sobota, 9 grudnia 2017

II Rozdział 34: Bal




Niesprawdzony
***


* Dzień Balu*


Miałam wstać dzisiaj wcześnie, aby zrobić sobie dzień relaksu a później bez pośpiechu przyszykować się na bal. Zdecydowałam się jednak na niego iść. Skoro mój chłopak nie chce mnie towarzyszyć nie znaczy, że mam zostać w domu i się nad tym użalać. Wystroję się najlepiej jak potrafię i wkręcę się w wir zabawy. Spędzę czas z przyjaciółmi nie myśląc o tym jak mój chłopak nawalił. Sukienkę kupiłam nową, co prawda nie jest tak cudowna jak ta poprzednia. Dzwonek mojego telefonu wybudził mnie z patrzenia w sufit. Jeżeli to znowu dzwoni Leon to przysięgam, że rozwalę to urządzenie. Czy on nie potrafi zrozumieć, że nie mam ochoty z nim rozmawiać? Jestem na niego zła, chociaż z każdym kolejnym dniem ta złość maleje, to mimo wszystko niech wie jak bardzo nawalił i niech zapłaci za to w ten sposób. Nawet nie wiem jak mu poszedł wczorajszy wyścig, bo szczerze mam to w głębokim poważaniu. Nie obchodzi mnie czy wygrał czy przegrał. Widząc zdjęcie mojej kuzynki bez wahania odebrałam.

niedziela, 3 grudnia 2017

II Rozdział 33: Jest w piątek




Niesprawdzony

***
*6 dni do balu*

- Na prawdę Cię nie rozumiem - zaśmiałam się wchodząc z moją kuzynką do sklepu, w którym byłyśmy jakiś tydzień temu w celu wybrania sukienek na bal. I spędziłyśmy tutaj na prawdę sporo czasu aby wybrać idealną, a ona teraz ma zamiar oddać swoją i wybrać inną - Przecież wyglądasz w niej świetnie - powiedziałam szczerze. Kiedy pokazała mnie się w niej oniemiałam i nie mogłam się na nią napatrzeć, a przecież jestem dziewczyną. Piękna czerwień sukienki idealnie współgra z jej długimi blond włosami.  I skoro ja tak zareagowałam na to jak w niej wygląda to jestem pewna, że Federico padnie na zawał.
- Wiem, że wyglądam w niej oszałamiająco - westchnęła obracając się w moja stronę ze zbolałą miną. Teraz to już kompletnie nie wiem dlaczego chce wymienić tą sukienkę - Pamiętasz tą dziewczynę co chciała zaprosić Federico na bal? - zapytał podchodząc do kasy i położyła torbę papierową ze sklepu, w którym jesteśmy. Kiwnęłam twierdząco głową, bo raczej nie da się zapomnieć tej sytuacji - Wczoraj chwaliła się swoją sukienką przed koleżankami - podała paragon kasjerce bez żadnych tłumaczeń czemu chce oddać swój zakup - Ta wywłoka ma taką samą sukienkę jak ja - warknęła zaciskając zęby. Ekspedientka spojrzała na nią kątem oka i kontynuowała sprawdzanie stanu sukienki czy nie została zniszczona albo poplamiona.  

niedziela, 19 listopada 2017

II Rozdział 32: Przysięgam, że zabiję tego gnoja




Niesprawdzony
***
Ponownie obleciał mnie strach. Mam wrażenie, że cała się trzęsę. Ich wzrok działa na mnie niepokojąco. Obaj czekają na wyjaśnienia, a ja z powodu strachu nie mogę nic z siebie wydusić. Nie mam pojęcia jak zareagują na tą wiadomość mimo iż nie jestem w ciąży. Boję się, że tato zdenerwuje się iż miałam podejrzenia o ciąży, a Leon wścieknie się na mnie, że nic mu nie powiedziałam.
- Tato.. - zaczęłam, bo przecież nie mogę wiecznie milczeć choćbym chciała. Nie jestem w ciąży, a boję się tak jakbym była.
- Jesteś w ciąży? - zapytał a raczej warknął w moją stronę ojciec. No powiedz to tchórzliwy kurczaku. Wykrztuś to z siebie. Jedno słowo. Trzy litery.
- Violetta.. - ton głosu Leona sprawił, że w moich oczach pojawiły się łzy. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Rozmowy z mamą się nie bałam chociaż to ona prawiła mi kazanie i krzyczała na mnie. Ale w tej chwili muszę zmierzyć się z dwoma najważniejszymi mężczyznami w moim życiu. Przeskakiwałam wzrokiem z Leona na mojego ojca, a moja dolna warga jak i dłonie się trzęsły - Czy Ty jesteś w ciąży? - zapytał poważnie i czując ten jego przeszywający wzrok na sobie gula ugrzęzła mi w gardle. Czego ja się właściwie boję?
- Cholera Violetta powiedz coś! - ponownie wzdrygnęłam się na ostry tom jego głosu. Czułam jak po policzkach spływają mi łzy - No powiedz c..
- Nie jestem! - w końcu udało mnie się coś powiedzieć a raczej wykrzyczeć. Odczułam ulgę, że nareszcie im to powiedziałam, ale mimo to bałam się na nich spojrzeć. Cisza jaka powstała między nami dobijała mnie i przez to kumulował się we mnie jeszcze większy strach. Czułam za sobą obecność ojca, czułam na sobie wzrok Leona i jedyne czego chciałam to stać się niewidzialną, albo obudzić się z tego snu.

niedziela, 12 listopada 2017

II Rozdział 31: W czym problem?



***
Roznosi mnie szczęście bardziej niż kiedykolwiek. Mogę nawet powiedzieć, że cieszę prawie tak bardzo jak podczas przyjazdu Leona. Wręcz to szczęście rozsadza mnie od środka. Większość kobiet cieszy się tak jak ja kiedy okazuje się, że są w ciąży, ale ja jestem inna i cieszę się, że nie jestem. Może życie nie zostało zmarnowane przez głupią wpadkę i spokojnie mogę żyć jak normalna nastolatka. Przekroczyłam próg domu z wielkim uśmiechem na twarzy, a czując zapach jedzenia z kuchni moje szczęście wzrosło jeszcze bardziej. Ostatnio mama coraz częściej jest w domu. Znaczy wraca z pracy wcześniej niż zwykle. Dzięki czemu czeka na mnie pyszny domowy obiad. Odłożyłam swoje rzeczy na kanapę i udałam się do kuchni. Ale mój uśmiech od razu zniknął kiedy zobaczyłam co leży na blacie kuchennym. Skąd ona to ma? Znieruchomiałam kiedy mama mnie dostrzegła i napotkałam jej wzrok.
- Wyjaśnisz mi to? - zapytała twardym tonem głosu i wzięła do ręki test ciążowy - Nie wierzę, że jesteś aż tak nieodpowiedzialna i w tak młodym wieku zaszłaś w ciążę! - krzyknęła niemal mordując mnie wzrokiem. Najpierw oczekuje ode mnie wyjaśnień, a potem zaczyna swój wywód zanim zdążę otworzyć usta aby coś powiedzieć - Violetta, czy ty w ogóle nie myślisz? Czy w oboje myślicie? Macie przed sobą całe życie - pytania wylatywały z niej jak pociski z karabinu - Musisz skończyć szkołę, iść na studia i zdobyć zawód, a nie w wieku dziewiętnastu lat bawić się w pieluchach - jej głos z każdymi kolejnymi słowami był coraz bardziej zdenerwowany i pełen pretensji do mnie - Sądziłam, że wychowałam cię na rozsądną dziewczynę, że masz rozum i potrafisz..
- Nie jestem w ciąży - przerwałam jej podniesionym głosem, bo jednym słowem zaczynała mnie obrażać. Wzięła głęboki oddech i z zaciśniętą szczęką spojrzała na test ciążowy.

niedziela, 29 października 2017

II Rozdział 30: Miałaś zamiar to przede mną ukrywać?!



***
Wciąż to do mnie nie dociera. To jakiś chory żart albo sen. Przymknęłam oczu i ponownie po moim policzku popłynęła pojedyncza łza. Położyłam sobie dłoń na brzuchu i wstrzymałam na chwilę oddech. Naprawdę tam w środku rozwija się nowe życie. Naprawdę jestem w ciąży i za kilka miesięcy będę miała dziecko. Przecież ja kompletnie nic nie czuję. Żadnego przywiązania ani jakichkolwiek uczuć względem tej ciąży. A może ja po prostu nie posiadam instynktu matczynego. Może będę dla tego dziecka wyrodną matką, która nie będzie się nim kompletnie interesować. Jęknęłam głośno z bezsilności i uderzyłam dłonią w materac od łóżka a swój wzrok utkwiłam w białym suficie. Skoro ja reaguję tak na myśl o dziecku, co będzie jak powiem Leonowi. Ucieszy się, zaakceptuje to czy może zostawi mnie samą? Nie chce żeby przez to dziecko mnie zostawił. Żeby jeden błąd pozbawił mnie kogoś kogo kocham. Tak. To coś co się rozwija we mnie nie nazwę dzieckiem tylko głupim błędem. Czy będę w ogóle wstanie pokochać to coś? Zamknęłam oczy chcąc z całych sił zasnąć i przestać o tym myśleć. Wzdrygnąłem się słysząc dźwięk przychodzącej wiadomości. Odwróciłam głowę w stronę telefonu leżącego na szafce. Niechętnie sięgnęłam po urządzenie i odblokowałam. Liczyłam na wiadomość od Leona, ale niestety to nie on.


Od: Ludmiła
Jak się czujesz?

Do: Ludmiła
Beznadziejnie

Odłożyłam telefon na swój brzuch i ponownie utkwiłam spojrzenie na suficie. Chciałabym aby ktoś był teraz obok mnie i wspierał mnie w tej sytuacji, w której się znalazłam. I tym kimś powinien być Leon. W końcu jest współwinny mojej ciąży. Wibracje telefonu poinformowały mnie o wiadomości.

sobota, 21 października 2017

II Rozdział 29: Może zostać


***
- Przestaniesz mnie tak obserwować? - warknęłam w stronę Federico, który od początku przerwy na lunch nie spuszcza ze mnie wzroku. Przecież nie wyglądam już tak źle jak ostatnio, bo czuję się znacznie lepiej. Grypa to jednak nie była i bardzo mnie to cieszy.
- Po prostu próbuję sobie wyobrazić jak będzie wyglądać wasze dziecko - oznajmił a dłoń zacisnęła mnie się w pięść. Przysięgam zrobię mu zaraz krzywdę i to zwykłym długopisem - Już niedługo zostanę wujkiem - dodał ze śmiechem i zajął się jedzeniem swojej kanapki, na której widok zrobiło mnie się tak trochę niedobrze. W końcu jest z tuńczykiem, a jego zapach kaleczy moje nozdrza.
- Możecie już przestać z tą ciążę - jęknęłam jak małe dziecko. Przecież to absurd - Zabezpieczaliśmy się za każdym razem - dodałam zmęczona tym tematem. Wymyślili sobie coś i trzymają się tego twardo nie ważne co powiem.

sobota, 14 października 2017

II Rozdział 28: Apetyt




***
Czy człowiek może odczuwać dolegliwości kaca dopiero kilka dni po wypiciu dość dużej ilości alkoholu? Bo jeśli nie, to ja chyba jestem jakimś wyjątkiem, ale po prostu łapie mnie jakieś przeziębienie, chociaż może to być niechęć do szkoły. Od wczoraj jakoś tak mój organizm nie współpracuje ze mną. Czuję się nie do życia. A fakt, że muszę chodzić w tym stanie do szkoły nie pomaga. Nie mam gorączki, ani kataru czy kaszlu, więc mama nie wierzy w moje przeziębienie i wręcz wygania mnie na lekcje.
- Zgłosisz się do tego? - pytanie ze strony Ludmiły zmusiło mnie do tego, aby zacząć kontaktować ze światem. Chociaż nie robiłam to przez całą lekcję i początek rozmowy z blondyną. Spojrzałam na nią ze zmarszczonymi brwiami, bo nie słuchałam jej i nie mam pojęcia o co jej w tej chwili chodzi - Do tej wymiany międzyszkolnej - wyjaśniła uśmiechając się. Kompletnie nie jestem w temacie - Czy ty w ogóle słuchałaś na lekcji? - zapytała ze śmiechem obserwując moją minę. Pokiwałam przecząco głową i usiadłam sobie na wolnej ławce, bo czuję się jakaś taka bez życia. Jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię. Zaśmiała się jeszcze głośniej i zajęła miejsce obok mnie - W szkole organizowana jest wymiana międzyszkolna. Zgłosić się może każdy uczeń, ale tylko wybrana przez nauczycieli dziesiątka pojedzie na wymianę do Londynu - zapewne opowiedziała mi w skrócie, co mnie ominęło na lekcji kiedy nie słuchałam. Pokiwałam głową, że rozumiem i złapałam się za brzuch, bo poczułam delikatny ból. Dzisiaj jak nic spędzę cały dzień w łóżku pod ciepłym kocykiem i herbatą z miodem. Nie cierpię być chora.