************************************************************************

Po zjedzeniu wspólnego śniadania chłopcy wrócili z powrotem do swojego domy a my udałyśmy się do swoich sypialni się przebrać. Długo stałam przed otwartą szafą i próbowałam skompletować idealny strój. Po jakiś piętnastu minutach w końcu udało mi się wybrać ubrania. Mimo iż się starałam nie był taki jaki bym chciała. Jednak miała już dość stania przed szafą. Może czas wybrać się na zakupy. Ubrałam szybko ciuchy po czym udałam się do pokoju mojej przyjaciółki, która leżała na łóżku pisząc coś na telefonie. Zmierzyłam ją wzrokiem i dostrzegłam, że ubrałyśmy się podobnie.
- Fran! - krzyknęłam i zadowolona podeszła do jej łóżka po czym usiadłam na jego skraju. Przyjaciółka spojrzała na mnie pytającym spojrzeniem. Uśmiechnęłam się do niej - Mam świetny pomysł - oznajmiłam i zaczęłam ruszać brwiami. Podniosła się do pozycji siedzącej, odłożyła telefon na stolik obok łóżka i czekała na dalszą moja wypowiedź - Co ty na to aby wybrać się na zakupy? - zapytałam z nadzieją w głosie. Westchnęła głośno po czym zaczęła uśmiechać się i energicznie kiwać głową. Wstałam z jej łóżka a ona po chwili zrobiła to samo.
- Poczekaj - zatrzymała mnie łapiąc za nadgarstek. Obróciłam się w jej stronę i podniosłam pytająco brew - Idziemy tylko my? - zapytała a ja niepewnie kiwnęłam twierdząco głową - A może by tak zabrać ze sobą Ludmiłę, poznałam ją niedawno u chłopaków to jest dziewczyna Federico i jest naprawdę bardzo fajna - powiedziała bawiąc się swoimi dłońmi. Westchnęłam głośno.
- Tak poznałam ją - odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Włoszka spojrzała na mnie po czym na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech - Masz do niej numer? - zapytałam a ona pokręciła przecząco głową.
- Ale jest możliwość, że będzie u Federico - oznajmiła po chwili namysłu po czym pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę drzwi. Zamknęłyśmy drzwi od naszego domu. Moja przyjaciółka zamówiła taksówkę, która nie śpieszyła za się za bardzo ponieważ przyjechała po dwudziestu minutach. Przysięgłam sobie, że ostatni raz jadę taksówką już wolę iść na nogach niż czekać tak długo. W sumie ja zdawałam prawo jazdy i mogę legalnie jeździć, brakuje tylko samochodu, chyba będę zmuszona zadzwonić do swojego taty i poprosić go o niego. Mam nadzieję, że nie będę musiała go błagać. Jestem jego jedyną córka a on jest znanym na świecie biznesmenem więc problemu z pieniędzmi nie powinno być. Nawet się nie spostrzegłam a już byliśmy pod domem chłopaków. Wysiadłyśmy z samochodu po czym wręczyłam kierowcy odpowiednią kwotę. Udałyśmy się do bramy. Chciałam zadzwonić dzwonkiem, ale Fran mnie zatrzymała spojrzałam na nią pytająco. Ona tylko westchnęła podeszła do furtki i wpisała kod na klawiaturze obok dzwonka.
- Skąd ty..
- Leon mi podał - wytłumaczyła za nim zdążyłam dokończyć pytanie. Uśmiechnęła się do niej po czym ona otworzyła furtkę i przepuściła mnie w niej. Niepewnie ruszyłam w stronę drzwi a ona za mną. Zapukałam do drzwi po czym nie czekając na pozwolenie weszłyśmy do ich domu. Od razu w oczy rzucił się Diego schodzący ze schodów. Kiedy nas zobaczył uśmiechnął się promienni i podszedł po czym pocałował mnie w policzek a następnie ten sam gest uczynił względem Fran.
- Już się za nami stęskniłyście? - zaśmiał się po czym objął mnie w tali. Ucieszyło mnie to ponieważ zachował się jak mój chłopak czego nie robił od mojego przyjazdu.
- Jasne - odezwała się z wyczuwalnym sarkazmem Fran - Nie przyszłyśmy do was - poinformowała go a on zrobił zdziwioną minę - Jest u was Ludmiła? - zapytała z nadzieją w głosie. On tylko kiwnął twierdząco głową po czym uśmiechnął się do niej.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 2: Nie mam ochoty

Obudziłam się wcześniej niż przewidywałam, ponieważ zegarek wskazywał godzinę dziewiątą zero dwie. Podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam z okno by zobaczyć jaka jest dzisiaj pogoda. Uśmiechnąłem się na widok mocno świecącego słońca. Szczęśliwa wstałam ze swojego wygodnego łóżka po czym udałam się do łazienki aby się odświeżyć. Związałam swoje włosy w kucyka, zdjęłam swoją piżamę oraz bieliznę po czym weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę. Na moim ciele pojawiłam się lekka gęsia skórka. Po kilku minutach wyszłam spod prysznica i wysuszyłam swoje ciało białym ręcznikiem, który znajdował się na umywalce. Rozpuściłam swoje włosy po czym wróciłam do pokoju w celu ubrania się. Wyjęłam bieliznę, która następnie na siebie nałożyłam. Odwiesiłam ręcznik na krześle a następnie zaczęłam szukać odpowiednich ubrań. Nie trwało to zbyt długo ponieważ od razu w oczy rzucił mnie się odpowiedni strój. Jak najszybciej ubrałam się w niego po czym zrobiłam makijaż, uczesałam swoje włosy, złapałam do ręki telefon, który włożyłam do kieszeni. Kiedy skończyłam się przygotowywać zeszłam na dół do kuchni w celu zjedzenia śniadania. Gdy tylko weszłam do pomieszczenia ujrzałam Francescę siedzącą na blacie. Uśmiechnęłam się do niej po czym podeszłam do lodówki aby wyciągnąć jakieś składniki.
- Nie łudź się nic tam nie mm oprócz mleka - usłyszałam łagodny głos mojej przyjaciółki, która zeskoczyła z blatu i podeszła do szafki, w której wyjęła paczkę czekoladowych płatków. Podała mi je i się uśmiechnęła a następnie wyszła do salonu. Wyjęłam z półki miskę, do której nalałam zimnego mleka prosto z lodówki a następnie płatki. Wzięłam łyżeczką, udałam się do jadalni po czym usiadłam na wygodnym krześle a następnie zaczęłam konsumować moje skromne śniadanie. Przeniosłam swój wzrok na Włoszkę , która leżała na kanapie pisząc na telefonie.
- Co dzisiaj robimy? - zapytałam po czym nabrałam na łyżeczkę płatków, które następnie skierowałam do swojej buzi. Przyjaciółka spojrzała na mnie po czym uśmiechnęła się.
- Za chwile idę do fryzjera, którego znalazłam w internecie a później idę z Leonem na lody - odpowiedziałam patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się do niej poruszając zabawnie brwiami na co ona się lekko zaśmiała. - Ale za to jutro możemy iść na zakupy - dodała. Kiwnęłam twierdząco głową i powróciłam do jedzenia. Nawet się nie spostrzegłam a moja miska była pusta. Odniosłam ja do kuchni i wsadziłam do zmywarki. Całe szczęścia nie musimy zmywać, bo ktoś wynalazł coś tak wspaniałego jak to urządzenia. Kiedy moja przyjaciółka wyszła postanowiłam zadzwonić do mojego chłopaka. Niestety nie odbierał więc ponowiłam tą czynność kilka razy. Zdenerwowałam się po czym szybko wyszłam z domu i udałam się do niego. Zamówiłam taksówkę, która przyjechała w zaskakującym tempie. Wsiadłam do niej, podałam adres taksówkarzowi a już po chwili byłam w drodze. Przez całą drogę próbowałam się uspokoić lecz to nic nie dawało. Kiedy dojechaliśmy wysiadłam szybko z pojazdu, zapłaciłam kierowcy a następnie podeszłam do bramy i zadzwoniłam domofonem. Otworzyła mi Federico mówiąc, że Diego się chyba kąpie. Weszłam na teren posiadłości a następnie do ich domu. Nie spotkałam nikogo na dole więc udałam się do góry. Kiedy byłam już praktycznie przed pokojem mojego chłopaka drzwi się otworzyły a z nich wyszła jakaś blondynka. Od razu poczułam przypływ złości. Jeżeli on mnie zdradza to mu tego nie daruję. Podeszłam do dziewczyny i szarpnęłam ją za ramię. Odwróciła się w moją stronę i spojrzała złowrogo.
- Możesz mnie nie dotykać - syknęła do mnie i wyrwała się z mojego uścisku. Patrzyłam na nią a ona się na mnie. Miałam ochotę ją uderzyć i tak tez zrobiłam. Rzuciłam się na nią i zaczęłam targać za włosy. Nie panowałam nad sobą. Wstąpił we mnie demon. Po chwili jednak odepchnęła mnie od siebie.
- Co ty wyprawisz idiotko?! - zaczęła się na mnie drzeć i wymachiwać rękoma tak, że prawie dostałam w twarz. Zaśmiałam się jej prosto w twarzy.
- Jak możesz spotykać się z moim chłopakiem! - krzyknęłam a ona się zaśmiała i poprawiła swoje włosy - Co cię tak bawi? Nie pomyślałaś, że to może kogoś zranić! Jesteś aż tak bezduszną osobą!- nadal krzyczałam, ale nie dane mi było dokończyć ponieważ ze swojego pokoju wyszedł Leon, który nie miał na sobie koszulki. Rozejrzał się zdezorientowany lecz kiedy nas zobaczył od razu podszedł.
- Mogłem się domyślić, że to ty tak krzyczysz - odezwał się i swój wzrok przeniósł na mnie a następnie się zaśmiał a ta dziewczyna z nim. Zdenerwowałam się i można powiedzieć, że wybuchłam.
- Jak ma nie krzyczeć skora ta blondi spotyka się z moim chłopakiem -! - krzyknęłam mu prosto w twarz na co on się głośno zaśmiała i spojrzał na dziewczynę, która po chwili także się zaśmiała. Spojrzałam na nich pytająco - I z czego wy się śmiejecie? - zapytałam zdenerwowana - To nie jest śmieszne i zaraz ci pokażę, że ze mną się nie zadziera - dodałam i już chciałam się rzucić na tą blondynę, ale na jej szczęście złapał mnie Leon.

środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 1: Randka w ciemno

Nie docierało do mnie to co przed chwilą powiedział Diego. Ten przystojny, dobrze zbudowany brunet miałby być bratem Federico. Może tak jego drugi brat? Przecież to nie możliwe, żeby chłopak umiał utrzymać porządek i jeszcze do tego był przystojny. Patrzyłam na mojego chłopak z otwartymi oczami i zdziwieniem na twarzy. Zaśmiał się cicho a ja przeniosłam swój wzrok ponownie na tego bruneta czyli Leona. Przełknęłam ślinę i spojrzałam na Fran, która się uśmiechała patrząc na bruneta.
- To jest ten laluś, który ma porządek w pokoju i fioła na punkcie butów? - zapytałam zdziwiona pokazując niegrzecznie palcem na Verdasa. On się zaśmiał na moje słowa a po chwili pokiwał twierdząco głową.
- Dobra, ja muszę iść się rozgrzewać - oznajmił i cmoknął mnie w policzek po czym odszedł do reszty chłopaków. Wpatrywałam się cały czas w tego Leon i próbowałam wyłapać jakieś podobieństwo do Federico. Jednak nic nie zauważyła, może nie są podobni z wyglądu a raczej z charakteru.
- Ciekawe jaki jest? - zapytał niespodziewanie Francesca wpatrując się w Leon. Spojrzałam na nią i wtedy ujrzałam w jej oczach dziwny błysk, którego jeszcze nie widziałam. Znam ją od dziecka i wiem, że takie zachowanie mojej przyjaciółki nie jest normalne.
- Spodobał ci się - zaśmiałam się a ona spojrzała na mnie na co ja zaczęłam poruszać zabawnie brwiami.
- Niee - zaprzeczyła niemal od razu po czym jej wzrok znowu powędrował na niego, westchnęła głośno po czym przygryzła dolna wargę - Taaak - zmieniła zdanie a ja się szeroko uśmiechnęłam. Ona tylko położyła głowę na moim ramieniu i nadal się na niego patrzyła. Zaśmiałam się i także spojrzałam na niego.

*************************

Jakąś godzinę temu wróciłyśmy razem z treningu chłopaków. Oni jeszcze nie skończyli, ale nam po prostu nie chciało się już tam siedzieć. Szczerz mówiąc nie interesuje mnie ten sport. Na początku Fran protestowała, żebyśmy jeszcze chwile zostały i popatrzyły jak grają, ale ja uważam, że po prostu chciałam po patrzeć na Leon. Zaczynam odnosić wrażenie, że ona się nim zauroczyła, co mnie nie dziwi, ale ona przecież nie wie jaki on jest. Poleciała na jego ładną buźkę i mięśnie. Wstałam leniwie z kanapy, na której siedziałam i udałam się do pokoju Fran. Ujrzałam ją siedzącą na swoim łóżku czytającą książkę.
- Co robimy? - zapytałam i usiadłam obok niej. Wzruszyła tylko ramionami i powróciła do czytania swojej książki. Wtedy poczułam w kieszeni wibracje. Spojrzałam na wyświetlacz i ujrzałam wiadomość od mojego chłopaka. Wcisnęłam natychmiastowo przycisk ''Otwórz''

Od: Diego♥
Bądź gotowa za godzinę. Przyjadę po ciebie i pójdziemy na podwójną randkę ;*

Do: Diego♥
Podwójna randka? Z kim? ;*

Od: Diego♥
Widziałem na treningu jak Fran patrzy na Leona, więc wpadłem na pomysł żeby umówić ich na randkę w ciemno :) Mam nadzieję, że się nie pogniewa ;*

Do: Diego♥
A gdzie idziemy na tą randkę? : *

Od: Diego♥
Idziemy do kina;* Szykujcie się ;)
A zapomniałbym, Leon dołączy do nas w kinie, bo musi jeszcze coś załatwić ;)

Do: Diego♥
Nie mogę się doczekać ;*

Odłożyłam telefon i rzuciłam się szczęśliwa na Fran, która zaczęła się śmiać. Popatrzyła na mnie zdziwiona a ja na nią uśmiechnięta od uch do ucha. Zaczęłam zabawnie poruszać brwiami na co Fran zaczęła się głośno śmiać.
- Ubieraj się mamy godzinę - oznajmiłam jej i wstałam zadowolona z łózka po czym zaczęłam wychodzić z jej pokoju.
- Czekaj! - krzyknęła i pobiegła za mną - Gdzie idziemy? - zapytała podekscytowana a zarazem zaciekawiona.
- Na podwójną randkę - odpowiedziałam grzebiąc w mojej szafie. Na co ona się zaśmiała a ja spojrzałam na nią pytająco - Lepiej się szykuj, bo idziesz na randkę ze mną, Diego i ... - zrobiłam dramatyczną pauzę i spojrzałam na nią - Leonem - powiedziałam szeptem a ona zrobiła wielkie oczy. Uśmiechnęłam się do niej a ona pobiegła do swojego pokoju. Od razu zaczęłam przygotowywać się do tej randki. Wzięłam szybki prysznic po czym ubrałam bieliznę i nałożyłam makijaż dość widoczny. Wróciłam do swojego pokoju po czym wyciągnęłam odpowiednie ubranie, w które następnie się ubrałam. Zakręciłam jeszcze lokówką swoje włosy. Spojrzałam w duże lusterka na końcowy efekt i byłam zadowolona. Spryskałam się jeszcze moimi perfumami i udałam się do pokoju mojej przyjaciółki. Kiedy otwarłam drzwi zaniemówiłam, Francesca wyglądała jeszcze lepiej ode mnie. Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak wystrojonej. Uśmiechnęłam się do niej i pokazałam gestem głowy abyśmy zeszył na dół i zaczekały.

piątek, 1 sierpnia 2014

Prolog

Nie będę was zanudzać moją przeszłością i streszczać moją biografię. Skupmy się na mojej teraźniejszości lecz na początek powinnam wam się przedstawić. Tak więc nazywam się Violetta Castillo. Razem z moimi rodzicami mieszkam w Rzymie we Włoszech ale już niedługo się od nich uwolnię. Dokładnie miesiąc temu stałam się osobą pełnoletnią czyli w końcu mam te upragnione osiemnaście lat. I z racji tego, że teraz mogę decydować o swoim życiu  razem z moją najlepszą przyjaciółką Francescą, którą znam praktycznie od pieluchy i jest dla mnie jak siostra zdecydowałyśmy,  że przeprowadzimy się do Buenos Aires. Nasi rodzice nie do końca zgadzają się z naszą decyzją i z wielkim trudem udało nam się wybłagać aby zakupili nam tam dom. Lecz szczerze mówiąc nie interesuje mnie ich zdanie. Odkąd weszłam w wiek dojrzewania zaczęłam się buntować, łamałam wszelkie ich zakazy po prostu robiłam im w pewnym sensie na złość, dlatego iż nie zwracali na mnie zbyt dużej uwagi. Dopiero kiedy w wieku szesnastu lat zrobiłam sobie tatuaż na nadgarstku, zdobywając podstępem ich podpis na zgodę, zauważyli, że mają córkę. Ale dość już o moich rodzicach. Pewnie zastanawiacie się czemu akurat Buenos Aires. Odpowiedź jest prosta dwa miesiące tamu przeprowadził się tam mój chłopak Diego, z którym jestem już trzy miesiące. Wyprowadził się ponieważ chce rozwijać swoją pasję czyli koszykówkę. Mieszka teraz ze swoim przyjacielem i jego bratem, który teraz też jest już jego przyjacielem w niewielkiej willi. Co prawda nie pamiętam ich imion gdyż nie są mi one potrzebne Nie kontaktujemy się zbyt często ponieważ ona ma swoje treningi i inne niby ważniejsze rzeczy. Nie robi mi to przykrości gdyż wiem, że zależy mu na mnie i naszym związku. Za kilka godzina razem z Fran będziemy w samolocie lecącym w kierunku Buenos Aires. Moja przyjaciółka ma nadzieję, że tam odnajdzie miłość. Kto wiem może ułoży jej się z jednym z współlokatorów Diego. Przekonamy się wkrótce.

*****************

Po wyczerpującym locie samolotem wreszcie jesteśmy w tym pięknym mieście a aktualnie stoimy pod naszym nowym domem, ale chyba jednak pomyliłyśmy adres ponieważ on jest zbyt piękny aby był nasz. Nie były on duży czy coś w tym stylu, po prostu zachwycał swoim wyglądem. Patrzyłyśmy na niego zdziwione a jednocześnie szczęśliwe. Nawet się nie zorientowałyśmy kiedy taksówkarz wyciągnął nasze walizki odjechał. Spojrzałyśmy na siebie jednocześnie po czym uśmiechnęłyśmy się do siebie, złapałyśmy za swoje walizki i weszłyśmy do środka używając kluczy, które wcześniej dostałam od swojego ojca. Weszłyśmy do środka i w oczy rzuciła się nam piękny salon, który wydawał się taki ciepły aż nie chciało się z niego wychodzić. Obie z wielkim uśmiechem podeszłyśmy do sofy i usiadłyśmy na niej rozkoszując się jego miękkością. Rozejrzałyśmy się po pomieszczeniu i dostrzegłyśmy jadalnie, która znajdowała na przeciwko, można powiedzieć, że parę kroków dalej. Wstałyśmy obie z wygodnego siedzenia i udałyśmy się to wcześniej wspomnianego pomieszczenia. Nie było ono zbyt duże, ale za to zachwycało swoim wyglądem. Wróciłyśmy z powrotem do salony, by następnie przejść do kuchni, która mieściła się po lewej stronie salonu. Jak reszta pomieszczeń nie była duża, ale także nie za mała, można powiedzieć w sam raz jak dla nas. Przejechałam delikatnie swoją dłonią po delikatnym i lśniącym blacie po czym uśmiechnęłam się do siebie. Spojrzałam na moją przyjaciółkę, która z ciekawością spoglądała na schody znajdujące się pomiędzy kuchnią a salonem. Uśmiechnęłam się, pociągnęłam ją za rękę i razem ruszyłyśmy w stronę schodów by ujrzeć co tam się znajduje, lecz moją uwagę przykuły drzwi i momentalnie się zatrzymałam przed pierwszym stopniem. Spojrzałam zainteresowana w stronę Fran i powoli podeszłyśmy do nich a następnie delikatnie otworzyłyśmy je i naszym oczom ukazała się nowoczesna łazienka. Pisnęłyśmy cicho po czym rzuciłyśmy się w swoje objęcia. Jednak opanowałyśmy się i sprawdziłyśmy kolejne drzwi, które znajdowały się kilka kroków dalej. Otworzyłam je i ujrzałyśmy pokój gościnny, w sumie nic ciekawego. Zaśmiałyśmy się i pobiegłyśmy bna górę oglądać resztę w tym na pewno nasze pokoje. Kiedy tylko tam dotarłyśmy ujrzałyśmy tak jakby korytarz. Po obu stronach korytarza, naprzeciwko siebie znajdowały się białe drzwi jedne z niebieską literką ''V'' a drugie z granatową literką ''F''. Uśmiechnęłyśmy się do siebie po czym każda ruszyła do swojego pokoju. kiedy tylko przekroczyłam próg zaczęłam piszczeć i można było usłyszeć, że Fran zrobiła to samo. Wyszłyśmy razem ze swoich pokoi i zaczęłyśmy skakać, krzyczeć i przytulać się nawzajem. Po dość długiej ekscytacji pokojami z ledwością opanowałyśmy się i otworzyłyśmy kolejne drzwi, które znajdowały się po lewej stronie korytarza czyli można powiedzieć, że obok pokoju Fran. Naszym oczom ukazała się druga łazienka, która z pewnością należała właśnie do nas, znowu zaczęłyśmy piszczeć i skakać jak nienormalne. Kiedy spoważniałyśmy i obejrzałyśmy dokładnie naszą własność udałyśmy się chyba już do ostatniego pomieszczenia, które znajdowały się na końcu korytarza. Weszłyśmy lekko kręconymi schodkami w górę ponieważ to pomieszczenie znajdowało się trochę wyżej. Pchnęłam lekko drewniane jak drzwi i ujrzałam mały pokój praktycznie cały w dużych oknach z białym obramowaniem. Na samym końcu pomieszczenie powieszony był hamak, który dodawał uroku. Znajdowały się tutaj także mała tak jakby kanapa, niewielki stolik oraz fotel a w gdzieniegdzie rośliny. Poczułam tutaj jakąś magię i spokój. Już wiem gdzie będę przychodzić aby pomyśleć lub pobyć sama.
- Czuję, że dobrze będzie nam się tutaj mieszkać - usłyszałam szczęśliwy głos Fran, spojrzałam na nią uśmiechnęłam po czym mocno przytuliłam. Zadowolone z wyglądu naszego domu, wróciłyśmy z powrotem do salony, zabrałyśmy swoje walizki i zaczęłyśmy się rozpakowywać. Potrwało to z dobrą godzinę jak nie więcej. Spojrzałam na swój telefon by zobaczyć, która jest godzina. Widniała na mnie pięć po piętnastej. Jeżeli dobrze pamiętam to Diego zaczyna swój trening za jakieś dwie godziny. Udałam się do pokoju mojej przyjaciółki, która jeszcze kończyła się rozpakowywać.
- Co ty na wspólne zdjęcie w nowym domu? - zapytam pokazując jej mój telefon. Ona tylko się uśmiechnęła i podeszła do lusterka. Poprawiła swoje ubrania i stanęła przed nim ja natomiast zrobiłam to samo i po chwili nasze zdjęcie było już gotowe. Uśmiechnęłam się sama do siebie po czym pokazałam Fran nasze małe selfie. Postanowiłam wysłać je do mojego chłopaka oraz z napisałam, że już jesteśmy rozpakowana i zadowolone z nowego mieszkania. Włożyłam swój telefon z powrotem do tylnej kieszeni swoich spodni po czym pomogłam mojej przyjaciółce się rozpakowywać. Nie trwało to zbyt długo ponieważ dostał wiadomość o Diego.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Epilog

*Trzy miesiące później*

Przez ten czas w moim życiu tak jak w życiu moich przyjaciół nie zmieniło się zbyt wiele. Nadal uczęszczamy do Studio. Dogadujemy się ze sobą i spędzamy każdą wolną chwilę razem. Wszyscy jesteśmy ze sobą emocjonalnie związani oczywiście pojawiają się małe zgrzyty ale zazwyczaj są to zwykłe nieporozumienia. Jesteśmy jedna wielką rodziną i strasznie się kochamy. Mówiąc o miłości powinnam także wspomnieć o moim związku z Leonem, którego od dwóch dni nie ma. Od razu mówię nikt nikogo nie zdradził ani nikt nie zostawił kogoś dla innej osoby. Byliśmy ze sobą szczęśliwi, spędzaliśmy mnóstwo czasu razem, dogadywaliśmy się jak idealna para, chodziliśmy na spacery, randki ale od jakiegoś czasy zaczęliśmy się także kłócić o praktycznie nic. Czasem chodziło o nieodbieranie od siebie telefonów, czy złe wypowiedzenie się na jakiś temat a nawet o sceny zazdrości z obu stron. Zerwaliśmy a tak konkretnie to ja zerwałam. Oczywiście żałuje tego a najbardziej tego co powiedziałam patrząc prostu w jego cudowne oczy. Nie wiem dlaczego to zrobiłam, może działałam pod wpływem emocji albo co gorsza pod wpływem prawdy.

Spacer. Tak właśnie w tym momencie razem z moim chłopakiem jesteśmy na spacerze. Idziemy trzymając się za ręce i uśmiechając się do siebie co jakiś czas. Ogarnia mnie szczęście ale także nie pokój, że zaraz coś się wydarzy i znowu się pokłócimy a następnie nie będziemy się do siebie odzywać przez cały dzień. Mam już dość tych ciągłych łez i cierpienia. Może lepszym rozwiązanie byłoby rozstać się i żyć dalej. Stanęłam na chwilę tym samym zatrzymując Leona. Odwrócił się do mnie i spojrzał pytająco.
- Powinniśmy zerwać - oznajmiłam puszczając jego rękę. Zakuło mnie coś w sercu kiedy to powiedziałam ale ja nie chce dalej się tak czuć. Nie chcę bać się codziennie, że znowu się pokłócimy. Patrzyłam na niego i wyczekiwałam odpowiedzi. Jego twarz po tych słowach automatycznie zmieniłam wyraz twarzy z szczęścia w złość, smutek i niepokój.
- Co? - zapytał widocznie zły i zdziwiony moją decyzją - Dlaczego? - kontynuował swoją wypowiedź a ja spuściłam głowę żeby nie patrzeć na niego - Masz innego - stwierdził zły.
- Widzisz właśnie o to chodzi. Cały czas twierdzisz, że mam kogoś innego - krzyknęłam na niego podnosząc głowę.
- To niby dlaczego? Bez powodu byś ze mną nie zerwała - mówił podniesionym głosem patrząc w moje oczy, w których już powoli zaczynały zbierać się łzy.
- Jest powód - odpowiedziałam pewna siebie
- Tak. Niby jaki? - zapytał ewidentnie zdenerwowany.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Genialne pomysły tylko w nocy i przy kanapce z pomidorem. [Aktualizacja]

Wpadłam na pewien pomysł, który wam się spodoba albo nie.
Zacznę od tego, że postanowiłam zakończyć to opowiadanie. Oczywiście nie będę taka głupia jak wcześniej i nie usunę tych rozdziałów. Możliwe, że kiedyś mnie się coś odwidzi i powrócę do tej historii ale jak na razie napiszę zajeb*ście długi epilog. Tak jakby skrót tych dalszych rozdziałów. Najważniejszy wątek, w epilogu będzie opisany jak rozdział. Pewnie zajmie mi to sporo czasu więc będę pisać po nocach. Jest jeszcze drugie. Mogę także to nowe opowiadanie napisać jako One Shot podzielony na strasznie dużo i długiej treści części ( co najmniej 10 ). Będzie to zupełnie inna historia od wszystkich innych tak mi się wydaję, bo jeszcze takiej nigdzie nie czytałam. Praktycznie mam ją ułożoną w głowie. Trzeba jeszcze tylko napisać oryginalny prolog i zaskakujące rozdziały. Będziecie zdziwieni.
Przeanalizujcie sobie wszystko i napiszcie w komentarzach co o tym myślicie i jak to postrzegacie. Macie czas do środy. Wiem, że to nie za dużo czasu ale zależy mi właśnie na nim. W decydujący dzień zrobię aktualizację tego posta pisząc decyzję.
PS: Pewnie jesteście na mnie źli, że tak szybko kończę historię ale zrozumcie mnie. Wymyśliłam wspaniałą historię i szkoda mi ją zmarnować a to opowiadanie kompletnie mi już nie wychodzi. Od tygodnia nie potrafię napisać rozdziału mam tylko te najważniejsze wątki. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.

PS2: Na pocieszenie macie krótką historię z jednego z photobloga.

Kłócili się, było ich słychać w całym bloku. Nie byli parą. Uderzyła go w ramię, tak mocno, że aż się cofnął, ale odzyskał równowagę i podszedł bliżej niej. Cholerne 180 cm krzyczało coś do niej powodując, że wściekłość wciąż rosła. Odwróciła się łapiąc za włosy.
-Czy Ty w ogóle siebie słyszysz?! Nawet nie jesteśmy parą, a robisz mi afery o jakiegoś gościa ze szkoły! Ogarnij się w końcu!  - zabrakło jej tchu. Wyprostował się,ścisnął dłonie w pięści i czekał
- I co? Mam Cię może jeszcze przeprosić?!  - podparła się pod boki. Widziała jego żyły na szyi,słyszała, jak głośno oddycha,a jego oczy zdawały się mówić, że ma ochotę coś rozjebać. Jednak on odwrócił się na pięcie i skierował ku drzwiom pokoju. Był już w kuchni, kiedy krzyknęła najgłośniej, jak mogła.
-Kocham Cię! No kocham Cię, do jasnej cholery! -  wrócił się. Spojrzała na niego przepraszającymi oczyma. -'Kocham, no -  szepnęła bardziej do siebie. Podszedł do niej i z całej siły przytulił do piersi.


[Aktualizacja]

Nie będę wam zabierać dużo czasu i sobie zresztą też, bo czekam mnie pisanie. Decyzja jest prosta. Zaczynam pisać nowe opowiadanie. Nie było zbyt dużo komentarzy ale mam nadzieję, że to się zmieni po rozpoczęciu nowego etapu bloga. Oczekujcie niedługi Epilogu i możliwe, że prologu, zależy od tego na kiedy się wyrobię.