sobota, 21 października 2017

II Rozdział 29: Może zostać


***
- Przestaniesz mnie tak obserwować? - warknęłam w stronę Federico, który od początku przerwy na lunch nie spuszcza ze mnie wzroku. Przecież nie wyglądam już tak źle jak ostatnio, bo czuję się znacznie lepiej. Grypa to jednak nie była i bardzo mnie to cieszy.
- Po prostu próbuję sobie wyobrazić jak będzie wyglądać wasze dziecko - oznajmił a dłoń zacisnęła mnie się w pięść. Przysięgam zrobię mu zaraz krzywdę i to zwykłym długopisem - Już niedługo zostanę wujkiem - dodał ze śmiechem i zajął się jedzeniem swojej kanapki, na której widok zrobiło mnie się tak trochę niedobrze. W końcu jest z tuńczykiem, a jego zapach kaleczy moje nozdrza.
- Możecie już przestać z tą ciążę - jęknęłam jak małe dziecko. Przecież to absurd - Zabezpieczaliśmy się za każdym razem - dodałam zmęczona tym tematem. Wymyślili sobie coś i trzymają się tego twardo nie ważne co powiem.

sobota, 14 października 2017

II Rozdział 28: Apetyt




***
Czy człowiek może odczuwać dolegliwości kaca dopiero kilka dni po wypiciu dość dużej ilości alkoholu? Bo jeśli nie, to ja chyba jestem jakimś wyjątkiem, ale po prostu łapie mnie jakieś przeziębienie, chociaż może to być niechęć do szkoły. Od wczoraj jakoś tak mój organizm nie współpracuje ze mną. Czuję się nie do życia. A fakt, że muszę chodzić w tym stanie do szkoły nie pomaga. Nie mam gorączki, ani kataru czy kaszlu, więc mama nie wierzy w moje przeziębienie i wręcz wygania mnie na lekcje.
- Zgłosisz się do tego? - pytanie ze strony Ludmiły zmusiło mnie do tego, aby zacząć kontaktować ze światem. Chociaż nie robiłam to przez całą lekcję i początek rozmowy z blondyną. Spojrzałam na nią ze zmarszczonymi brwiami, bo nie słuchałam jej i nie mam pojęcia o co jej w tej chwili chodzi - Do tej wymiany międzyszkolnej - wyjaśniła uśmiechając się. Kompletnie nie jestem w temacie - Czy ty w ogóle słuchałaś na lekcji? - zapytała ze śmiechem obserwując moją minę. Pokiwałam przecząco głową i usiadłam sobie na wolnej ławce, bo czuję się jakaś taka bez życia. Jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię. Zaśmiała się jeszcze głośniej i zajęła miejsce obok mnie - W szkole organizowana jest wymiana międzyszkolna. Zgłosić się może każdy uczeń, ale tylko wybrana przez nauczycieli dziesiątka pojedzie na wymianę do Londynu - zapewne opowiedziała mi w skrócie, co mnie ominęło na lekcji kiedy nie słuchałam. Pokiwałam głową, że rozumiem i złapałam się za brzuch, bo poczułam delikatny ból. Dzisiaj jak nic spędzę cały dzień w łóżku pod ciepłym kocykiem i herbatą z miodem. Nie cierpię być chora.

niedziela, 6 sierpnia 2017

II Rozdział 27: Za minutę północ




***

- Ile już tak siedzisz? - usłyszałam nad uchem znajomy głos. Należał oczywiście do nikogo innego jak mojej kuzynki, która jak mysz wtargnęła do domu, a następnie do mojego pokoju. I gdzie ta prywatność? Czy na moich drzwiach jest tabliczka z napisem: Wejdź bez pukania.Violetta i tak nic nie robi. Westchnęłam głośno, aby zrozumiała moją frustrację odnośnie jej wtargnięcia i zakłócenia mojego spokoju. Czy ja tak wiele wymagam? Jeden dzień! Pragnę tylko jednego dnia w samotności. Poprawka. Pragnę jednego dnia w samotności z Leonem, który niestety dzisiaj czas spędza ze swoją rodzinę. Oczywiście gdyby to on wtargnął do mojego pokoju nie miałabym nic przeciwko. Ale musiała to być moja uparta i nie potrafiąca siedzieć cicho kuzynka.
- Zbyt krótko, aby była usatysfakcjonowana - burknęłam pod nosem i  spojrzałam kątem oka w jej stronę. Nie zamierzam zmieniać swoich planów tylko dlatego, że ona tutaj jest. Moim priorytetem dzisiaj jest oglądanie filmów i komentowanie jakie beznadziejne są.
- Przyszłam, bo zabieram cię na miasto - oznajmiła uradowana. Oczywiście nie otrzyma z mojej strony takiego samego entuzjazmu i niech nawet nie oczekuje, że się zgodę - A konkretniej do centrum handlowego - dodała. Tym bardziej nigdzie nie idę. Chodzenia po sklepach to nie jest moje marzenie na dzisiejszy dzień. Chce obejrzeć film. Zjeść coś dobrego. Odpocząć. A przede wszystkim chce spokoju. I Leona - To przebieraj się i wychodzimy - rozkazała. A czy ja wyglądam brzydko? Uczesałam się, ubrałam w zwykłe ubrania i nawet zrobiłam makijaż, a ona jeszcze krytykuje mój wygląd. Najwidoczniej za dużo ode mnie oczekuje. Obróciłam się do niej mając obojętny wyraz twarz.
- Widzisz to - wskazałam na swoją minę - Ten wyraz twarzy mówi, że nigdzie nie idę - dodałam poważnie, po czym wróciłam wzrokiem na ekran laptopa, który swobodnie leżał na moich udach. Z jej strony usłyszałam głośne westchnięcie, a po chwili znalazła się obok mnie na łóżku.
- Violetta! - krzyknęłam mi specjalnie do ucha - Bo się obrażę - dodała widząc moją poważną minę. Prychnęłam na jej słowa i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej, nie odwracając wzroku od ekranu. Nie wierzę, że obrazi się na mnie na dłużej niż jeden dzień - Spędź ze mną trochę czasu - jęknęła jak małe dziecko i złapała mnie za ramię, a po chwieli zaczęła mną trząść. Zmroziłam ją wzrokiem, ale ona nic sobie z tego nie robiła tylko uśmiechała się do mnie jak głupia - Chce sobie kupić sukienkę na sylwestra - wyjaśniła dlaczego zależy jej na tej wizycie w centrum handlowym.
- Jestem pewna, że w swojej szafie masz mnóstwo sukienek na tą okazję - powiedziałam obojętnie,  bo jej argument mnie nie przekonał. Westchnęła kolejny raz i już chciała odpowiedzieć - A jak nie to zajrzyj do mojej coś znajdziesz - wyprzedzałam ją, bo jak ją znam zacznie marudzić odnośnie tego, że nie pokaże się drugi raz w tej samej sukience. A założę się, że w połowie z nim nigdzie nie wychodziła.

niedziela, 2 lipca 2017

II Rozdział 26: Panie Kacu?




***
- Chyba jestem pijana - powiedziała dość niewyraźnie wchodząc za mną do mojego pokoju, przy okazji obijając się o futrynę drzwi. Złapała się ze miejsce, w które się uderzyła i po chwili zaśmiała głośno. Spojrzałem na nią przez ramię i mimowolnie się uśmiechnąłem, bo wyglądała komicznie.
- Chcesz iść się umyć? - zapytałem podchodząc do mojej szafy, przy której była walizka, aby znaleźć jakąś koszulkę dla Violetty.
- Nie chce mnie się - jęknęła jak małe dziecko, co zignorowałem. Nie zamierzam wdawać się z nią w dyskusję, bo to nie miałoby sensu. Już popełniłem ten błąd i dyskutowałem z pijanym Federico, który prawdopodobnie rano będzie miał niesamowitego kaca, podobnie jak Viola. Zaczęło się od jednego drinka, a skończyło tak, że byłem zmuszony jechać do sklepu po więcej.
- Dam ci zaraz jakąś koszulkę do spania - oznajmiłem ją i schyliłem się do walizki, która leżała pod pustą szafą. Nie widzę sensu rozpakowywać jej na kilka dni, a później z powrotem pakować.

sobota, 3 czerwca 2017

II Rozdział 25: Specjalne zamówienie


***
Wyjaśnienia odnośnie mojej nieobecności w notce na samym dole.
Widząc odbicie w lustrze swojego ciała odzianego jedynie w szlafrok uśmiechnęłam się delikatnie do siebie. A moja dolna warga automatycznie została przygryziona. Przymknęłam oczy przypominając sobie to wszystko.
Bez skrępowania wsunęłam swoje dłonie za gumkę od jego bokserek. Czując mój dotyk pogłębił pocałunek przejeżdżając w tym samym czasie dłonią po moim prawie nagim ciele. W tej chwili moje ciało całe drży pod jego dotykiem. Odsunął się ode mnie tylko po to, aby po chwili zasypać moją szyję pocałunkami. Odchyliłam lekko głowę do tyłu przygryzając warg. Pod wpływem chwili uniosłam delikatnie swoje biodra, napierając na niego w pewien sposób, a moja prawa dłoń wylądowała w jego włosach. Westchnęłam głośno czując jak jego ręka powoli sunie w stronę mojej dolnej bielizny. Przejechał palcem wzdłuż koronki doprowadzając w ten sposób moje ciało do gęsiej skórki. I po raz pierwszy z mojej krtani wydobył się cichy stłumiony jęk. Odsunęłam jego twarz od swojej szyi i zmusiłam aby spojrzał mi w oczy. Uśmiechnęłam się do niego szeroko i zbliżyłam do swoich ust spragnionych jego pocałunków. Mój gest dodał mu chyba odwagi, bo już po chwili jego dłoń znalazła się pod moim plecami i jednym ruchem odpiął zapięcie od stanika, i dosyć niepewnie go ze mnie ściągnął. Od razu poczułam ponownie gęsią skórkę, ale już po chwili odsunął się od moich ust i zszedł z pocałunkami na moją szyję, a następnie na dekolt. 

niedziela, 9 kwietnia 2017

II Rozdział 24: Prezent




***
- Nienawidzę latać samolotami - stwierdził gdy wsiedliśmy do samochodu Federico. Zaśmiałam się pod nosem, bo jak widać mamy podobne uczucia względem samolotów. Tyle dokumentów o katastrofach lotniczych oglądałam, że teraz gdy tylko poczuję lekkie wstrząsy od razu wpadam w panikę - A zwłaszcza tych przesiadek - dodał po czym dla bezpieczeństwa zapiął pasy. Uczyniłam to samo, co on, bo wiem jak jeździ Federico. Prościej mówiąc jest bardzo zaprzyjaźniony z pedałem gazu. Nic dziwnego, że dostał już parę mandatów, a ma prawo jazdy od jakiś dwóch lat. Mimo to nie mogę zaprzeczyć, że dobrze prowadzi. Uśmiechnęłam się w stronę Leona i korzystając z okazji oparłam głowę na jego ramieniu.
- Dobrze, że już jesteś - powiedziałam zadowolona. Nie będę ukrywać, że jego przyjazd jest najlepszym prezentem jaki mogłam dostać na święta. Już nic więcej nie chce - Spędzimy ten czas i  święta razem - dodałam podnosząc głowę aby móc na niego spojrzeć. Uśmiechał się, co szczerze mówiąc mnie nie zaskoczyło. Od dłuższego czasu z jego twarzy nie znika uśmiech.
- Niestety będziesz musiała poczekać - odezwał się ze śmiechem Federico. Zerknął na mnie w lusterku, dzięki czemu zobaczył moją zdziwioną minę - Wybacz, ale mama kazała przywieźć go od razu z lotniska - wyjaśnił, co mnie trochę zasmuciło. Miałam nadzieję, że pojedziemy do mnie, a później pójdziemy na miasto - Zresztą was także zaprosiła - dodał patrząc kątem oka na Ludmiłę - Przygotowała twój ulubiony obiad - prychnął i widziałam w odbiciu lusterka, że spojrzał na siedzącego obok mnie Leona - Kiedy ty przyjeżdżasz szykuje twoje ulubione danie, ale kiedy ja wróciłem nakrzyczała na mnie od razu gdy wszedłem, że zostawiłem bałagan w pokoju - wyżalił się zdenerwowany, co mnie rozśmieszyło i nie tylko mnie, bo moją kuzynkę i Leona także.