Popełniłam błąd. Przyznaję się do tego. Mogłam posłuchać rady mojej mamy oraz Ludmiły i nie ubierać dzisiaj spódniczki. Co z tego, że na dworze jest prawie trzydzieści stopni, ale zapomniałam o tym, że wieje strasznie nieprzyjemny chłodny wiatr. Jednak żyję nadzieją, że jak będę już kończyć lekcje to ten wiatr się uspokoi albo będzie wiał w innej części Buenos Aires. Weszłam do szkoły przed czasem i to prawie piętnaście minut więc teraz jestem skazana na siedzenie i czekanie aż Leon przyjdzie do szkoły. W sumie mogliśmy iść razem, ale z tego co wiem to on zawsze wychodzi później ode mnie. Westchnęłam głośno i skierowałam się w stronę swojej szafki, do której mam zamiar wpakować swoje książki i torbę. Do zakończenia tego roku szkolnego zostało pięć dni czyli prościej mówić tylko ten tydzień. I jak teraz o tym pomyślę to zastanawiam się po co ja wzięłam te durne i ciężkie książki a jeszcze bardziej po co przyszłam do szkoły. Zapewne ostatni tydzień będzie taki, że nic nie będziemy robić tylko siedzieć w klasie i rozmawiać między sobą. Po raz kolejny westchnęłam i ze złością na siebie wpakowałam rzeczy do i tak już zapełnionej szafki. Jak będę ją opróżnić to muszę zabrać ze sobą jakaś wielką torbę i wykorzystać do jej dźwignia Leona. Zawsze tylko wszystko do niej wpycham i nic nie wyciągam więc możecie się domyślić jaka jest w środku. Zastygłam w bezruchu czując, że ktoś za mną stoi. Wstrzymałam oddech i powoli zamknąłem szafkę po czym odwróciłam się w stronę tego kogoś, kto stał za mną i to bardzo blisko. Tak, że czułam jego oddech na swojej szyi.
- Coś nie tak? - zapytał widząc moją przestraszoną minę po czym się cicho zaśmiał. Zacisnęłam szczękę i na chwilę przymknęłam oczy aby się opanować.
- Cześć Leon, czy ty zawsze musisz mnie straszyć? - odezwałam się otwierając oczy a następnie skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. Uśmiechnął się do mnie i zbliży aby pocałować mnie na powitanie, ale mimo iż bardzo tego chciałam odsunęłam się przez co uderzyłam delikatnie głową w szafkę. Ból nie był duży, ale mimo to złapałam się za głowę i cicho syknęłam. Poczułam tylko jak Leon mnie obejmuje ramionami a następnie przybliża, tuląc mnie do siebie. Pomasowałam tył głowy i uniosłam głowę aby móc na niego spojrzeć a kiedy chciałam się odezwać skradł mi słodkiego buziaka.
- Cześć - odezwał się powstrzymując śmiech lecz po chwili się zaśmiał widząc moje zmarszczone brwi. Odepchnęłam go od siebie i posłałam groźne spojrzenie.
- To bolało - powiedziałam z pretensjami. Uśmiechnął się do mnie i włożył ręce do kieszeni swoich spodni.
- Nie moja wina - bronił się patrząc na mnie poważnie. Ponownie posłałam mu groźne spojrzenie i odwróciłam się a następnie udałam się w stronę ławki po drugiej stronie korytarza. Jednak w połowie się zatrzymałam widząc na holu a raczej tak bardziej w kącie zauważyłam dwie dobrze mi znane osoby. Francesca i Diego. Razem. On trzyma ją za rękę a ona uśmiecha się do niego słodko. Czyżby wrócili do siebie?
- Coś nie tak? - zapytał widząc moją przestraszoną minę po czym się cicho zaśmiał. Zacisnęłam szczękę i na chwilę przymknęłam oczy aby się opanować.
- Cześć Leon, czy ty zawsze musisz mnie straszyć? - odezwałam się otwierając oczy a następnie skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. Uśmiechnął się do mnie i zbliży aby pocałować mnie na powitanie, ale mimo iż bardzo tego chciałam odsunęłam się przez co uderzyłam delikatnie głową w szafkę. Ból nie był duży, ale mimo to złapałam się za głowę i cicho syknęłam. Poczułam tylko jak Leon mnie obejmuje ramionami a następnie przybliża, tuląc mnie do siebie. Pomasowałam tył głowy i uniosłam głowę aby móc na niego spojrzeć a kiedy chciałam się odezwać skradł mi słodkiego buziaka.
- Cześć - odezwał się powstrzymując śmiech lecz po chwili się zaśmiał widząc moje zmarszczone brwi. Odepchnęłam go od siebie i posłałam groźne spojrzenie.
- To bolało - powiedziałam z pretensjami. Uśmiechnął się do mnie i włożył ręce do kieszeni swoich spodni.
- Nie moja wina - bronił się patrząc na mnie poważnie. Ponownie posłałam mu groźne spojrzenie i odwróciłam się a następnie udałam się w stronę ławki po drugiej stronie korytarza. Jednak w połowie się zatrzymałam widząc na holu a raczej tak bardziej w kącie zauważyłam dwie dobrze mi znane osoby. Francesca i Diego. Razem. On trzyma ją za rękę a ona uśmiecha się do niego słodko. Czyżby wrócili do siebie?
