- Violu, zrobić ci coś do jedzenia? - usłyszałam za drzwiami głos mamy. Czyli skończyła już przegrzebywać moją torbę.
- Nie jestem głodna - odpowiedziałam otwierając oczy. I usłyszałam od niej odpowiedzi a myślałam, że zacznie się ze mną kłócić, że powinnam coś zjeść, bo zemdleją czy coś w tym stylu. Zdecydowanym ruchem wzięłam do ręki gąbkę, nalałam na niego płynu i zaczęłam mydlić swoje ciało.
- Violu! - znowu odezwała się moja mama, ale tym razem jej głos był cichszy, co mogło oznaczać, że jest w kuchni albo w salonie. Przewróciłam oczami i cicho westchnęłam - Tato jedzie do sklepu chcesz jakieś ciastka?! - zapytała a ja przygryzłam dolną wargę.
- Nie! - odkrzyknęłam - Czekaj! Jednak tak! - odkrzyknęłam po chwili zastanowienie. Przydadzą mnie się na tą długą drogę jakieś przekąski. Odłożyłam przedmiot, którym mydliłam swoje ciało i ponownie zanurzyłam się w wodzie aby spłukać pianę. Zmoczyłam także włosy aby móc je umyć po czym ostrożnie aby się nie poślizgnąć wyszłam z wanny. Szybkim ruchem owinęłam się ręcznikiem i osuszyłam swoje ciało. Nie wiem czy jest sens ubierać się w piżamę. Chociaż nie wypad też spać w ubraniach czy tam w ręczniku. Wiem. Ubiorę na siebie bieliznę i położę się w niej. Ale wtedy będzie mi zimno a ja nie lubię zamarzać w nocy. Wolę ciepełko. Po krótkim namyśle jednak złożę tą piżamę. Włożyłam na siebie jakieś spodnie i koszulkę a następnie rozczesałam włosy. Miejmy nadzieję, że jutro nie będą się buntować i ulegną szczotce. Wyszłam zadowolona z łazienki i udałam się do swojego pokoju, w którym nie było ani mojej mamy ani torby z ubraniami na wyjazd. Spojrzałam na budzik stojący na szafce nocnej i westchnęłam głośno. Do wyjazdu zostało jeszcze jakieś siedem godzin. Nie będę już szła spać, bo jest dopiero przed dwudziestą pierwszą. Może znajdę coś ciekawego w telewizji. Przynajmniej tak jakoś ten czas mi zleci. Zdecydowanym krokiem udałam się do salonu i zajęłam wygodnie miejsce na kanapie. Z tego co słyszę to mama obecnie jest w kuchni i zapewne robi mi coś do jedzenia na drogę. Włączyłam telewizor i zaczęłam skakać z kanału na kanał aby zleźć coś godnego obejrzenia.