Po tych słowach momentalnie odsunęłam się od Leona po czym jak oparzona wstałam z podłogi i spojrzałam w stronę, z której pochodził ten głos. W moim gardle w nagle pojawiła się jakaś gula, prze którą nie mogłam wydusić z siebie jakiegokolwiek słowa. Widziałam na twarzy mojej przyjaciółki, że jest zdenerwowana, ale nie wiem konkretnie czym. Chodzi o widok jaki zastała wchodząc do kuchni czy to, że ją podglądaliśmy. Przeniosłam swój wzroki na bruneta, który nadal siedział na podłodze i uśmiechał się. Czy jego ta sytuacja bawi? W sumie to nie jest nic strasznego może to jest okazja aby ujawnić nasz związek.
- Co tu robicie? - zapytała próbując udawać poważną i skrzyżowała ręce na piersiach. Przełknęłam głośno ślinę i już otwierałam usta aby coś powiedzieć, ale wyprzedził mnie Leon.
- Jak randka Fran? - zmienił temat z uśmiechem na twarzy wstając z podłogi. Włoszka spojrzała na niego z sztucznym uśmiechem i podeszła do niego.
- Po co pytasz skoro wiesz, Verdas - odpowiedziała poważnym tonem i wskazała gestem głowy na uchylone lekko okno. Spuściłam głowę próbując się nie zaśmiać.
- Czyli udana - mówił i tak jak ja powstrzymywał się od zaśmiania, Francesca tylko kiwnęła twierdząco głową ze sztucznym uśmiechem
- Nie wnikam co tu robiliście, bo pewnie podsłuchiwaliście, ale mam was na oku - oznajmiła i pokazała palcem na naszą dwójkę a później udała się do wyjścia nadal na nas patrząc. Uśmiechnęliśmy się do niej oboje po czym zaśmialiśmy kiedy zniknęła nam z pola widzenia i udała się do swojego pokoju. Spojrzałam z uśmiechem na Leona stojącego obok mnie i bez zastanowienia wtuliłam się w niego.
- Robisz coś jutro? - zapytałam odsuwając się od niego po czym spojrzałam w jego oczy. Zrobił smutną minkę i pokiwał twierdząco głową - Po południu przychodzą do nas chłopaki i prawdopodobnie Ludmiła jeśli nie pokłóciła się z Federico a wieczorem idziemy do klubu - oznajmił mi a ja zrobiłam zdziwioną minę. Zaśmiał się cicho za co dostał w ramię - Chyba nie muszę cię pytać od pozwolenie - dodał a ja pokiwałam przecząco głową. Pocałował mnie delikatnie w policzek i złapał za dłoń.
- Nie musisz, ale miło by było gdybyś mi o tym powiedział - stwierdziłam a on tylko westchnął głośno. Spojrzałam na niego uśmiechając się.
- Przecież by ci powiedział - zaśmiał się i skradł mi uroczego całusa w usta.
- Kiedy? Godzinę przed wyjściem - powiedziałam znudzonym głosem a on pokiwał przecząco głową i przytulił mnie do siebie po czym zaśmiał się - To jutro się nie zobaczymy - stwierdziłam smutnym głosem.
- Nie, przecież możesz przyjść razem z Francescą - odpowiedział uśmiechnięty a ja westchnęłam głośno i przygryzłam delikatnie dolną wargę.
- Nie, pewnie chcecie porobić coś w męskim gronie - mówiłam podchodząc do lodówki. W odpowiedzi usłyszałam tylko jego śmiech a już po chwili znajdował się obok mnie.
- Znając mojego brata będzie chciał grać w nogę żeby się popisać - oznajmił z tym swoim uroczym uśmiechem - A ja też chce mieć się przed kim popisywać - wyszeptał mi prosto do ucha. Zaśmiałam się uroczo - To jak? Przyjdziesz mi pokibicować? - zapytał z nadzieją w głosie i zrobił proszącą minę, która bardziej mnie rozśmieszyła. Ujęłam jego twarz w dłonie i złożyłam na niego ustach szybkiego całusa po czym pokiwałam twierdząco głową.
- W taki razie do jutra - uśmiechnął się pocałował mnie jeszcze w policzek i wyszedł z kuchni a następnie z domu. Zamknęłam za nim drzwi na klucz po czym sama udałam się do swojego pokoju.
*************************
wtorek, 9 grudnia 2014
czwartek, 4 grudnia 2014
Rozdział 13: Stary, nie będę udawał kelnera
Czuję się wspaniale. Spaceruję po oświetlonym
mieście pod gwiazdami po północy z moim chłopakiem, który jest najwspanialszy
na świecie. Mój uśmiech nie schodzi mi z
twarzy jednak wszystko psuje jeden mały szczegół a mianowicie to, że musimy się
ukrywać.
- Leon? – zaczęłam niepewnie a on spojrzał na mnie z tym swoim uroczym uśmiechem – Jak długo jeszcze będziemy musieli się ukrywać? – zapytałam na co on westchnął i zatrzymał się. Zrobiłam to samo i niepewnie spojrzałam w jego oczy.
- Zrozum, że to nie jest takie łatwe – zaczął i ujął moją twarz w swoje delikatne dłonie po czym spojrzał mi w oczy - Zaufaj mi i daj czas. Obiecuje ci, że postaram się załatwić to jak najszybciej – dodał i uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam jego uśmiech i pokiwałam twierdząco głową na znak, że rozumiem. Pocałował mnie czule w usta i przytulił do siebie.
- A mogę cię o coś jeszcze zapytać – odezwałam się będąc nadal wtuloną w jego tors. Nie odezwał się więc stwierdziłam iż mogę mówić dalej – O co chodzi z tobą i Daniell? – zapytałam a on momentalnie się ode mnie odsunął i spojrzał pytająco – Federico mówił, że coś między wami jest - wytłumaczyłam niepewnie. Odsunął się ode mnie i westchnął głośno po czym spojrzał na mnie a następnie złapał za ramiona.
- Posłuchaj, Federico nie wie co czuje i co się dzieje w moim sercu a teraz znajdują się tam uczucia tylko i wyłącznie do ciebie – mówił spokojnym i delikatnym głosem wpatrując się w moje oczy. Natychmiastowo po tych słowach na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Brunet odwzajemnił go i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.
*********************************
- Powiedz Fran – zaczęłam siadając na kanapie obok mojej przyjaciółki, która właśnie próbowała odrobić zadanie domowe, które na dzisiaj zadali. Spojrzała na mnie pytająco. Zaśmiała się cicho - Kiedy twoja randka z Kandallem? – wyjaśniłam z uśmiechem patrząc na nią a on tylko się delikatnie zarumieniła i powróciła wzrokiem na swoje zadanie.
- Jutro o siedemnastej – odpowiedziałam cicho, że ledwo ja usłyszałam, ale jednak usłyszałam. Szturchnęłam ją lekko w ramię po czym się zaśmiałam. Spiorunowała mnie wzrokiem i sama po chwili się zaśmiała.
- Czyli co już cię Leon nie interesuje? – zapytałam próbując udawać obojętną i nie spojrzeć na nią. Zaśmiała się a ja po chwili poczułam na sobie jej wzrok. Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się.
- Może a co masz zamiar zarywać – odpowiedziała śmiejąc się i powróciła do zadania. Zaśmiałam się sztucznie i wstałam z kanapy po czym udałam się do kuchni.
- A tak szczerze podoba ci się Kendall? – zapytałam ciekawa nalewając sobie do kubka soku z lodówki. W odpowiedzi usłyszałam jej śmiech a po chwili kroki.
- Co ty taka ciekawska? – odpowiedziała pytaniem na pytanie wchodząc do kuchni po czym usiadła na blacie. Spojrzałam na nią zakłopotana.
- Chce wiedzieć czy idziesz z nim na randkę, bo ci się podoba czy tylko żeby nie sprawić mu przykrości – wytłumaczyłam się. Oczywiście to było kłamstwo, bo bardziej interesowało mnie czy odpuściła sobie już Leona. Zaśmiała się na moje słowa i zeskoczyła z blatu.
- Ta jasne – odpowiedziała sarkastycznie i wyszła z kuchni śmiejąc się.
************************************
- Leon? – zaczęłam niepewnie a on spojrzał na mnie z tym swoim uroczym uśmiechem – Jak długo jeszcze będziemy musieli się ukrywać? – zapytałam na co on westchnął i zatrzymał się. Zrobiłam to samo i niepewnie spojrzałam w jego oczy.
- Zrozum, że to nie jest takie łatwe – zaczął i ujął moją twarz w swoje delikatne dłonie po czym spojrzał mi w oczy - Zaufaj mi i daj czas. Obiecuje ci, że postaram się załatwić to jak najszybciej – dodał i uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam jego uśmiech i pokiwałam twierdząco głową na znak, że rozumiem. Pocałował mnie czule w usta i przytulił do siebie.
- A mogę cię o coś jeszcze zapytać – odezwałam się będąc nadal wtuloną w jego tors. Nie odezwał się więc stwierdziłam iż mogę mówić dalej – O co chodzi z tobą i Daniell? – zapytałam a on momentalnie się ode mnie odsunął i spojrzał pytająco – Federico mówił, że coś między wami jest - wytłumaczyłam niepewnie. Odsunął się ode mnie i westchnął głośno po czym spojrzał na mnie a następnie złapał za ramiona.
- Posłuchaj, Federico nie wie co czuje i co się dzieje w moim sercu a teraz znajdują się tam uczucia tylko i wyłącznie do ciebie – mówił spokojnym i delikatnym głosem wpatrując się w moje oczy. Natychmiastowo po tych słowach na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Brunet odwzajemnił go i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.
*********************************
- Powiedz Fran – zaczęłam siadając na kanapie obok mojej przyjaciółki, która właśnie próbowała odrobić zadanie domowe, które na dzisiaj zadali. Spojrzała na mnie pytająco. Zaśmiała się cicho - Kiedy twoja randka z Kandallem? – wyjaśniłam z uśmiechem patrząc na nią a on tylko się delikatnie zarumieniła i powróciła wzrokiem na swoje zadanie.
- Jutro o siedemnastej – odpowiedziałam cicho, że ledwo ja usłyszałam, ale jednak usłyszałam. Szturchnęłam ją lekko w ramię po czym się zaśmiałam. Spiorunowała mnie wzrokiem i sama po chwili się zaśmiała.
- Czyli co już cię Leon nie interesuje? – zapytałam próbując udawać obojętną i nie spojrzeć na nią. Zaśmiała się a ja po chwili poczułam na sobie jej wzrok. Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się.
- Może a co masz zamiar zarywać – odpowiedziała śmiejąc się i powróciła do zadania. Zaśmiałam się sztucznie i wstałam z kanapy po czym udałam się do kuchni.
- A tak szczerze podoba ci się Kendall? – zapytałam ciekawa nalewając sobie do kubka soku z lodówki. W odpowiedzi usłyszałam jej śmiech a po chwili kroki.
- Co ty taka ciekawska? – odpowiedziała pytaniem na pytanie wchodząc do kuchni po czym usiadła na blacie. Spojrzałam na nią zakłopotana.
- Chce wiedzieć czy idziesz z nim na randkę, bo ci się podoba czy tylko żeby nie sprawić mu przykrości – wytłumaczyłam się. Oczywiście to było kłamstwo, bo bardziej interesowało mnie czy odpuściła sobie już Leona. Zaśmiała się na moje słowa i zeskoczyła z blatu.
- Ta jasne – odpowiedziała sarkastycznie i wyszła z kuchni śmiejąc się.
************************************
sobota, 29 listopada 2014
Rozdział 12: Nie wcale nie
Minęły już dwie lekcje z dzisiejszego dnia więc
teraz czekają nas cztery kolejne treningu. Jeżeli jesteś w szkolnej drużynie to
twój plan zajęć wygląda nieco inaczej. Trzy razy w tygodniu mamy prawie cały
dzień treningu. Wyszedłem z klasy, w której właśnie skończyliśmy lekcję
matematyki i poszedłem do swojej szafki w celu zabrania czarno białej torby
sportowej na trening. Po drodze minąłem się z Ludmiłą, która była troszeczkę
zła, zgaduję, że na mojego brata ponieważ po chwili także jego minąłem.
- A ty gdzie zaraz mamy trening! – krzyknąłem do niego kiedy był w drzwi wyjściowych do szkoły. Spojrzała na mnie a następnie na swoją dziewczyną, która wyszła zdenerwowana ze szkoły.
- Powiedz, że się spóźnię! – odpowiedział i pobiegł do blondyny. Zaśmiałem się po czym wyciągnąłem torbę, zamknąłem szafkę i udałem się na salę. Wszedłem na sportowy teren naszej szkoły i długim ciemnym korytarzem udałem się do męskiej szatni. Zająłem swoją szafkę, która znajdowała się pomiędzy Diego a Niallem. Przebraliśmy się wszyscy w szkolne stroje specjalne do treningów.
- Powiedz – odezwał się siedzący na ławce Diego ubierając na nogi swoje buty. Spojrzałem na niego zdziwiony a on się tylko uśmiechnął. Usiadłem na ławce obok niego i także zabrałem się za zmianę obuwia – O co chodzi z tą twoją znajomą? – sprostował uśmiechnięty.
- Nowa laska – zaśmiał się Kendall siadając obok mnie. Spojrzałem na niego zirytowany a on zignorował moje spojrzenie i nadal się uśmiechał po czym zaczęła zakładać swoje buty.
- Nie laska tylko stara znajoma – powiedziałem bez żadnych uczuć. Po czułem na sobie ich wzrok więc przestałem na chwilę wiązać sznurowadło i spojrzałem na nich – Przyjaźniliśmy się jak mieszkałem w Meksyku – wyjaśniłem a oni spojrzeli na siebie jednoznacznie. Westchnąłem zrezygnowany a Diego już otwierał usta aby coś powiedzieć, ale przerwałem mu – Między nami nic nie było no może oprócz jednego incydentu – dodałam zmieszany. Uśmiechnęli się do mnie i spojrzeli badawczo. Zawiązałem do końca sznurowadła po czym wstałem z ławki i stanąłem do nich przodem – Przed moim wyjazdem wyznała mi, że czuje coś do mnie – przerwałam na chwile aby spojrzeć na tych debili, którzy szczerzyli się do mnie –A ja tak po prostu ją pocałowałem – dodałem zmieszany i podrapałem się nerwowo po karku. Już chciałem coś do dodać, ale do naszej szatni wszedł trener.
- Chłopaki zbierajcie się do pierwszych zadowól został tylko dwa tygodnie – oznajmił i zmierzył każdego wzrokiem. Uśmiechnęliśmy się do niego i zaczęliśmy wychodzić z szatni – Chwilunia – zatrzymał nas - Leon gdzie jest twój brat? - zapytał a ja tak jak powiedział mój brat skłamałem trenerowi, że się spóźni z czego szczerze mówiąc nie był zadowolony. Weszliśmy wszyscy na salę i za rozkazem trenera zaczęliśmy rozgrzewkę.
***************************
- Chłopaki pięć minut przerwy! – krzyknął trener po dwu godzinnej harówce na sali. Zadowoleni a także nieziemsko zmęczeniu udaliśmy się do szatni. Zajrzałem do swojej torby aby wyciągnąć z niej butelkę wody, której niestety tam nie było. Zapomniałem jej spakować.
- Nie wziąłem wody – stwierdziłem i złapałem za telefon po czym sprawdziłem godzinę. Wyszukałem szybko numer do Fran, która prawdopodobnie za dziesięć minut skończy kolejną lekcje i będzie miała długą przerwę. Wysłałem jej wiadomość z prośbą aby kupiła mi wodę i ją przyniosła a ja oddam jej kasę. W ten sposób ja dostanę wodę a Kendall będzie miał okazję z nią pogadać. Odpisała mi po kilku minutach na co się zdziwiłem ponieważ ma lekcje. Na szczęście się zgodziła i poprosiła aby jej napisał jak ma trafić na salę.
- Idziesz Leon – odezwał się Niall stojący w drzwiach. Spojrzałem na niego po czym kiwnąłem twierdząco głową. Odpisałem szybko Fran, odłożyłem telefon i wróciłem na salę z resztą. Podszedłem do kosza z piłkami i wziąłem jedną do ręki a następnie podałem do Diego stojącego pod koszem. Podziękował mi gestem ręki. Powróciłem wzrokiem na kosz z piłkami, za którym chował się Kendall. Patrzyłem na niego zdziwionym wzrokiem.
- A ty gdzie zaraz mamy trening! – krzyknąłem do niego kiedy był w drzwi wyjściowych do szkoły. Spojrzała na mnie a następnie na swoją dziewczyną, która wyszła zdenerwowana ze szkoły.
- Powiedz, że się spóźnię! – odpowiedział i pobiegł do blondyny. Zaśmiałem się po czym wyciągnąłem torbę, zamknąłem szafkę i udałem się na salę. Wszedłem na sportowy teren naszej szkoły i długim ciemnym korytarzem udałem się do męskiej szatni. Zająłem swoją szafkę, która znajdowała się pomiędzy Diego a Niallem. Przebraliśmy się wszyscy w szkolne stroje specjalne do treningów.
- Powiedz – odezwał się siedzący na ławce Diego ubierając na nogi swoje buty. Spojrzałem na niego zdziwiony a on się tylko uśmiechnął. Usiadłem na ławce obok niego i także zabrałem się za zmianę obuwia – O co chodzi z tą twoją znajomą? – sprostował uśmiechnięty.
- Nowa laska – zaśmiał się Kendall siadając obok mnie. Spojrzałem na niego zirytowany a on zignorował moje spojrzenie i nadal się uśmiechał po czym zaczęła zakładać swoje buty.
- Nie laska tylko stara znajoma – powiedziałem bez żadnych uczuć. Po czułem na sobie ich wzrok więc przestałem na chwilę wiązać sznurowadło i spojrzałem na nich – Przyjaźniliśmy się jak mieszkałem w Meksyku – wyjaśniłem a oni spojrzeli na siebie jednoznacznie. Westchnąłem zrezygnowany a Diego już otwierał usta aby coś powiedzieć, ale przerwałem mu – Między nami nic nie było no może oprócz jednego incydentu – dodałam zmieszany. Uśmiechnęli się do mnie i spojrzeli badawczo. Zawiązałem do końca sznurowadła po czym wstałem z ławki i stanąłem do nich przodem – Przed moim wyjazdem wyznała mi, że czuje coś do mnie – przerwałam na chwile aby spojrzeć na tych debili, którzy szczerzyli się do mnie –A ja tak po prostu ją pocałowałem – dodałem zmieszany i podrapałem się nerwowo po karku. Już chciałem coś do dodać, ale do naszej szatni wszedł trener.
- Chłopaki zbierajcie się do pierwszych zadowól został tylko dwa tygodnie – oznajmił i zmierzył każdego wzrokiem. Uśmiechnęliśmy się do niego i zaczęliśmy wychodzić z szatni – Chwilunia – zatrzymał nas - Leon gdzie jest twój brat? - zapytał a ja tak jak powiedział mój brat skłamałem trenerowi, że się spóźni z czego szczerze mówiąc nie był zadowolony. Weszliśmy wszyscy na salę i za rozkazem trenera zaczęliśmy rozgrzewkę.
***************************
- Chłopaki pięć minut przerwy! – krzyknął trener po dwu godzinnej harówce na sali. Zadowoleni a także nieziemsko zmęczeniu udaliśmy się do szatni. Zajrzałem do swojej torby aby wyciągnąć z niej butelkę wody, której niestety tam nie było. Zapomniałem jej spakować.
- Nie wziąłem wody – stwierdziłem i złapałem za telefon po czym sprawdziłem godzinę. Wyszukałem szybko numer do Fran, która prawdopodobnie za dziesięć minut skończy kolejną lekcje i będzie miała długą przerwę. Wysłałem jej wiadomość z prośbą aby kupiła mi wodę i ją przyniosła a ja oddam jej kasę. W ten sposób ja dostanę wodę a Kendall będzie miał okazję z nią pogadać. Odpisała mi po kilku minutach na co się zdziwiłem ponieważ ma lekcje. Na szczęście się zgodziła i poprosiła aby jej napisał jak ma trafić na salę.
- Idziesz Leon – odezwał się Niall stojący w drzwiach. Spojrzałem na niego po czym kiwnąłem twierdząco głową. Odpisałem szybko Fran, odłożyłem telefon i wróciłem na salę z resztą. Podszedłem do kosza z piłkami i wziąłem jedną do ręki a następnie podałem do Diego stojącego pod koszem. Podziękował mi gestem ręki. Powróciłem wzrokiem na kosz z piłkami, za którym chował się Kendall. Patrzyłem na niego zdziwionym wzrokiem.
sobota, 22 listopada 2014
Rozdział 11: Droga wolna
Obudziłam się w niesamowicie złym humorze. Sama
konkretnie nie wiem dlaczego, może spowodowane jest to tym iż pocałowałam
wczoraj Leona. Nie, to na pewno dlatego,
że go pocałowałam. Co mi strzeliło do głowy? Przecież teraz mogę spokojnie
pożegnać się z naszą tak jakby przyjaźnią, ale z drugiej strony nie żałuję tego
w końcu dotykałam swoimi ustami jego i to było niesamowite uczucie. Te miękkie
i rozgrzane usta Leona. Szczerze mówiąc
zrobiłabym to jeszcze raz. Nawet jeżeli miałby mnie znienawidzić. Uśmiechnęłam
się na samo wspomnienie tego dziwnego ciepła w moim brzuchu podczas
pocałunku. Wstałam niechętnie z łóżka i
udałam się jak najszybciej w stronę łazienki, która na moje szczęście była
wolna. Od razu kiedy tylko przekroczyłam próg rozebrałam się i weszłam pod
prysznic aby odświeżyć się. Gdy tylko odkręciłam kurki moje ciało zostało
pokryte falą ciepłej wody. Z powodu późnego wstania z łóżka nie mogę pozwolić
sobie na długi i odprężający relaks. Po kilku minutach moje ciało było już
osuszone tak samo jak włosy. Zawinęłam się w ręcznik i jak najszybciej udałam
się do szafy aby okryć ubraniami moje lekko zmarznięte ciało. Dzisiaj na
szczęście nie miałam kłopotu z wybraniem stroju. Znalazłam idealny po kilku
sekundach, co mnie niesamowicie zdziwiło. Kiedy już byłam ubrana zaczęłam
nakładać na swoją twarz makijaż. Co prawda nie jest mi on, aż tak potrzebny,
ale dzięki niemu czuję się pewniej. Następną częścią mojego szykowania się jest
oczywiście fryzura, którą dzisiaj jak zazwyczaj były rozpuszczone i lekko
podkręcone włosy. Spryskałam się jeszcze swoimi ulubionymi perfumami.
Zadowolona z półgodzinnej pielęgnacji swojego wyglądu zeszłam na dół do kuchni gdzie jak można było się spodziewać siedziała
już Francesca, która zajadała się jogurtem z muszli. Przywitałam się z nią
szczerym uśmiechem po czym sama naszykowałam sobie podobne śniadanie, które
następnie zaczęłam konsumować. Kiedy wszystko zostało opróżnione, zabrałyśmy
potrzebne na dzisiaj rzeczy i razem udałyśmy się do szkoły, oczywiście moim
samochodem, który tym razem prowadziła Francesca. Przez całą drogę nie
odzywałyśmy się ponieważ Fran była skupiona na drodze a ja rozmyślałam o
wczorajszym pocałunku z Leonem. Zastanawiam się przez cały czas jak się z tego
wytłumaczyć, bo znając jego będzie chciał o tym porozmawiać a ja kompletnie nie
wiem co o tym powiedzieć.
- Poczekaj na mnie przed wejściem a ja zaparkuje – wyrwał mnie z rozmyślać ucieszony głos Fran. Uśmiechnęłam się do niej porozumiewawczo po czym wysiadłam z pojazdu a ona odjechała na parking. Spojrzałam odruchowo w stronę szkoły, która znajduje się naprzeciwko naszej i wtedy moim oczom ukazał się nie kto inny jak Leon zmierzający w stronę placówki. Wyglądał jak zawsze świetnie. Ubrał na siebie zwykłą białą bluzkę, czarne spodnie rurki i skórzaną kurtkę w kolorze jasnego brązu a na nogi białe wysokie Adidasy. Włosy oczywiście postawił do góry. W lewej ręce trzymał podajże dwie książki. Już miał podchodzić do Federico i Diego, ale w ostatniej chwili obrócił się w moją stronę i zmienił kierunek tak iż zmierzał do mnie. Przełknęłam głośno ślinę i odwróciłam wzrok tak aby wyglądało, że go nie wiedzę. Po chwili poczułam jego perfumy a następnie jego aksamitną dłoń na moim łokciu. Obrócił mnie w swoją stronę i spojrzał przenikliwie.
- Poczekaj na mnie przed wejściem a ja zaparkuje – wyrwał mnie z rozmyślać ucieszony głos Fran. Uśmiechnęłam się do niej porozumiewawczo po czym wysiadłam z pojazdu a ona odjechała na parking. Spojrzałam odruchowo w stronę szkoły, która znajduje się naprzeciwko naszej i wtedy moim oczom ukazał się nie kto inny jak Leon zmierzający w stronę placówki. Wyglądał jak zawsze świetnie. Ubrał na siebie zwykłą białą bluzkę, czarne spodnie rurki i skórzaną kurtkę w kolorze jasnego brązu a na nogi białe wysokie Adidasy. Włosy oczywiście postawił do góry. W lewej ręce trzymał podajże dwie książki. Już miał podchodzić do Federico i Diego, ale w ostatniej chwili obrócił się w moją stronę i zmienił kierunek tak iż zmierzał do mnie. Przełknęłam głośno ślinę i odwróciłam wzrok tak aby wyglądało, że go nie wiedzę. Po chwili poczułam jego perfumy a następnie jego aksamitną dłoń na moim łokciu. Obrócił mnie w swoją stronę i spojrzał przenikliwie.
wtorek, 11 listopada 2014
Rozdział 10: Jesteś trochę koścista
Leon
Denerwuje mnie zachowanie Violetty a zwłaszcza, że zachowuje się tak bez
powodu. Rozumiem, że może mieć swoje humorki jak to u kobiet, ale ona to już
przesadza. Jednego dnia jest miła, można z nią normalnie porozmawiać,
pożartować i jest naprawdę urocza a później nagle coś się dzieje i zachowuje
się jak księżniczka, jest oschła i niemiła dla wszystkich. Może ona ma jakiś
problem. Naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć. Zresztą mam większe problemy
niż niewyjaśnione zachowanie Violetty. Pocałunek z Francescą. Co mam o tym
myśleć? On nie był zwyczajny, był inny niż zwykły pocałunek z gry. Wyczułem z
jej strony, że miał on dla niej znaczenie. Przyznaję, że podobał mnie się
pocałunek, ale czy coś znaczył? Nie wiem tego. Lubię ją i to bardzo, ale czy na
tyle żebym mógł z nią być. Jesteśmy przyjaciółmi i mam nadzieję, że to się nie
zmieni. Wiem, że jakbyśmy spróbowali ze sobą być to ta nasza więź pewnie by już
nie istniała. Powinienem z nią to wyjaśnić nawet jeżeli ją to zrani.
Dokończyłem się ubierać i niepewnie udałem się w stronę pokoju dziewczyny.
Zapukałem delikatnie po czym otworzyłem drzwi. Ujrzałem w nich siedzącą na
łóżku Ludmiłę oraz Fran, która pakowała swoje walizki. Dziś wieczorem już
wracamy, bo za trzy dni do szkoły. Obydwie przeniosły na mnie swój wzrok a ja
posłałem im szczery uśmiech. - Fran, masz chwilę chciałbym z tobą porozmawiać – odezwałem się próbując zachować spokój i moją luzacką twarz. Pokiwała twierdząco głową i podeszła do mnie z uśmiechem.
- To o czym chcesz porozmawiać? – zapytała kiedy wyszliśmy z pokoju. Westchnąłem głośno i otwierałem usta aby coś powiedzieć jednak po chwili ponownie je zamknąłem – Chodzi o pocałunek – stwierdziła widząc moje zachowanie. Spojrzałem na nią i delikatnie kiwnąłem twierdząco głową.
- Chce..
- Chcesz wiedzieć czy coś poczułam i czy coś dla mnie znaczył – dokończyła za mnie a ja odetchnąłem z ulgą. Spuściła głowę a następnie nabrała nerwowo powietrza po czym ja wypuściła i spojrzała z powrotem na mnie – Tak, znaczył i poczułam coś do siebie – odpowiedziała cicho patrząc mi Prost w oczy.
- Fran ja…
- Wiem, że to dla ciebie nic nie znaczyło i nie czujesz tego co ja do ciebie – przerwała mi a w jej oczach można było dostrzec zbierające się łzy. Przytuliłam ją bez zastanowienia do siebie.
- Przepraszam – wyszeptałem jej we włosy – Bardzo cię lubię Fran i nie chce aby nasza przyjaźń się skończyła – dodałem ciągle ją do siebie tuląc i głaskając po jej włosach – Jesteś wspaniałą dziewczyną i nie chce się stracić – kontynuowałem swoją wypowiedź kiedy ona próbowała się nie rozpłakać, co niestety jej nie wychodziło – I proszę nie płacz do tego przeze mnie – ciągnąłem swoją wypowiedź a ona przestał na chwilę moczyć mi koszulkę i cicho się zaśmiała. Odsunąłem ją od siebie i spojrzałam w zapłakane oczy.
- Nie płaczę przez ciebie – wytłumaczyła i przetarła ręką swoje mokre policzki. Spojrzałem na nią pytająco, dając do zrozumienia, że nie wiem o co chodzi – Mam nadzieję, że jak najszybciej miną mi te uczucia do ciebie i będzie tak jak dawniej – wytłumaczyła a ja tylko się zaśmiałem.
- Jesteś śliczną, zabawną i inteligentną dziewczyną więc szybko wokół ciebie pojawi się pełno adoratorów – powiedziałem zgodnie z prawdą na co ona się zaśmiała a na jej policzka pojawiły się niewielki rumieńce. Kiedy miałem jeszcze coś dodać , ale podszedł do nas Diego, który zapraszał nas na dół na wyśmienity obiad przyszykowany przez niego i mojego braciszka.
niedziela, 9 listopada 2014
Rozdział 9: Wy? Razem w kuchni?
We wspaniałych humorach z uśmiechem na twarzy
wróciliśmy do naszego domku. Przez całą
drogę nie zamieniłam słowa z Leonem. Natomiast byłam zmuszona do wysłuchiwania
zawziętej rozmowy jego i mojej przyjaciółki. Zastanawiam się w co on gra. Może
on nie jest taki idealne jakby się mogło wydawać, może tak naprawdę jest
zwykłym podrywaczem, który chce mieć wszystkie dziewczyny. Jego zachowanie
powoli zaczyna mnie denerwować. Usiadłam zmęczona na kanapie w salonie. Po
chwili to samo uczyniła Ludmiła a zaraz za nią Francesca. Uśmiechnęłam w ich
stronę a one to odwzajemniły.
- To wy sobie pooglądajcie a my w tym czasie zrobiły coś do jedzenia – zaproponował Federico uśmiechając się od uch do ucha. Spojrzałyśmy na nich zdziwione a oni tylko zaczęli głupio się szczerzyć.
- Wy? Razem w kuchni? – zapytała zdziwiona Ludmiła – Ja nie wiem czy to jest dobry pomysł – dodała a ja oraz Fran przyznałyśmy jej rację. Rozumiem są przystojni, zorganizowani, troskliwi i pełnoletni, no ale to wciąż są faceci a każda kobieta dobrze wie, że facet w kuchni to masakra a co dopiero trzech.
- Jeszcze się zdziwicie – zaśmiał się Diego i zaśmiał się cwaniacko.
- Pozytywnie, oczywiście – dodał swoje trzy grosze Leon także uśmiechając się. Chłopaki spojrzeli na siebie a następnie odłożyli deski po czym udali się w stronę kuchni. Zaśmiałyśmy się z dziewczynami i zaczęłyśmy obserwować ich poczynania kulinarne. Na początku zaczęli się kłócić ponieważ każdy chciał coś innego do jedzenia. Jednak po pięciominutowej sprzeczce stwierdzili, że nie będą się trudzić i zrobią pizzę. I tak jak przewidziałyśmy z dziewczynami i nie skończyło się to dobrze ponieważ już na początku Leon krojąc coś przeciął sobie palca a Federico chcąc być dobrym bratem kazał mu włożyć rękę pod wodę żeby zatamować , co jest absurdalnym pomysłem, ale nie skończyło się na tym ponieważ zamiast odkręcić letnią wodę odkręcił gorącą przez co Leon się oparzył. Nie mogłyśmy przestać się śmiać z nich i ich głupoty.
- Ej, chłopaki – odezwał się Diego, który pochylał się nad jakąś telefonem, w którym na pewno miał włączony przepis z Internetu – Jeżeli jest tu napisane, że mam dodać solidną szczyptę soli, to ile to jest? – zapytał po czym spojrzał na nich pytająco. Natomiast bracia Verdas spojrzeli na siebie a następnie z powrotem na Diego.
- Nie wiem, sypnij garść – odezwał się Federico na co z dziewczynami głośno się zaśmiałyśmy. Przenieśli swój wzrok na nas – No co? – zapytał z wyrzutami Fede i spojrzał na nas mrożącym spojrzeniem.
- Sól dodaje się dla smaku – odezwała się przez śmiech Francesca a oni tylko spojrzeli na nią jak na idiotkę – Czyli, że jak najmniej – wytłumaczyła a oni zaczęli porozumiewawczo kiwać głową i uśmiechać się głupio.
- A czyli, że jedno ziarenko – odpowiedział zadowolony Diego po czym powrócił wzrokiem na swój telefon.
- Nie, chodziło mi..
- Zostaw – przerwałam jej śmiejąc się z nich.
- To wy sobie pooglądajcie a my w tym czasie zrobiły coś do jedzenia – zaproponował Federico uśmiechając się od uch do ucha. Spojrzałyśmy na nich zdziwione a oni tylko zaczęli głupio się szczerzyć.
- Wy? Razem w kuchni? – zapytała zdziwiona Ludmiła – Ja nie wiem czy to jest dobry pomysł – dodała a ja oraz Fran przyznałyśmy jej rację. Rozumiem są przystojni, zorganizowani, troskliwi i pełnoletni, no ale to wciąż są faceci a każda kobieta dobrze wie, że facet w kuchni to masakra a co dopiero trzech.
- Jeszcze się zdziwicie – zaśmiał się Diego i zaśmiał się cwaniacko.
- Pozytywnie, oczywiście – dodał swoje trzy grosze Leon także uśmiechając się. Chłopaki spojrzeli na siebie a następnie odłożyli deski po czym udali się w stronę kuchni. Zaśmiałyśmy się z dziewczynami i zaczęłyśmy obserwować ich poczynania kulinarne. Na początku zaczęli się kłócić ponieważ każdy chciał coś innego do jedzenia. Jednak po pięciominutowej sprzeczce stwierdzili, że nie będą się trudzić i zrobią pizzę. I tak jak przewidziałyśmy z dziewczynami i nie skończyło się to dobrze ponieważ już na początku Leon krojąc coś przeciął sobie palca a Federico chcąc być dobrym bratem kazał mu włożyć rękę pod wodę żeby zatamować , co jest absurdalnym pomysłem, ale nie skończyło się na tym ponieważ zamiast odkręcić letnią wodę odkręcił gorącą przez co Leon się oparzył. Nie mogłyśmy przestać się śmiać z nich i ich głupoty.
- Ej, chłopaki – odezwał się Diego, który pochylał się nad jakąś telefonem, w którym na pewno miał włączony przepis z Internetu – Jeżeli jest tu napisane, że mam dodać solidną szczyptę soli, to ile to jest? – zapytał po czym spojrzał na nich pytająco. Natomiast bracia Verdas spojrzeli na siebie a następnie z powrotem na Diego.
- Nie wiem, sypnij garść – odezwał się Federico na co z dziewczynami głośno się zaśmiałyśmy. Przenieśli swój wzrok na nas – No co? – zapytał z wyrzutami Fede i spojrzał na nas mrożącym spojrzeniem.
- Sól dodaje się dla smaku – odezwała się przez śmiech Francesca a oni tylko spojrzeli na nią jak na idiotkę – Czyli, że jak najmniej – wytłumaczyła a oni zaczęli porozumiewawczo kiwać głową i uśmiechać się głupio.
- A czyli, że jedno ziarenko – odpowiedział zadowolony Diego po czym powrócił wzrokiem na swój telefon.
- Nie, chodziło mi..
- Zostaw – przerwałam jej śmiejąc się z nich.
sobota, 1 listopada 2014
Rozdział 8: Nie przeginaj
Poczułam, że moja głowa delikatnie się podnosi.
Zdezorientowana otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu, które
okazało się być pokojem Leona. Podniosłam lekko swoją głowę i wtedy mogłam
ujrzeć właśnie jego. Uśmiechnęłam się delikatnie, co on odwzajemnił.
- Przepraszam nie chciałem cię obudzić – szepnął najciszej po czym odsunął się ode mnie. Wstałam do pozycji siedzącej i uśmiechnęłam się dając mu do zrozumienie, że nic się nie stało. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał przed dziewiątą. Przeciągnęłam się, co nie było dobrym pomysłem, ponieważ wszystko zaczęła mnie boleć. Spanie na podłodze oparta o grzejnik z głową na ramieniu Leona nie jest zbyt wygodne. Jęknęłam z bólu w plecach na co brunet się zaśmiał. Wstałam z podłogi po czym poprawiłam swoją piżamę a następnie włosy. Spojrzałam na Leona, który stał i śmiał się ze mnie. Uderzyłam go lekko w ramię a on natychmiastowo spoważniał.
- Idziemy zrobić śniadanie? – zapytał poprawiając swoje uroczo rozczochrane włosy. Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie i twierdząco kiwnęłam głową.
*****************************
- Czy twój napis na bluzce ma coś sugerować? – zaśmiał się a ja uderzyłam go lekko w ramię. Posłałam mu uśmiech co odwzajemnił.
- Chciałbyś – odpowiedziałam uśmiechając się i skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Może – odezwał się szeptem i puścił do mnie oczko. Zaśmiałam się a on po chwili uczynił to samo. Uwielbiam go za to jego poczucie humory, ten niby podryw i za jego charakter – Idziemy? – zapytał i szturchnął mnie lekko w ramie na co cicho się zaśmiałam. Zapomniałam, że umówiliśmy się na spacer. Kiedy mieliśmy już wychodzić jak na zawołanie z kuchni wyszła odstawiona Violetta. Spojrzała na nas i zauważyłam na jej twarzy uśmiech.
- Gdzie idziecie? – zapytała podchodząc do nas bliżej. Westchnęłam głośno i uśmiechnęłam się z lekką sztucznością.
- Na spacer – odpowiedział Leon i posłał je delikatny uśmiech. Odwzajemniła go i podeszła jeszcze bliżej. Wtedy już dobrze wiedziałam, że chce iść z nami.
- Przepraszam nie chciałem cię obudzić – szepnął najciszej po czym odsunął się ode mnie. Wstałam do pozycji siedzącej i uśmiechnęłam się dając mu do zrozumienie, że nic się nie stało. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał przed dziewiątą. Przeciągnęłam się, co nie było dobrym pomysłem, ponieważ wszystko zaczęła mnie boleć. Spanie na podłodze oparta o grzejnik z głową na ramieniu Leona nie jest zbyt wygodne. Jęknęłam z bólu w plecach na co brunet się zaśmiał. Wstałam z podłogi po czym poprawiłam swoją piżamę a następnie włosy. Spojrzałam na Leona, który stał i śmiał się ze mnie. Uderzyłam go lekko w ramię a on natychmiastowo spoważniał.
- Idziemy zrobić śniadanie? – zapytał poprawiając swoje uroczo rozczochrane włosy. Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie i twierdząco kiwnęłam głową.
*****************************
Francesca
Po zjedzeniu śniadanie przygotowanego przez Leona i Violettę. Wróciłam do
pokoju aby się odświeżyć i przebrać. Już od dobrych dwudziestu minut siedzę
przed swoją walizką i zastanawiam się co na siebie założyć. Dziwne, że
codziennie mam podobny problem. W końcu zdecydowałam się na normalny strój.
Wyciągnęłam pasujące do siebie ubrania i udałam do łazienki aby się w nie
ubrać. Zrobiłam jeszcze lekki prawie niewidoczny makijaż, uczesałam swoje
włosy, nałożyłam na usta błyszczyk i zadowolona z efektu wyszłam z łazienki a
następnie z pokoju. Udałam się do salonu gdzie siedział już Leon ubrany w
zwykłą białą koszulkę, na to rozpiętą koszule w szaro- białą kratkę z
podwiniętymi rękawami, czarne spodnie ruski i białe wysokie trampki.
Uśmiechnęłam się na jego widok po czym podeszłam. - Czy twój napis na bluzce ma coś sugerować? – zaśmiał się a ja uderzyłam go lekko w ramię. Posłałam mu uśmiech co odwzajemnił.
- Chciałbyś – odpowiedziałam uśmiechając się i skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Może – odezwał się szeptem i puścił do mnie oczko. Zaśmiałam się a on po chwili uczynił to samo. Uwielbiam go za to jego poczucie humory, ten niby podryw i za jego charakter – Idziemy? – zapytał i szturchnął mnie lekko w ramie na co cicho się zaśmiałam. Zapomniałam, że umówiliśmy się na spacer. Kiedy mieliśmy już wychodzić jak na zawołanie z kuchni wyszła odstawiona Violetta. Spojrzała na nas i zauważyłam na jej twarzy uśmiech.
- Gdzie idziecie? – zapytała podchodząc do nas bliżej. Westchnęłam głośno i uśmiechnęłam się z lekką sztucznością.
- Na spacer – odpowiedział Leon i posłał je delikatny uśmiech. Odwzajemniła go i podeszła jeszcze bliżej. Wtedy już dobrze wiedziałam, że chce iść z nami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)