***
piątek, 12 sierpnia 2016
II Rozdział 4: Cztery miesiące
***
czwartek, 4 sierpnia 2016
II Rozdział 3: Nie istotne
***
Dopiero zaczął się drugi tydzień roku szkolnego a ja mam wrażenie jakby minęły dwa miesiące. W ciągu tych siedmiu dni, dwóch nauczycieli zrobiło nam testy sprawdzające naszą wiedzę po wakacjach a dwóch kolejnych zapowiedziało takie testy na ten tydzień. Dodatkowo zmienił nam się dyrektor, który planuje wprowadzić mundurki szkolne. Wprost świetnie. Niespodziewanie poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię i próbuje dorównać mi kroku. Chociaż kiedy poczułam słodki zapach perfum Fran odetchnęłam z ulgą, że to ona a nie jakaś podejrzana osoba.- Jak tam weekend,Viola? - zapytała zadowolona. Ona w przeciwieństwie do mnie tryska dzisiaj radością. Tylko nie mam pojęcia dlaczego, w końcu jest poniedziałek i czeka nas dzisiaj aż osiem lekcji w tym dwie godziny matematyki - Pewnie cały spędziłaś na rozmowie z Leonem - stwierdziła wciąż się uśmiechając. Spojrzałam na nią kątem oka i kiwnęłam przecząco głową.
- W ciągu tych dwóch dni rozmawiałam z nim tylko razy - powiedziałam ze smutkiem w głosie. Nie narzekałabym gdyby te nasza rozmowa trwała dłużej niż godzinę. Nie mam do niego pretensji czy żalu, bo rozumiem, że zaczyna treningi i praktycznie nie ma go całe dnie w hotelu, ale nie chce aby nasz kontakt tak wyglądał. Rozmowy raz na tydzień po kilka minut.
- To pewnie tylko jednorazowe - stwierdziła pocieszająco po czym pociągnęła mnie w stronę korytarza, który prowadził do klasy gdzie mamy mieć lekcje. Jednak moją uwagę przykuł nie kto inny jak Federico rozmawiający z trzema dziewczynami. Zatrzymałam się i posłałam Fran porozumiewawcze spojrzenie.
- Niektórzy się nie zmieniają - odezwałam się zawiedziona jego zachowaniem. A jeszcze wczoraj rozmawiałam o nim z Ludmiłą. Ona na prawdę poważnie myśli o tym aby dać im szansę. A tu proszę on powraca do dawnego Federico. Widząc jego sylwetkę zbliżającą się do mnie od razu zaczęłam mordować go wzrokiem.
piątek, 29 lipca 2016
II Rozdział 2: Drink
***
- Znalazłam nawet kilka zdjęć z moich występów wokalnych - zaśmiałam się i skierowałam jedną z fotografii w stronę kamerki internetowej aby pokazać je Leonowi. Muszę powiedzieć, że zaangażowałam się w swoje dzieciństwo. A najbardziej w te lekcje śpiewu. Zamierzam dowiedzieć się wszystkiego na ten temat i jeszcze więcej. Uśmiechnął się na widok zdjęcia. - Byłaś urocza - odezwała się ze śmiechem wpatrując się w fotografię. Ma rację wyglądałam wtedy jak laleczka. Praktycznie na każdym zdjęciu ubrana jestem w jakąś sukieneczkę a włosy miałam związane w dwa warkocze z kokardkami na gumkach. Ewidentnie rodzice mnie rozpieszczali. A po licznych zdjęciach z tatą łatwo stwierdzić, że byłam córeczką tatusia. Właśnie byłam. Spojrzałam na niego z przymrużonymi oczami i odłożyłam zdjęcia na bok.
- Byłam? Czyli już nie jestem - zdziwiłam się na jego słowa i udawałam oburzoną. Zmarszczył brwi patrząc na mnie a następnie się zaśmiał.
- Nie łap mnie za słówka - powiedział podnosząc na mnie powoli wzrok. Posłałam mu szeroki uśmiech - Jakie masz dzisiaj plany? - zapytał zmieniając temat z radośniejszym tonem głosu. Oparł się na łokciach, co sprawiło, że był bliżej ekranu i lepiej go widziałam. Westchnęłam głośno i wzruszyłam ramionami.
- Nie mam planów, ale zapewne Ludmiła na coś wpadnie więc nie będę się nudzić - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Nie planuję jakiś konkretnych wyjść z domu dzisiejszego dnia. Czuję, że jak moja kuzynka jutro wyjedzie to moją jedyną rozrywką będzie rozwiązywanie zadań z fizyki na lekcje. Blondyna jest bardziej rozrywkowa i towarzyska ode mnie.
- Śniadanie! - krzyknęła wchodząc do mojego pokoju Ludmiła. Zapewne sądziła, że będę jeszcze spała, co wywnioskowałam po jej zdziwionej minie gdy ujrzała mnie siedzącą na łóżku przy laptopie. Podeszła do mnie z uśmiechem i zajęła miejsce obok mnie - Cześć Leon, jak tam w słonecznej Californii? - zapytała szczerząc się do niego. Zaśmiał się pod nosem po czym obrócił się za siebie w stronę okna a po chwili powrócił wzrokiem na nas.
- Słonecznie - odpowiedział wywołując u mnie cichy śmiech. Blondyna spojrzała na niego z ironią, ale po chwili sama się zaśmiała.
czwartek, 21 lipca 2016
II Rozdział 1: Zadzwoni
***
- Wreszcie wstałaś - zaśmiała się Ludmiła kiedy spotkałyśmy się w drodze do salonu. Posłałam jej wymuszony, sztuczny uśmiech i nie odzywając się poszłam w stronę kuchni. Miałam nadzieję, że nikogo w niej nie będzie a jak się okazało są wszyscy. Mama, tata i babcia. Czy ta pierwsza dwójka nie powinna być czasem w pracy? W końcu jest wtorek, chyba, że jednak się mylę. Przewróciłam oczami czując na sobie ich spojrzenie kiedy tylko przekroczyłam próg kuchni.
- Wyspałaś się? - zapytał złośliwie tato. Nigdy mu nie pasowało, że ktoś wstaje później niż o godzinie dziesiątej. Obrzuciłam go tylko znudzony wzrokiem i darowałam sobie jakiekolwiek słowa skierowane w jego stronę. Wyciągnęłam z szafki czystą szklankę i milcząc nalałam sobie soku z dzbanka na blacie - Violetta, zadałem ci pytanie - podniósł trochę głos ojciec. Odwróciłam się w jego stronę a jego wzrok próbował wzbudzić we mnie coś na kształt strachu. Jednak niestety to jego spojrzenie przestało już na mnie działać.
- Tak, wyspałam się - odpowiedziałam z przekąsem aby dał mi spokój. Jedyny poranek a raczej południe kiedy się widzimy a on jeszcze chce się sprzeczać.
- Jesteś głodna? - zadała pytanie mama chcąc pewnie przerwać tą już napiętą atmosferę miedzy mną i tatą. Kontakt jaki miałam kiedyś z tatą uległ strasznemu pogorszeniu przez jego pracę i wątpię abyśmy kiedykolwiek go odnowili. Zresztą jak widać jemu na tym aż tak bardzo nie zależy. Pokiwałam przecząco głową i zerknęłam na mamę tylko kątem oka.
niedziela, 17 lipca 2016
OS: Życie takie już jest
- Leon! - spojrzałam w stronę leżącego na swoim łóżku bruneta i obserwowałam jego minę. Przewrócił teatralnie oczami i westchnął głośno po czym podniósł się do pozycji stojącej. Nie musieliśmy długo czekać aż w pomieszczeniu pojawi się ojciec bruneta.
- Co tym razem tato? - zapytał znudzony.
- Wiesz, że za kilka dni idziemy na spotkanie towarzyskie mojego przyjaciela - zaczął temat ojciec Leona. Ten tylko westchnął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Będą tam dziewczyny? - zapytał zaciekawiony, na co jego ojciec kiwnął twierdząco głową - A alkohol? - dodał z lekkim uśmiechem. Ojciec spiorunował go spojrzeniem i odchrząknął cicho.
- Chce abyś pojawił się na nim razem z Violettą - oznajmił jego ojciec. Otworzyłam szerzej oczy i spojrzałam na Pana Verdasa zszokowana.
- Czemu akurat z nią? - zapytał oburzony Leon. Wstałam zdenerwowana z miejsca i podeszłam do niego po czym z całej siły uderzyłam go w ramię. Spojrzał na mnie z wyrzutem i pomasował miejsce, w które go uderzyłam.
- Rodzice Violetty także przyjdą i chcemy abyście pokazali się razem - powiedział poważnie a ja tylko westchnęłam głośno. Można się było tego spodziewać.
- Jako para? - zapytał zaskoczony Leon - Zdajesz sobie sprawę z tego, że my jesteśmy jak ogień i woda. Ja jestem ten rozrywkowy a ona całymi dniami czyta książki - dodał z pretensjami a ja ponownie uderzyłam go pięścią w ramię. Złapał się za bolące miejsce i spojrzał na mnie morderczym wzrokiem - Przestań mnie bić - zwrócił się do mnie z wyrzutem a ja posłałam mu sztuczny uśmiech i ponownie uderzyłam go w ramię.
- Ciesze się, że jesteście zadowoleni - stwierdził uśmiechnięty ojciec Leona po czym nie czekając na nic wyszedł z pokoju bruneta zostawiając otwarte drzwi. Mój kochany przyjaciel spojrzał na mnie z wyrzutem i odszedł ode mnie.
- Oglądamy jakiś film? - zapytałam zajmując miejsce na jego łóżku, natomiast on usiadł przy biurku przed jego laptopem. Westchnęłam głośno i spojrzałam na niego pytająco. Zerknął na mnie morderczym wzrokiem i kiwnął twierdząco głową.
- Thriller, akcja czy komedia? - zadał mi pytanie a ja wzruszyłam ramionami i wzięłam poduszkę a następnie ułożyłam ją tak aby mieć miękko w plecy.
- Ty wybierz - oznajmiłam, na co on się uśmiechnął pod nosem ciągle wpatrując w ekran laptopa. Wpisał na klawiaturze zapewne adres strony internetowej po czym wziął sprzęt i podszedł do mnie. Zajął miejsce obok mnie i ułożył sobie laptopa na kolanach a następnie włączył play.
- Co tym razem tato? - zapytał znudzony.
- Wiesz, że za kilka dni idziemy na spotkanie towarzyskie mojego przyjaciela - zaczął temat ojciec Leona. Ten tylko westchnął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Będą tam dziewczyny? - zapytał zaciekawiony, na co jego ojciec kiwnął twierdząco głową - A alkohol? - dodał z lekkim uśmiechem. Ojciec spiorunował go spojrzeniem i odchrząknął cicho.
- Chce abyś pojawił się na nim razem z Violettą - oznajmił jego ojciec. Otworzyłam szerzej oczy i spojrzałam na Pana Verdasa zszokowana.
- Czemu akurat z nią? - zapytał oburzony Leon. Wstałam zdenerwowana z miejsca i podeszłam do niego po czym z całej siły uderzyłam go w ramię. Spojrzał na mnie z wyrzutem i pomasował miejsce, w które go uderzyłam.
- Rodzice Violetty także przyjdą i chcemy abyście pokazali się razem - powiedział poważnie a ja tylko westchnęłam głośno. Można się było tego spodziewać.
- Jako para? - zapytał zaskoczony Leon - Zdajesz sobie sprawę z tego, że my jesteśmy jak ogień i woda. Ja jestem ten rozrywkowy a ona całymi dniami czyta książki - dodał z pretensjami a ja ponownie uderzyłam go pięścią w ramię. Złapał się za bolące miejsce i spojrzał na mnie morderczym wzrokiem - Przestań mnie bić - zwrócił się do mnie z wyrzutem a ja posłałam mu sztuczny uśmiech i ponownie uderzyłam go w ramię.
- Ciesze się, że jesteście zadowoleni - stwierdził uśmiechnięty ojciec Leona po czym nie czekając na nic wyszedł z pokoju bruneta zostawiając otwarte drzwi. Mój kochany przyjaciel spojrzał na mnie z wyrzutem i odszedł ode mnie.
- Oglądamy jakiś film? - zapytałam zajmując miejsce na jego łóżku, natomiast on usiadł przy biurku przed jego laptopem. Westchnęłam głośno i spojrzałam na niego pytająco. Zerknął na mnie morderczym wzrokiem i kiwnął twierdząco głową.
- Thriller, akcja czy komedia? - zadał mi pytanie a ja wzruszyłam ramionami i wzięłam poduszkę a następnie ułożyłam ją tak aby mieć miękko w plecy.
- Ty wybierz - oznajmiłam, na co on się uśmiechnął pod nosem ciągle wpatrując w ekran laptopa. Wpisał na klawiaturze zapewne adres strony internetowej po czym wziął sprzęt i podszedł do mnie. Zajął miejsce obok mnie i ułożył sobie laptopa na kolanach a następnie włączył play.
poniedziałek, 11 lipca 2016
Rozdział 80: Bliżej niż myślisz
- Jesteś pewna, że nie chcesz iść na basen? - zapytałem po raz trzeci, dla pewności. Odwróciła się do mnie i kiwnęła twierdząco głową. W przeciwieństwie do niej ja z chęcią wróciłbym na basen. Sądziłem, że jak jej to zaproponuję to z się zgodzi - Ale jest strasznie gorąco - dodałem i oparłem się bardziej o oparcie leżaka. Siedzenie w tym słońcu nie jest najlepszym pomysłem, ale czego się nie robi żeby spędzić czas ze swoją dziewczyną. Uśmiechnęła się w moją stronę i podała mi szklankę z mrożoną herbatą. Ściągnęła z siebie koszulkę zostając tylko w górze od stroju kąpielowego i krótkich białych spodenkach. Włączyła radio ustawiając odpowiednią stację i dopiero wtedy zajęła miejsce na leżaku obok mnie.
- Tutaj jest spokojniej - odezwała się po czym założyła okulary przeciwsłoneczne uśmiechając się pod nosem. Przyznałem jej rację w myślach i skosztowałem napoju jaki dla nas przygotowała. Oparłem się zadowolony o oparcie i przymknąłem oczy aby nacieszyć się słońcem, które szczerze mogłoby na jakiś czas zajść za chmury, których dzisiaj niestety nie ma.
- Trochę to trwało, ale już jestem - słysząc głos kuzynki Violetty od razu otworzyłem oczy i przeniosłem na nią swoje spojrzenie. Pomachała w naszą a raczej w stronę mojej dziewczyny białą kopertą, na którą Violetta zareagowała szerokim uśmiechem. Nie mam pojęcia o co chodzi. Brunetka wstała z leżaka i szybkim krokiem podeszła do Ludmiła aby odebrać kopertę - Wyszły świetnie - oznajmiła Ludmiła wywołujący u mnie jeszcze większe zdziwienie. Dopiero kiedy moja dziewczyna wyciągnęła ze środka zdjęcia, wszystko stało się jasne. Brunetka usiadła obok mnie na leżaku i ułożyła swoją głowę na moim ramieniu a następnie zaczęła razem ze mną przeglądać wywołane zdjęcia. Większość z tego co widziałem była z jej imprezy urodzinowej. Widząc jej uśmiech na tych fotografiach na mojej twarzy automatycznie też on się pojawił .
- Kocham to ujęcie - oznajmiła radośnie patrząc na nasze wspólne zdjęcie. Odwróciła wzrok w moją stronę i utkwiła spojrzenie w moich oczach. Tym razem bez problemowo mogłem ujrzeć w jej oczach uczucie, którym mnie darzy. I jest ona tak silne, że zaczyna mnie to przerażać. Oczywiście w ten dobry sposób. Wciąż wewnątrz mnie czai się strach, że kiedyś ta jej miłość do mnie wygaśnie, ale zdecydowanie ta większa część wierzy, że jej uczucia są prawdzie i trwałe. Zbliżyła się do mnie i złożyła na moich ustach delikatny pocałunek. Po raz pierwszy zrobiło mnie się ciepło i to nie przez to słońce, bo ciepło czułem wewnątrz siebie.
- Tutaj jest spokojniej - odezwała się po czym założyła okulary przeciwsłoneczne uśmiechając się pod nosem. Przyznałem jej rację w myślach i skosztowałem napoju jaki dla nas przygotowała. Oparłem się zadowolony o oparcie i przymknąłem oczy aby nacieszyć się słońcem, które szczerze mogłoby na jakiś czas zajść za chmury, których dzisiaj niestety nie ma.
- Trochę to trwało, ale już jestem - słysząc głos kuzynki Violetty od razu otworzyłem oczy i przeniosłem na nią swoje spojrzenie. Pomachała w naszą a raczej w stronę mojej dziewczyny białą kopertą, na którą Violetta zareagowała szerokim uśmiechem. Nie mam pojęcia o co chodzi. Brunetka wstała z leżaka i szybkim krokiem podeszła do Ludmiła aby odebrać kopertę - Wyszły świetnie - oznajmiła Ludmiła wywołujący u mnie jeszcze większe zdziwienie. Dopiero kiedy moja dziewczyna wyciągnęła ze środka zdjęcia, wszystko stało się jasne. Brunetka usiadła obok mnie na leżaku i ułożyła swoją głowę na moim ramieniu a następnie zaczęła razem ze mną przeglądać wywołane zdjęcia. Większość z tego co widziałem była z jej imprezy urodzinowej. Widząc jej uśmiech na tych fotografiach na mojej twarzy automatycznie też on się pojawił .
- Kocham to ujęcie - oznajmiła radośnie patrząc na nasze wspólne zdjęcie. Odwróciła wzrok w moją stronę i utkwiła spojrzenie w moich oczach. Tym razem bez problemowo mogłem ujrzeć w jej oczach uczucie, którym mnie darzy. I jest ona tak silne, że zaczyna mnie to przerażać. Oczywiście w ten dobry sposób. Wciąż wewnątrz mnie czai się strach, że kiedyś ta jej miłość do mnie wygaśnie, ale zdecydowanie ta większa część wierzy, że jej uczucia są prawdzie i trwałe. Zbliżyła się do mnie i złożyła na moich ustach delikatny pocałunek. Po raz pierwszy zrobiło mnie się ciepło i to nie przez to słońce, bo ciepło czułem wewnątrz siebie.
niedziela, 3 lipca 2016
Rozdział 79: Kobiecej
- Gdzie byłeś cały dzień? - od razu na wejściu do domu zostałem zaatakowany przez moją biologiczną matkę. Nie chowałem się nigdzie, telefon miałem włączony i gdyby zależało im aby się ze mną skontaktować i dowiedzieć gdzie jestem wystarczyło zadzwonić a odebrałbym i otrzymali by informację gdzie przebywam.
- Jak najdalej stąd - powiedziałem to na głos chociaż mogłem to zachować dla siebie. Może sprawiłem jej tym w jakiś sposób przykrość, ale lepsza prawda niż najgorsze kłamstwo. Zresztą przyczyniła się do tego więc nich teraz nie ma do mnie żalu. Schyliłem się aby rozwiązać sznurowadło i aby nie widzieć jej wzroku.
- Dlaczego tak mówisz? - oburzyła się po raz pierwszy. Wciąż jestem na nich zły, za poranną rozmowę a raczej najazd na mnie. Przez siedemnaście lat się mną nie interesowali i nagle teraz chcą zgrywać wzorowych rodziców, doradzając mi w czymś czego nie chce. Podniosłem na nią wzrok z kamiennym wyrazem twarzy.
- Bo to prawda - odpowiedziałem, zapewne pogarszając swoją sytuację, ale w tej chwili mało mnie to obchodzi. Starałem się zmienić do nich swoje nastawienie na pozytywne i wychodziło mi to, zaczynałem ich na prawdę lubić i sądziłem, że z czasem staną się dla mnie w jakiś sposób prawdziwymi rodzicami, ale dzisiaj rano zmieniłem zdanie. Ludzie, którzy zostawili swoje dziecko w domu dziecka, nie mają prawa mi mówić jak mam postępować ze swoim życiem.
- Chodzi Ci o tą rozmowę przy śniadaniu? - domyśliła się patrząc na moje nerwowe ruchy przy zdejmowaniu butów. Ponownie podniosłem na nią swoje spojrzenie i posłałem jednoznaczny wyraz twarzy. Westchnęła głośno i wstała ze swojego fotela, odkładając na bok magazyn, który czytała. Podparła ręce na biodrach i swój wzrok skupiła na mnie - Nie rozumiesz, że chcemy ci tylko pomóc w podjęciu tak ważnej decyzji - powiedziała spokojnie i zerknęła w stronę kuchni a raczej spojrzała na kogoś, kto w niej był. Tym razem to ja głośno westchnąłem i wyprostowałem się.
- Jak najdalej stąd - powiedziałem to na głos chociaż mogłem to zachować dla siebie. Może sprawiłem jej tym w jakiś sposób przykrość, ale lepsza prawda niż najgorsze kłamstwo. Zresztą przyczyniła się do tego więc nich teraz nie ma do mnie żalu. Schyliłem się aby rozwiązać sznurowadło i aby nie widzieć jej wzroku.
- Dlaczego tak mówisz? - oburzyła się po raz pierwszy. Wciąż jestem na nich zły, za poranną rozmowę a raczej najazd na mnie. Przez siedemnaście lat się mną nie interesowali i nagle teraz chcą zgrywać wzorowych rodziców, doradzając mi w czymś czego nie chce. Podniosłem na nią wzrok z kamiennym wyrazem twarzy.
- Bo to prawda - odpowiedziałem, zapewne pogarszając swoją sytuację, ale w tej chwili mało mnie to obchodzi. Starałem się zmienić do nich swoje nastawienie na pozytywne i wychodziło mi to, zaczynałem ich na prawdę lubić i sądziłem, że z czasem staną się dla mnie w jakiś sposób prawdziwymi rodzicami, ale dzisiaj rano zmieniłem zdanie. Ludzie, którzy zostawili swoje dziecko w domu dziecka, nie mają prawa mi mówić jak mam postępować ze swoim życiem.
- Chodzi Ci o tą rozmowę przy śniadaniu? - domyśliła się patrząc na moje nerwowe ruchy przy zdejmowaniu butów. Ponownie podniosłem na nią swoje spojrzenie i posłałem jednoznaczny wyraz twarzy. Westchnęła głośno i wstała ze swojego fotela, odkładając na bok magazyn, który czytała. Podparła ręce na biodrach i swój wzrok skupiła na mnie - Nie rozumiesz, że chcemy ci tylko pomóc w podjęciu tak ważnej decyzji - powiedziała spokojnie i zerknęła w stronę kuchni a raczej spojrzała na kogoś, kto w niej był. Tym razem to ja głośno westchnąłem i wyprostowałem się.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



