Znowu zostałam sama w domu. Moje kochana przyjaciółka wyszła gdzieś i nawet nie raczyła mi powiedzieć gdzie. Zresztą domyślam się gdzie poszła. Oczywiście do swojego kochanego Leonka. Ona normalnie oddychać bez niego nie może. 24/7 z Verdasem, ja bym chyba normalnie zwariowała i to jeszcze u niego w domu gdzie mieszkają te dwa pozostałe głupki. Ale prawdę mówiąc bez nich byłoby nudno i szczerze mówiąc mój chłopak też nie jest do końca normalny, ale za to jest kochany i to bardzo. Uśmiechnęłam się do siebie i włączyłem telewizor po czym przełączyłam na kanał muzyczny. Uśmiechnęłam się słysząc tą nową piosenkę Bruno Marsa - Uptown funk. Pod głosiłam i zaczęłam tańczyć w rytm muzyki. Próbowałam naśladować ich kroki taneczne i co chwilę się śmiała.
- Co ty robisz? - usłyszałam kogoś rozbawiony głos. Momentalnie odwróciłam się w tamtą stronę a moim oczom ukazał się mój chłopak, który się ze mnie śmiał. Zawstydziłam się i spuściłam głowę. Złapał za pilota i przyciszyłam grający telewizor. Podszedł do mnie i objął w tali a na jego twarzy nadal malowało się rozbawienie. Zmroziłam go wzrokiem a on nic sobie z tego nie zrobił tylko pocałował mnie czule w usta. Okej, wybaczam mu, że się ze mnie śmiał. Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam w jego śliczne oczka.
- Po co przyszedłeś? - zapytałam bawiąc się jego guzikiem od koszuli. Ponownie musnął moje usta i oparł swoje czoło o moje.
- Chciałem cię zobaczyć i zabrać na kolację - odpowiedział przecierając swoim nosem o mój. Uśmiechnęłam się do siebie i wtuliłam się w niego.
- Jesteś kochany - szepnęłam słodko i podniosłam głowę aby na niego spojrzeć.
- Przestań, bo się zarumienię - udawał zawstydzonego. Odsunęłam się od niego i uderzyłam go pięścią w ramię. Zrobił zdziwioną minę i złapał się za miejsce gdzie go uderzyłam.
- Czy nie możesz choć przez chwilę być poważny? - zapytałam z pretensjami a on zrobił urażoną minę.
- Zawsze jestem poważny - odpowiedział i skrzyżował ręce na piersiach.
- Niby kiedy? - zaśmiałam się a on uśmiechnął się i objął mnie ponownie w tali.
- Kiedy wyznaję ci swoje uczucia i mówię ci jak bardzo cię kocham - wyszeptał wprost w moje usta a ja od razu się zarumieniłam. Przybliżył się do mnie i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Jednak tą przyjemną chwilę przerwał jego dzwoniący telefon. Niechętnie odsunął się ode mnie i odebrał. Jego rozmowa nie trwała długo, bo zaledwie kilka sekund.
- Z naszej kolacji nici - oznajmił smutny i złapał mnie za rękę. Już chciałam pytać dlaczego, ale uprzedził mnie - Leon się gdzieś zapodział - wytłumaczył powód, dla którego nigdzie nie wyjdziemy.
- Jak to się gdzieś zapodział? - zapytałam nie do końca rozumiejąc o co mu chodzi. Co zgubił się w sklepie? Czy może zapomniał gdzie mieszka i trzeba go szukać po mieście.
- Mieli jechać na siłownię a on zniknął - wytłumaczył ciągnąc mnie za rękę w stronę drzwi.
- Może jest z Violettą - zaśmiałam się a on pokręcił przecząco głową. Wyszliśmy z mojego domu i od razu wsiedliśmy do jego samochodu. Z tym Leonem to jak z dzieckiem. Najpierw skręcił kostkę a teraz trzeba go szukać, bo się gdzieś zgubił.